BiK w podróży

Celem wystawy będzie prezentacja systemów monetarnych funkcjonujących w Europie w 2. połowie XVIII i 1. poł. XIX w., ze szczególnym uwzględnieniem okresu wojen napoleońskich, a także ukazanie gospodarczo-ekonomicznych funkcji pieniądza w tym czasie.

Obiekty prezentowane na wystawie pochodzą ze zbiorów: Muzeum Narodowego w Warszawie, Muzeum Narodowego w Poznaniu, Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, Muzeum Zamkowego w Malborku, Muzeum im. Jerzego Dunin-Borkowskiego w Krośniewicach, Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy.

Twórczość graficzna i malarska Janusza Akermanna, prezentowana na wystawach od lat 80. XX wieku od początku wywoływała różne, często kontrowersyjne opinie. Recenzenci pisali: „Bunt i krzyk człowieka to główny temat obrazów. Obrazy są śmiałe zarówno w tytułach, jak i w treści”, „Ludzie Akermanna podpatrzeni na ulicach, w oknach, w sklepach lub w łazienkach to tytułowe Mordy, Dupki, Komuchy, Polskie Baby, Gęby, Maski”, „Obrazy Akermanna są szalenie ekspresyjne, nie pozwalają, by przejść obok nich obojętnie. Wywierają wrażenie bez względu na to, czy są akceptowane, czy nie”, „Niektórzy twierdzą, że jego obrazy obrażają poczucie estetyki, inni – widzą w nich prawdziwy, choć mocno zbrutalizowany, obraz ludzi i świata, w którym żyjemy”*. W ekspresyjnych sylwetkach „bohaterów” płócien i graficznych plansz Akermanna dopatrywano się też odniesień do Krzyku Edvarda Muncha, źródeł jego twórczości poszukując w ekspresjonizmie początków XX wieku.

Sztuka Akermanna, niezwykle ekspresyjna w formie, emanująca nasyconą kolorystyką i światłem, figuratywna i narracyjna, a ponadto przesiąknięta emocjami znakomicie wpisywała się w nurt Nowej Ekspresji lat 80. Jednak w odróżnieniu od większości „ekspresjonistów”, artysta równolegle z malarstwem podejmował grafikę, w obrębie której skupił się na linorycie barwnym, wykonywanym z jednej matrycy. Technikę udoskonalał przez lata, znajdując indywidualny sposób opracowania matrycy i wykonywania odbitek. To właśnie autorski linoryt Akermanna stał się wyznacznikiem nowych wartości w technice wypukłodruku.

Na ekspozycji prezentujemy malarstwo i grafikę w retrospektywnym przeglądzie, który, nawiązując do koncepcji wystawienniczej, ma stanowić odpowiedź na tytułowe pytanie: Czy czas poszukiwań to czas stracony? Olejne obrazy i barwne linoryty, przenikające się na wystawie – podobnie jak w całej twórczości – odzwierciedlają etapy poszukiwań i eksperymentów artysty. Wskazują inspiracje malarskie w grafice i graficzne w malarstwie, ale unaoczniają także różnice wynikające z odmiennego procesu pracy nad obrazem i matrycą. Przy niektórych planszach umieszczono płyty linorytnicze sygnalizujące zagadnienia technologiczne.

Wybrane na bydgoską ekspozycję dzieła przybliżają ponad 30 lat twórczości Janusza Akermanna, artysty i pedagoga, profesora Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Prezentujemy dzieła najbardziej znane, ważne, niejako „sztandarowe”, obok których pojawiają się także prace dotąd niewystawiane, zapomniane, a po latach ujawniające czy też dopowiadające twórczą drogę. Zasadniczy zespół dzieł stanowi wybór z pracowni artysty, który uzupełniony został obrazami i grafikami z kolekcji Muzeum Narodowego w Gdańsku, Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie oraz Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze.

Wystawa, przygotowana przez Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, kuratorkę Eulalię Domanowską i współpracującego Henryka Gaca, skupia się na zjawisku haptyczności w sztuce. Apelowanie do dotyku jest przykładem przemian, jakie przeszła sztuka w ciągu ostatniego półwiecza – od konceptualnej i minimalistycznej odwołującej się przede wszystkim do naszego intelektu po taką, która pobudza nasze zmysły. W wystawie biorą udział artyści polscy i berlińczyk Thorsten Goldberg. Prezentujemy instalacje, obiekty, fotografie, filmy wideo i rzeźby artystów różnych generacji, zarówno tak znanych jak Magdalena Abakanowicz, jak i młodych, jak Natalia Janus, Damian Reniszyn, których prace w różnorodny sposób odnoszą się do zjawiska haptyczności. Niektóre z prezentowanych prac można dotykać, ściskać, siadać lub leżeć na nich. Inna grupa prac pokazuje dobry lub zły dotyk. Jeszcze inna – z motywem dłoni – odnosi się do dotyku artysty i kreacji w sztuce. Wreszcie dotyk może być terapeutyczny. Takie znaczenie mają filmy opowiadające o kapitalnych warsztatach dla głuchoniewidomych, przeprowadzanych przez ponad 20 lat przez Ryszarda Stryjeckiego w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku.


Uczestnicy: Magdalena Abakanowicz, Ewa Axelrad, Krzysztof R. Bednarski, Czekalska + Golec, Oskar Dawicki, Iwona Demko, Wojciech Doroszuk, Barbara Falender, Thorsten Goldberg, Diana Grabowska, Natalia Janus-Malewska, Marek Kijewski/Kocur, Joanna Krzysztoń i Grzegorz Rogala, Natalia LL, Anna Orlikowska, Andrzej Paruzel, Leszek Przyjemski, Joanna Rajkowska, Damian Remiszyn, Józef Robakowski, Zygmunt Rytka, Aleksandra Ska, Ryszard Stryjecki, Iza Tarasewicz, Jan St. Wojciechowski, Agata Zbylut.

Kurator: Eulalia Domanowska

Współpraca: Henryk Gac


 

Leon Wyczółkowski jest jednym z najwybitniejszych malarzy i grafików sztuki polskiej przełomu XIX i XX wieku. Artysta był związany z Bydgoszczą. Od 1922 r. mieszkał w Gościeradzu w pięknie położonym dworku. Piękno otaczającej przyrody, park, sad oraz rozległe pola gościeradzkie stanowiły inspiracje do pracy twórczej.

Wystawa zostanie zorganizowana z okazji przypadającej w tym roku 80. rocznicy śmierci artysty. Na ekspozycji zostanie zaprezentowanych około 30 portretów własnych Wyczółkowskiego wykonanych w różnych technikach oraz kilka zdjęć z życia artysty. Dzieła pochodzą z muzeum bydgoskiego oraz z kolekcji innych muzeów i zbiorów prywatnych.

Sztuka aranżacji

 |  Hanna Strychalska

Galeria Wspólna powstała w 2012 roku. Działa przy Miejskim Centrum Kultury w Bydgoszczy. Jest siedzibą bydgoskich oddziałów Związku Polskich Artystów Plastyków, Związku Literatów Polskich i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. To miejsce prezentacji wystaw artystów różnych pokoleń, pochodzących z całego kraju i należących do ZPAP. Odbywają się tu spotkania literackie oraz wykłady poświęcone sztuce. Także warsztaty plastyczne. Najważniejsza jednak jest prezentacja różnych dziedzin sztuki plastycznej. Artystów zapraszają i przygotowują aranżacje ich wystaw oraz opracowują towarzyszące ekspozycjom katalogi dwie artystki plastyczki – Bożena Januszewska (kierownik Galerii) i Marta Wiśniewska-Krasuska. Wernisaże prowadzą Monika Grabarek (pedagog i dziennikarka) oraz Justyna Gongała (historyk sztuki, kurator wielu wystaw). Od lutego w Galerii pracuje także Zuzanna Starszewska (kulturoznawca i fotograf). Galeria Wspólna zainicjowała swoją działalność 26 kwietnia 2012 r. wernisażem malarstwa Jerzego Puciaty – malarza materii, twórcy obiektów i instalacji, animatora kultury, a także społecznika. Jego obrazy dopełnione zostały przez szkice, rysunki i fotografie. Było bardzo uroczyście, tłumnie i z rozmachem. A poprzez postać znanego i zasłużonego artysty symbolicznie wyrażono szacunek dla nestorów bydgoskiego środowiska plastycznego. Tak przynajmniej o tym myślę z perspektywy czasu. W kwietniu 2016 r. upłynęły więc cztery lata działalności Galerii, a 20 października 2016 r. otwarto 50., jubileuszową wystawę. Tym razem była to grafika artystki pochodzącej z Koronowa – Marty Ipczyńskiej. Prace, liryczne w nastroju, są przykładem artystycznie, subtelnie przetworzonej estetyki XIX-wiecznej litografii i oleodruku oraz graficznych kolaży Maxa Ernsta.

Odnotowano...

 |  Emilia Walczak, Michał Tabaczyński

Pożegnanie: Damian Borowicz

8 sierpnia w wypadku na Orlej Perci w Tatrach zginął tragicznie prodziekan Wydziału Wokalno-Aktorskiego bydgoskiej Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego Damian Borowicz.
Doktor Borowicz wykładał na AM od 2005 roku. Był założycielem, kierownikiem artystycznym i dyrygentem Zespołu Muzyki Dawnej „Illo Tempore”. Powołał do życia Bydgoską Orkiestrę Kameralną. W ubiegłym roku otrzymał stypendia artystyczne MKiDN oraz prezydenta miasta Bydgoszczy. Był też organistą w kościele garnizonowym oraz dyrygentem regularnie współpracującym z Filharmonią Pomorską. Został pochowany na Cmentarzu Nowofarnym przy ulicy Artyleryjskiej w Bydgoszczy.

Sztuka czy antysztuka

 |  Patrycja Jankowska

Patrycja Jankowska rozmawia z twórcą kolaży i miłośnikiem sztuki dadaistycznej o pseudonimie Ambasadada.

Gdy przeglądam twoje prace, uwagę zwraca mnogość nawiązań do aktualnych wydarzeń. Stanowią one komentarz czy są jedynie obserwacją zastanej rzeczywistości?
Zauważ proszę, że większość spośród wystawionych w internetowej galerii prac to tzw. kolaże przedstawieniowe, a więc prace, które stworzone zostały z elementów wyciętych z gazet i przedstawiają scenki, które odbiorcy z łatwością mogą interpretować, odnajdując w nich nawiązania do aktualnych wydarzeń, jednak jest to głównie zabawa zabarwiona kpiną lub nieco absurdalnym humorem. Przyznam jednak, że największym wyzwaniem wciąż pozostają dla mnie kolaże abstrakcyjne, tworzone ze starego, gazetowego papieru, zniszczonych książek, starych fotografii, a także przedmiotów, które znajduję na ulicach lub pchlich targach. To powolne budowanie kompozycji, zestawianie ze sobą strzępów, rozmaitych faktur i kart pokrytych odręcznym pismem lub czcionką daje możliwość obcowania z czymś magicznym, niedającym się przewidzieć, czymś wciąż nieodgadnionym. Odnoszę wtedy wrażenie, że wydobywam jeszcze na moment piękno z przedmiotów, które ktoś uznał już za zbyteczne, mało wartościowe śmieci.

Związek Polskich artystów Plastyków Okręg Bydgoski przy współudziale Galerii Miejskiej bwa zorganizował pierwszy Ogólnopolski Konkurs Malarski im. Leona Wyczółkowskiego. W dniu 22 lutego o godz. 16.00 odbędzie się wystawa pokonkursowa w Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy.

Jury w składzie: Anna Szewczyk, Bogdan Wojtaciak i Grzegorz Wnęk spośród 90 prac zakwalifikowanych na wystawę nagrodziło następujące obrazy:

  • I nagroda – Aleksandra Simińska, Drzewo chrztu wg Piero della Francesca, olej płótno, 200×150 cm, 2013
  • II nagroda – Bartosz Czarnecki, Możliwości struktury tłumu 1, olej na płótnie, 150×150 cm, 2013
  • III nagroda – Magdalena Juszczak, Lisy bez sukienek, akryl, 120×160 cm, 2013

Na KOBIETY ŚWIATA, składa się kilkanaście opowieści o kobietach z odległych od siebie miejsc.

Ich nieprzypadkowość składa się na jeden obraz portretu Kobiety a każdy z osobna snuje opowieść korelującą z miejscami skąd pochodzą wybrane przez autora bohaterki. To 10-letni zbiór portretów z podróży Jacka Szymczaka po świecie.

Jacek Szymczak – reżyser, operator obrazu, producent. Wszechstronne umiejętności łączy jeden wspólny mianownik: nowe sposoby komunikacji z widzem, formalne środki wyrazu i fascynacja obrazem i dźwiękiem. Na co dzień zajmuje się pracą nad telewizyjnymi formatami i projektami filmowymi. Wiedzę praktyczną opisał również w pracy naukowej zdobywając tytuł doktora sztuki filmowej i telewizyjnej w PWSFTViT gdzie wykłada na wydziale operatorskim i produkcji filmowej.

Połączone z trzema wypowiedziami do ekspozycji: Krzysztofa Grzechowiaka, Ewy Kuczkowskiej i Henryka Wańka, czytanie tekstów Mieczysław Franaszek


Równowaga i obecność

W mojej pracowni stoi stary wahadłowy zegar. Wystarczy, by ktoś nieopatrznie dotknął wahadła, a wtedy mechanizm zatrzymuje się. Ilekroć się to zdarzy, czuję zakłopotanie, jakbym tracił swój rytm. Ponowne wprawienie urządzenia w ruch wymaga cierpliwości. Pozornie wydaje się to proste. Niewłaściwie pobudzony zegar „kuleje” i po chwili przystaje. Uruchomienie systemu trybików wymaga wyczucia pulsu tego organizmu, płynnej powtarzalności drgań. Rytmiczne tykanie oznacza przejście mechanizmu w trans, niejako powrót do „życia”. By tak się stało, trzeba wyznaczyć odpowiednią odległość między pionem a wychyleniem wahadła. Skuteczne rozhuśtanie tego ramienia wiąże się z wieloma próbami. Przypomina terapię, w której lekarzem jest czas miarowo przestępujący z teraźniejszości w przyszłość nieustannie namawiając: „chodź ze mną”. Symetria wychyleń działa jak hipnotyczny spacer w nieznane, któremu towarzyszy powtarzający się motyw było-jest-będzie. Poddanie się tej kuracji przynosi ukojenie. Wymaga ciszy, w której oczekiwane „kroki” wahadła wydają się odpowiedzią na pytanie – „Co to jest czas?”. Regulowanie i słuchanie mechanizmu stanowi dla mnie poszukiwanie równowagi, a więc poszukiwanie poczucia rytmu. Zajęcie „stroiciela zegara” ma coś z kontemplowania monotonii, która, w tym wypadku, jest pozorna. Ustawianie wahadła zdaje się pobudzać myśli o istnieniu, o bycie. Ta osobliwa przygoda stanowi ważną lekcją dla wyobraźni. Po tym prostym doświadczeniu wystarczy chwila refleksji, by w ślad za ewangelicznym zdarzeniem z Martą i Marią (Łk 10, 41) uzmysłowić sobie, że niepotrzebnie troszczymy się i niepokoimy o zbyt wiele, „a potrzeba (mało albo) tylko jednego”. Odnalezienie chwili skupienia w zabieganiu i zatroskaniu codziennymi realiami zdaje się być nieodzowne. 

Podobne doświadczenie przeżywam w swojej pracy rytniczej. Regularnie (blisko już od trzech dekad) 24 października przygotowuję coroczną wystawę linorytów w Galerii Autorskiej. W ten sposób sumiennie podpisuję „swoją listę obecności”. Realizując kolejne ekspozycje, staram się pojąć, czym jest miarowe stawianie kroków w czasie. Od 1970 roku zajmuję się wypukłodrukiem, „uprawiam” więc linoryt. Użycie czasownika „uprawiam” wydaje się w tym przypadku zasadne, gdyż można to określenie odnieść do czynności, jaką jest praca na roli wiążąca się z cyklicznym rytuałem powtarzalności. W tym działaniu objawia się moja świadomość poczucia miejsca i czasu. Poszukując w linorycie równowagi między bielą i czernią – podobnie, jak przy wychyleniach wahadła – staram się odnaleźć rytm. Kompozycja grafiki jest prywatnym terytorium, obszarem ograniczonym – zamkniętym, ale jednocześnie może być również przestrzenią nieograniczoną, otwartą dla rozważań estetycznych, w które wpisuję ważne dla siebie pojęcia i tematy. Rozwijam wybrane myśli za pomocą obrazów-metafor, starając się oddać w nich puls swoich dociekań. Posługując się dłutem nieustannie wycinam, poszerzam i pogłębiam rowki. Nie umiem wytłumaczyć, jak to się dzieje, że w tej monotonnej czynności znajduję coś szczególnego. Przystań odosobnienia, jaką stał się mój warsztat grafika, pełni funkcję stabilizatora równowagi. Pracuję na utworzonym przez siebie etacie, jako „strażnik wahadła” tak, jakbym był uzależniony od tej czynności. Ta iluzoryczna posada nadaje szczególny charakter mojej samotni.

Strona 1 z 2

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy BiK w podróży Artykuły w dziale wernisaż