Drogi wyobraźni

Z cyklu "Ichtiologia fantastyczna", akryl na kartonie,  24×30 cm, 2003 Z cyklu "Ichtiologia fantastyczna", akryl na kartonie, 24×30 cm, 2003 Fot. Jan Kaja

Rzeczywistość w obrazach Wojciecha Nadratowskiego nie jest tym, czym się wydaje. Ale jaka właściwie jest ta rzeczywistość? Co nam się wydaje? 

Artysta obserwuje naturę. Jest nią zafascynowany, jako czymś wszechobecnym, różnorodnym, żywym, a więc zmiennym. Naturę pojmuje szeroko. To dalekie, bogato ukształtowane pejzaże, fantastyczne ryby, piętrzące się i widziane w nieznanych nam wcześniej perspektywach kamienice oraz niezidentyfikowane fragmenty materii, którą odczuwamy jako organiczną i pulsującą własnym, ukrytym życiem. To może być jedynie strzęp materii albo przeciwnie – ujęcie z wysokości satelity. Czy to ważne? Natura jest tylko inspiracją.

Dla Wojciecha Nadratowskiego inspiracja jest czymś bardzo ulotnym i służy ożywieniu jego twórczej wyobraźni. To wyobraźnia określa formę, relację pomiędzy elementami kompozycji, przestrzeń i kolorystykę w obrazie. Tłumaczy dziejące się w naszej obecności przekształcenia motywu i nowe interpretacje znanego, jak się nam wydaje, tematu. Na przedstawieniach rozpoznajemy więc „rzeczy”, widząc i czując jednocześnie, jak stworzona przez nie „rzeczywistość” różni się od tej, która nas otacza. Każdy aspekt obrazu, jego treść, forma czy atmosfera może nas wprowadzić na drogę nieznanych wcześniej skojarzeń. Zupełnie, jakbyśmy weszli na wyższy poziom świadomości, istniejący w nas zawsze, ale umiejscowiony gdzieś poza doświadczeniem i logiką. Jakbyśmy weszli na wyższy poziom albo też wrócili do zapomnianych już źródeł.

Ryba. Niemieszcząca się w kadrze obrazu, monumentalna, rozmigotana barwą żółto-zielono-fioletowych łusek i drobnych pociągnięć pędzla, co równocześnie oddaje, wrażliwą na otoczenie i światło, naturę wody. Ryba patrzy mądrym, szklistym, zielono-fioletowym spojrzeniem, rozchylając otwór gębowy, jakby chciała przemówić. Zdaje się być całym jeziorem. Pochłania wiedzę o tym miejscu wraz z każdym poruszeniem skrzeli, każdym oddechem. Wiedzę tajemną, którą niesie w sobie, przepływając dostojnie nad ciemnym dnem. Czy istnieje w ogóle jakieś jezioro poza nią, która jest mikrokosmosem? [„Jezioro”, akryl na płótnie, 2008] Jest jeszcze inna. Ryba, która trwa jak skała, pokryta kosmicznym pyłem. Zawieszona na tle czarno-granatowych, zimnych przestworzy, wśród czerwonych i żółtych, magmowych błysków, patrząca na nas czerwonym, rozgrzanym aż po biel, okiem wulkanu. Jest więcej niż Ziemią. Wydaje się być galaktyką, z ukrytym w niej Początkiem. [Z cyklu „Ichtiologia fantastyczna”, akryl na kartonie, 2003] Forma praryby ponownie ulega przemianie, gdy zostaje w nią zaszczepiony kod miasta. Strzeliste i jasne domy rozrastają się w niej i na niej. Mnożą się kolejne kondygnacje. Segmenty murów, zaopatrzone w okna i tarasy, wypełniają w głąb każdą wolną szczelinę. Żywy organizm miasta pączkuje zgodnie z niewidzialnym, a określonym wcześniej planem. Miasto, które można złożyć, a następnie z uwagą rozłożyć, ponieważ jest papierową harmonijką... w kształcie ryby. [„Miasto N.”, akryl na płótnie, 2001] Czym jeszcze, po kolejnej transformacji, może być ta ryba? Zieloną łąką na obrzeżach miasta albo pogodnym niebem nad jego dachami. A może odwrotnie?

Bawiąc się interpretacją motywu, artysta zaskakuje i zadziwia widza. Powoduje, że przejmujemy jego widzenie, przewrotne, dowcipne, często bardzo oryginalne, a zawsze – wolne. Z czasem, zdając sobie sprawę, że wielość i charakter metamorfoz jest prawie nieograniczony, kolejną z nich traktujemy jako naturalną. Patrząc, myślimy: dlaczego nie? Nie doświadczamy przy tym przykrego znużenia. Zawsze przecież jesteśmy o krok za artystą.

Pejzaż Wojciecha Nadratowskiego to, ogarnięte jego wiedzą i wyobraźnią, otoczenie oraz wnętrze człowieka. Pejzaż, na którym nie ma człowieka, to główny, a może jedyny temat obrazów artysty. Zaglądamy do wnętrza krajobrazu często poprzez jeden element, który sugeruje odrębną i niedostępną nam przestrzeń. Na podstawie tej wybranej, plastycznej formy, będącej w centrum statycznej i zamkniętej kompozycji, przedstawioną przez malarza rzeczywistość interpretujemy jako organiczną, albo należącą do naszej codzienności, lub też wysokorozwiniętej, technicznej cywilizacji. Poznajemy zhierarchizowany świat, gdzie każda z ryb ma osobowość i profesję. [„Florian”, akryl na kartonie, 2006; „Literat”, akryl na kartonie, 2008; „Zegarmistrz”, akryl na płótnie, 2007] Spoglądamy ukradkiem do ciasnego, scenograficznego wnętrza pokoju albo człowieka. [„Koszula teatralna”, akryl na płótnie, 2013] Trafiamy na płaski i lśniący statek kosmiczny, rozległy jak apartamentowiec, który osiadł w nocy na polu, porosłym oziminą [„Harfa”, akryl na płótnie, 2008].

Ale są też pejzaże swojskie, choć nie mniej zaskakujące. Jak ten, rozległopolny, pofałdowany, z rzędami drzew, który rozwija się w rytmie czystych, mocnych barw, na podobieństwo łowickiej zapaski. [„Widnokręgi”, akryl na kartonie, 2014] Odnajdujemy cykl krajobrazów pokrewnych, ale powstałych na jakże dziwnym podłożu – męskiej koszuli, bliskiej ciału. Na jednym z nich czujemy wręcz zapach soczystej, majowej zieleni, poruszanej wiatrem, aż po sugestię horyzontu. [„Zielona koszula”, akryl na płótnie, 2012] W innej odsłonie barwnej, zieleń ustępuje miejsca lipcowej, żółto-pomarańczowej dojrzałości zboża, pod zachmurzonym niebem. [„Zielona koszula II”, akryl na płótnie, 2013] Zgodnie z rytmem pór roku, na kolejnym obrazie, tonacja czerwieni, wrzosów i amarantu, tworzą atmosferę ostatnich październikowych zbiorów. [„Czerwona koszula”, akryl na płótnie, 2013]

Inny jest pejzaż zobaczony jakby przez pośrednictwo długiego obiektywu aparatu fotograficznego, z grubą, wypukłą soczewką. Intensywne plamy akrylowej żółci, zieleni, różów i fioletów, budują krajobraz odległy, z wygiętą ku dołowi linią horyzontu, i fantastycznym bogactwem form, co przywodzi na myśl grafiki i obrazy z kręgu Altdorfera. [„Droga”, akryl na płótnie, 2008] Na jeszcze innej pracy, drobne, równe i dynamiczne plamki rozżarzonego fioletu, połączonego odważnie z zieleniami i turkusami, kształtują zaorane skiby ziemi, aż po krzewiaste granice pola i skłębione nad nim obłoki. Płaszczyzny zmieniają się tu w przestrzenie, a formy przyrody wzajemnie się przenikają, unosząc coraz wyżej w powietrznych wirach, jak na cyprysowych, rozgwieżdżonych pejzażach van Gogha. [„Na skraju”, akryl na płótnie, 2008]

Bogata wyobraźnia Wojciecha Nadratowskiego, zmaterializowana na płótnie, nie wybucha w konwulsjach barw i ekspresji pędzla. To wydaje się być dla malarza zbyt proste, niezgodne z jego temperamentem i wewnętrznym upodobaniem. W świecie, który kreuje, wszystko jest na swój sposób określone i precyzyjne. Obraz jest uporządkowany, dopracowany i zamknięty. Prace tworzą cykle, w których możemy obserwować rozwój i przemiany motywów. Dla artysty rzeczywistość wokół stanowi niewyczerpane źródło inspiracji, połączonych cienkimi nićmi skojarzeń. Ale to on trzyma ten kłębek mocno w rękach. Powoli i delikatnie rozwija każdą z nitek, pozwalając równocześnie jej się poprowadzić. Dokąd?

W jednym z prawdopodobnych krajobrazów droga zmienia się nagle w barwną wstążkę, podając w wątpliwość realność przedstawienia. Innym razem to nawinięta na motki gruba wełniana przędza jest tworzywem dla polskiego pejzażu w kolorze śliwkowych fioletów, połączonych ze zgaszoną żółcią, rdzawą czerwienią i śladem amarantu. [„Jesień”, akryl na kartonie, 2011] Na jeszcze innym obrazie pastelowe wstęgi, a raczej pasy pergaminu, zapisane drobnym, starannym pismem, opadają łagodnie z nieba na ziemię, w delikatnym świetle. Nieustannie, samoistnie rozwijają się i układają w dekoracyjne zwoje, których końca nie widać. Patrząc na ten pejzaż, stajemy się uczestnikami ciągłego procesu jego stwarzania i odczytywania. Stoimy onieśmieleni odkrywaną przed nami Tajemnicą. [„Wiadomość”, akryl na płótnie, 2012]


 

Tekst inspirowany jest indywidualnymi wystawami malarstwa Wojciecha Nadratowskiego:

  • Galeria Sztuki ITK, Sicienko, „Ichtiologia fantastyczna”, VI-IX.2005
  • Galeria Sztuki ITK, Sicienko, „Odległe i obecne”, VI-VIII.2011
  • Galeria Autorska Jana Kaji i Jacka Solińskiego, Bydgoszcz, „Wersje krajobrazu I”, 21.II-6.III.2013
  • Galeria Autorska Jana Kaji i Jacka Solińskiego, Bydgoszcz, „Wersje krajobrazu II”, 9-22.V.2013
  • Galeria Autorska Jana Kaji i Jacka Solińskiego, Bydgoszcz, „Zza pamięci – Krzysztofowi Solińskiemu”, 20.II-18.III.2014
  • Biblioteka UKW, Galeria, Bydgoszcz, Wystawa malarstwa, 7.V-15.VI.2014

 

 

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Grudzień 2014 Drogi wyobraźni