Grudzień 2014
Szymon Andrzejewski

Zawiało mnie. I nie byłoby w tym niczego dziwnego, bo w swoim życiu byłem zawiany pewnie kilkaset razy, a i nierzadko zawianie to było tak intensywne, że późno w noc też mną niejednokrotnie pozamiatało. Natomiast tym razem wiatr, co mi mięsień (lub nerw – lekarze nie wiedzą do końca) przeziębił, skutecznie wykluczył mnie z życia publicznego toczonego twarzą w twarz, a nie twarzą w monitor. Nie byłem chory per se. Nie wyciekało mi z otworów, nie rozsiewałem, nie pękała mi głowa, nie musiałem leżeć. Natomiast nie byłem w stanie zawiązać sobie butów, bo jak się schylałem, to popuszczałem. Nie ze względu na niedostatek skóry. Z bólu. Nie wychodziłem więc. Również z bólu, ale i z powodu konieczności grzania. Nie, nie tego grzania. Grzania karkowo-kręgosłupowego odbywanego za pomocą maści, olejków, przedmiotów z gumy oraz gorącej wody. No więc siedziałem. Głównie przed monitorem i telewizorem. Trochę nadrabiając oglądactwo, a trochę ogarniając zmiany zaszłe przez rok. I czasami nie wierzyłem. O wierze więc właśnie w miesiącu, co niezmiennie pyta, czy są tu grzeczne dzieci.

Działy:
Marcin Szymczak

Z Małgorzatą Żwikiewicz i Pawłem Wiśniewskim z zespołu Blackberry Hill rozmawia Marcin Szymczak.


19 grudnia ukaże się kolejny album nagrany w ramach projektu „Pierwsza płyta”, realizowanego przez Pracownię Muzyki w Miejskim Centrum Kultury w Bydgoszczy. Będzie to wydawnictwo duetu Blackberry Hill, zatytułowane I Lied To The Rain. Tego samego dnia grupa zagra również koncert, na którym premierowo zaprezentuje ten zupełnie świeży materiał. Nam Małgorzata Żwikiewicz i Paweł Wiśniewski opowiedzieli, jak to wszystko się zaczęło, dlaczego ich piosenki są smutne i skąd się wzięła nazwa Blackberry Hill.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Grudzień 2014