Grudzień 2011
Szymon Andrzejewski

Miejsca

„Tu się pali oponami” – taki napis powinien widnieć na wjeździe do tego dziwnego grodu nad Brdą i Wisłą. Pewna kapela z kraju, gdzie na ostatnim miejscu wprowadzą wspólną walutę, bo tam stoi najsilniejszy bastion snobizmu, olewactwa reszty Europy, a co za tym idzie kultury wysokiej, powiedziała kiedyś: „Wjechaliśmy do Bydgoszczy – miasta dziur i mylnych znaków drogowych”. Dziur owszem, bo była kiedyś Brzydgoszcz miastem agencji towarzyskich (normalni ludzie nazywają te przybytki burdelami lub, w przypadku gości pławiących się w wypłowiałym splendorze stuleci minionych, zamtuzami) oraz banków. Obydwa te miejsca z dziurami mają wiele wspólnego, ale z racji nastałej sytuacji geokapitałowej ostały się tylko te drugie, bo środki na te dziury pierwsze zostały utopione w przepastnych dziurach sejfów tych drugich właśnie. Jeśli natomiast o sytuację drogową chodzi, to faktycznie jesteśmy miastem, gdzie jedno z rond było znane ogólnopolsko, bo ustawki na „bocznego klapsa w błotnik” były przecież legendarne (choć już teraz są utrudnione, bo magistrat zamontował na słupie małego wielkiego brata i oznaczył prawidłowo znakami płaskimi), a na drugim, jak się źle wpasujesz to stoisz na światłach cztery razy. Bez świerszczyka w ręku. Lewym. W większości przypadków w lewym.

Adam Gajewski

A.D. – ten monogram, ukryty gdzieś pomiędzy czarno-białymi detalami, rozpala miłośników sztuki na całym świecie. Nie potrzeba jednak częstokroć owych inicjałów, aby rozpoznać dzieło mistrza z Norymbergi – Albrechta Dürera; tak indywidualny, wyrazisty styl cechuje jedynie największych, którzy w swojej epoce i potem stają się wzorami, niejako mimowolnie tworzą szkoły, doczekują się kontynuatorów i kopistów. Wystawa „Rewolucje Graficzne. Albrecht Dürer i szkoła niemiecka XV-XVI wieku” pokazała nie tylko najgenialniejsze zjawiska grafiki epoki późnego średniowiecza i odrodzenia, ale niejako mimochodem uczy nas na nowo dumy z miejscowych, bydgoskich cymeliów bibliotecznych. 

Działy:
Anna Krupa, Monika Cerowska, Bogna Maciejewska

10 listopada w Café Pianola zgromadziły kandydatki na członkinie Koła Gospodyń Miejskich. Było to pierwsze spotkanie mające na celu umilenie życia i wolnego czasu paniom w każdym wieku. Spotkanie wzbudziło zainteresowanie nie tylko wśród kobiet, ale również przyciągnęło uwagę panów. Poczta pantoflowa okazała się najlepszym sposobem przekazywania informacji. Tej miłej imprezie przewodniczyła pełna pozytywnej energii i zarażająca swym optymizmem Anna Tomasik.

Marcin Szymczak

Jeszcze nie pogasły znicze na grobach waszych bliskich. Jeszcze nie zgniły dynie, w których, być może, wycięliście oczy i usta, ku uciesze najmłodszych członków rodziny. Jeszcze nie spadł pierwszy śnieg, a słupek rtęci na waszym termometrze nie zadomowił się na dobre poniżej zera. Za oknami wciąż niepodzielnie panuje jesień. Do Bożego Narodzenia zostało kilkadziesiąt dni i tylko w centrach handlowych, oraz części mniejszych sklepów, Święta już tuż tuż.

Znicze i plastikowe chryzantemy wracają do magazynów, a na najbardziej eksponowanym miejscu pojawiają się choinki, bombki, łańcuchy, lampki i całe tony produktów ukrytych w świątecznych opakowaniach. Istne szaleństwo, które z każdym kolejnym dniem staje się coraz bardziej dojmujące i wszechobecne.

Działy:
Michał Tabaczyński

Hassan Konopacki – Tatar, muzułmanin, bydgoszczanin, czyli inność

Książka ta jest wyjątkowa z wielu powodów. Jednym z nich – proszę pozwolić, że wysłowię swoje żale już na początku, by potem skupić się na jej pozytywnej wyjątkowości – jest wyjątkowo słabe przygotowanie edytorskie książki; wyjątek stanowi ciekawa okładka – tu jedynie razi obraz rzeźby Przechodzący przez rzekę, która nijak się ma do Bydgoszczy z czasów, w których żył bohater opowieści; co innego obecna na okładce wieża ciśnień – ta znajduje w książce miejsce w ciekawej, wzruszającej właściwie, anegdocie.

Wyjątkowość książki jest w pierwszym rzędzie pochodną postaci jej bohatera: Tatara, Polaka, muzułmanina, Białorusina, pułkownika carskiej armii, bohatera wojny rosyjsko-japońskiej i pierwszej wojny światowej. Ale nie tylko on jest w istocie bohaterem tej książki: na równi jest nim pewnie jego syn, Maciej Konopacki (sporą część książki stanowi rozmowa z nim), i – w mniejszym stopniu, ale jednak – cała rodzina.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Grudzień 2011