Z uwagi na wielkie zainteresowanie wcześniejszymi warsztatami, na których tworzyłyśmy witrażowe aniołki, powtarzamy je. W pracowni Justyny Żywieckiej stworzymy własnoręcznie wykonane witraże. Prowadząca pokaże nam jak łączyć kolorowe szkiełka, by powstawały piękne dzieła.

BILETY: 10 zł (ilość miejsc ograniczona!)

Zapisy: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ,


W artykule Matki, artystki, negocjatorki… zawartym w katalogu towarzyszącym wystawie „Sztuka Matek” Izabela Kowalczyk próbuje zmierzyć się z zaczepnym pytaniem „Jakie to ma znaczenie, że artystka jest też matką?”. W swojej argumentacji udowadnia, że kluczowe! A wiele artystek świadomych niemożności połączenia ze sobą tych dwóch sfer nadal rezygnuje z macierzyństwa. Kowalczyk cytuje Olgę Boznańską (1865-1940) uważającą małżeństwo za „okrucieństwo fizyczne zadawane kobietom, a do tych, które były w ciąży czuła wstręt”. Zagłębiając się w biografiach artystek, trudno jednak jej się dziwić. Anna Magdalena Wilcken na przykład, zanim wyszła za mąż za starszego o 16 lat Johanna Sebastiana Bacha, była śpiewaczką-sopranistką na dworze księcia Leopolda von Anhalt-Köthen i jako „słowik z Turyngii” miała przed sobą świetlaną karierę. Niestety wszystko legło w gruzach, gdy wyszła za Bacha krótko po śmierci jego pierwszej żony. Musiała przejąć opiekę nad czworgiem jego osieroconych i urodziła mu jeszcze trzynaścioro (!) dzieci. W dodatku po śmierci męża, w wyniku rodzinnych konfliktów popadła w skrajne ubóstwo. Zmarła w nędzy, pochowana w nieoznakowanym grobie dla ubogich. Podobnie okrutną, choć już bardziej współczesną historię, przytacza Kowalczyk, pisząc o Katarzynie Kobro (1898-1951), kobiecie, która zrewolucjonizowała myślenie o rzeźbie. Zapłaciła ona wysoką cenę za upragnione macierzyństwo. Podczas gdy jej mąż Władysław Strzemiński poświęcał się sztuce, dopracowując ideę unizmu, ona rozpaczliwie usiłowała zapewnić byt córce. Było tak ciężko, że nawet swoje drewniane rzeźby porąbała na opał. Zaś gdy artyści ostatecznie się rozstali, rozpocząwszy walkę o prawa do córki, Strzemiński odsunął Kobro od Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi oraz innych miejsc, w których posiadał wpływy.

Czy SZTUKA ma płeć? (6)

 |  Katarzyna Gębarowska

Dawniej, przez swą płeć, kobiety interesujące się sztuką nie mogły zajmować się nią oficjalnie, a jedynie rozwijać swe twórcze zamiłowania w domowym zaciszu. Gdy już zdeterminowane pokazywały, że ich twórczość warta jest uwagi, a nawet przewyższa dokonania wielu mężczyzn, dostawały kolejny „policzek”. Były bowiem przeważnie postrzegane przez pryzmat swoich mężów czy kochanków, którzy na jakimś polu odnieśli sukces. To im przypisywano fakt, że daleko zaszły, zakładając, że bez pierwiastka męskiego nie byłoby to możliwe.

Czy SZTUKA ma płeć? (5)

 |  Katarzyna Gębarowska

„Mamo, mamo, a gdzie Dorotka?” – niecierpliwiła się moja siedmioletnia córka, oglądając w kinie długo wyczekiwaną, nową ekranizację naszej ulubionej książki Czarnoksiężnik z Krainy Oz. Dopiero po dobrej godzinie pokazu filmu Oz Wielki i Potężny (reż. Sam Raimi, 2013), ku memu niedowierzaniu, a jej rozczarowaniu, zrozumiałyśmy, że Dorotki w tym filmie nie będzie. Cudna, mądra, prosta, a przede wszystkim odważna dziewczynka z Kansas, która uratowała świat przed złem, została przez twórców tego filmu unicestwiona, wymazana. Podobny los spotkał jej nietypowych przyjaciół: Stracha na Wróble, który pragnął mieć rozum; Blaszanego Drwala, który pragnął mieć serce; oraz Tchórzliwego Lwa, który pragnął być odważny. To dzięki ich pomocy dziewczynka zdołała pokonać Złą Czarownicę z Zachodu i ocalić Szmaragdowy Gród, w tym Wielkiego Oza, który okazał się przecież być zwykłym szarlatanem. Jednak w nowej ekranizacji tej kultowej powieści amerykańskiego pisarza L. Frank Bauma, to wielkiemu Czarnoksiężnikowi z Oz przypisuje się wszelkie zasługi walki ze złem. Role kobiece obsadzone są stereotypowo: albo zła wiedźma, albo dobra wróżka, albo… delikatna porcelanowa laleczka.

Czy SZTUKA ma płeć? (4)

 |  Katarzyna Gębarowska

Kobiece spojrzenie, przez stulecia marginalizowane w sztuce, zdawało się w ogóle nie istnieć. Męskie było symbolem władzy seksualnej i społecznej. Poważane – jako spojrzenie i artysty, i odbiorcy dzieła. To mężczyzna tworzył, dzieląc się swoim punktem widzenia, ale też był najznamienitszym krytykiem, którego percepcję miało zaspokoić dzieło. Kobieta była tylko inspiracją – przedmiotem sztuki. Jędrne pośladki, uwypuklone piersi czy też kuszące usta są przecież tym, co „jedyni słuszni” widzowie, mężczyźni, chcieliby podziwiać – najtrafniejszym tematem okraszonych sukcesem prac w każdej dziedzinie sztuki. Malarstwo, rzeźba, fotografia, a wreszcie i film – zdominowane zostały więc przez nagość, wyzwalającą podniecenie i samego twórcy, i odbiorców dzieła.

8 marca to tradycyjnie data, wokół której podejmowane są próby zdefiniowania kobiecości i podmiotu „kobiety“. Oblicze Międzynarodowego Dnia Kobiet zmienia się. Wszechobecne jeszcze kilkanaście lat temu goździki i nylonowe rajstopy zastąpiły „manify” i pytania – jak na nowo zdefiniować kobiecość? Jakim językiem ją opisać? A może przede wszystkim czy możemy dziś jeszcze mówić o czymś takim jak uniwersalny podmiot pt. „kobiety“?

Spotykamy się u Justyny Żywieckiej w pracowni witrażu. Tym razem będziemy łączyć kolorowe szkiełka w ciekawe mozaiki.


Informacje i zapisy: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


Bilety: 10 zł


Zajęcia praktyczno-techniczne z Anną Tomasik. Tym razem zdobimy biżuterię metodą decoupage. Liczba miejsc ograniczona.

Zapisy pod adresem: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.  / Wstęp 10 zł

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale bik kobietom