Otwarcie wystawy obrazów Jacka Solińskiego pt. „Aniołowie ostatnich dni”

Wystawy | 
18:00, czwartek, 26 czerwca 2014
Jacek Solinski, Anioł 366 dnia dedykowany Jerzemu Zegarlinskiemu, akryl płótno, IV 2014 Jacek Solinski, Anioł 366 dnia dedykowany Jerzemu Zegarlinskiemu, akryl płótno, IV 2014

do tekstów: Wojciecha Banacha, Przemysława Dakowicza, Krzysztofa Derdowskiego, Wojciecha Gawłowskiego, Adriana Glenia, Jarosława Jakubowskiego, Grzegorza Kalinowskiego, ks. Franciszka Kameckiego, Wojciecha Kassa, Macieja Krzyżana, Ewy Kuczkowskiej, Krzysztofa Kuczkowskiego, Wojciecha Kudyby, Artura Nowaczewskiego, Tadeusza Nowaka, Jerzego Pluty, Piotra Siemaszki, Marka Kazimierza Siwca, ks. Jana Sochonia, Janusza Stycznia, Krzysztofa Szymoniaka, Jana Wacha i Wiesława Trzeciakowskiego;

czytanie tekstów autorzy i Mieczysław Franaszek; gościnnie wystąpi Jerzy Zegarliński.


 

Na progu czasu

Każdy anioł jako forma bytu istnieje w postaci niematerialnej, łączy w swojej unikalnej osobie wszechświat jakości.

- Jean Miguel Garrigues OP -


 

Skoro aniołowie objawiają się w doczesności, oznacza to, że jako duchy czyste wnikają w rzeczywistość widzialną – ziemską. Są mediatorami podróżującymi między światem ducha i światem materii, działają jak drogowskazy przenikające intuicję i wyobraźnię. Jako Posłańcy Niebiescy stają się łącznikami dwóch przestrzeni czasowych tej „tu i teraz” oraz wieczności.

Rozważając tę duchową obecność należałoby „wypatrywać” ich wokół siebie. Co to znaczy zobaczyć kogoś pełniej ze zrozumieniem? Czy doświadczenie to wiąże się ze szczególnym rodzajem skupienia? Jesteśmy przechodniami w podarowanym nam czasie, ale czy umiemy w nim odnajdować realność? Żyjemy w tak wielu rzeczywistościach, że często nie widzimy się nawzajem, gubimy rozeznanie, tracimy kontakt z innymi. Poszukując oparcia i ukojenia wyjaśniamy sobie upływ czasu w różnych perspektywach. Teorie z wielu dziedzin nauk przybliżają istotę tego fenomenu, ale czy to wystarcza? Czy pomaga w zgłębieniu sensu przemijania? Znalezienie odpowiedzi zależy od indywidualnych potrzeb każdego, kto poszukuje wyjaśnienia. Słowa pomagają okiełznać związane z tym wątpliwości czy niepokój, ale w efekcie zatrzymujemy się na progu wyobraźni i wówczas potrzebujemy czegoś więcej. Święty Augustyna zastanawiając się nad istotą czasu pisze: Jeżeli nikt mnie nie pyta, wiem, jeżeli chcę pytającemu wyjaśnić, nie wiem.

Nie potrafię wyjaśnić, czym jest czas? Spróbowałem natomiast (zgodnie ze swoimi przekonaniami) zastanowić się nad tymi, którzy go pielęgnują. Przyjmując, że aniołowie wsłuchują się w ludzkie myśli, postanowiłem dać temu wyraz. Świadomość naszego współistnienia z nimi w czasie jest motywem sprawczym. Dlatego też wizualizacja Posłańców Niebieskich, jako przewodników działających w doczesności, stała się dla mnie „programem” plastycznych medytacji. W 1996 roku rozpocząłem realizację cyklu malarskiego „Opiekunowie czasu”, który miał składać się z 366 wizerunków aniołów. Nie wiedziałem, kiedy zakończę pracę nad całością cyklu. To moje zatrudnienie polegające na „opisywaniu” duchów czystych stało się długim doświadczeniem i równocześnie analizą własnej intuicji. Systematycznie przyglądałem się znamionom wytworów swojej wyobraźni i osobom, którym dedykowałem poszczególne prace. „Aniołowie ostatnich dni” to zbiór obrazów wieńczący cykl. Każdy konterfekt przyporządkowałem jednemu dniowi kalendarzowego roku. W ten sposób wypełniłem określoną miarę czasu nadając jej znaczenie symboliczne, otwarte na całą doczesność. „Powtarzalność” dni roku określa puls czasu zmierzającego ku wieczności, a więc w konsekwencji ma stawać się przejściem do rzeczywistości poza czasem. Zbliżanie się do tej granicy zwiastuje zmianę, przełom, pozazmysłową konfrontację, rozdarcie i dramat. Rozważając moment przejścia, weryfikujemy poglądy, porządkujemy swoje wnętrze. Wielu z nas przygotowując się do tej drogi, często wypatruje przewodnika, mentora, zwiastuna ukojenia, Kogoś, kto będzie oparciem, tłumaczem, który niezawodnie stawi się w „punkcie granicznym”. Siła sugestii wyzwala potrzebę uzmysłowienia sobie takiej obecności. Obrazy z mojego anielskiego cyklu są więc refleksją skupioną wokół tęsknoty. Posługując się znakiem – umowną figurą wyprowadzoną z abstrakcji i różnorakich struktur materii – zarysowałem wyobrażenia bytów przeczuwanych. Postaci Posłańców Niebieskich mają działać jak natchnienia, czyli dobroczynne sygnały na przejściu dla przechodniów, dla tych, którzy wierzą i dla tych, którzy tylko się przyglądają. Zgadzam z Anselmem Grünem twierdzącym, że dostrzeganie istnienia anioła we własnym życiu oznacza rezygnację z chorobliwej koncentracji na histerii zranień i urazów, klęsk i porażek. Dobrze jeśli mamy świadomość obecności kogoś, kto zawsze nam towarzyszy i wspiera niezależnie od nastawienia czy postępowania. Wędrowiec dwóch światów. On uwrażliwia, wskazując drogę ku temu, co wzniosłe i piękne. Niezłomny opiekun jest łącznikiem, między rozpoznaniem i przeczuciem, między tym, co sensualne, a tym, co duchowe.

Jakże zbieżna (w tym ujęciu) wydaje się misja Anioła Stróża z działalnością artysty. Z pewnością w minionych epokach pozostawało to bardziej czytelne. Jeżeli tak bywało (ufam, że wciąż się zdarza), fakt ten jasno dowodzi, iż dobroczynne intencje artysty mają swój szlachetny rodowód – rodzą się z Ducha: Wiatr wieje tam, gdzie chce i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża (J 3, 8).

Niezachwiane przekonanie, że twórca wciąż może zbliżać te dwie rzeczywistości ośmieliło mnie (po raz kolejny), by połączyć moje obrazy z utworami zaprzyjaźnionych artystów. Zwróciłem się do nich (do wielu już nie po raz pierwszy) z prośbą o utwory poetyckie, by partnerowały moim anielskim konterfektom. Bogactwo odczuć pozwala uzmysłowić sobie, że każda wyobraźnia „widzi” i kreuje inaczej, ale istnieje też pokrewieństwo intencji. Dzięki niemu się spotykamy. Dla mnie wielokondygnacyjność odczuwania i stylistyczna różnorodność nie dzieli, ale skupia i określa spektrum wrażliwości, stając się ustawicznym dążeniem do pełni. Mieści się w tym ujęciu całości jedność widziana w nieograniczoności. Powtarzany temat przynosi wciąż nowe tchnienie, inne spojrzenie, pozwala wyobraźni być w stałym twórczym ruchu. Spotykając się z drugą osobą, dzięki różnicom, można odkryć siebie. Ten rodzaj poczucia bliskości jest identyfikacją i odkrywaniem wzajemności. Jest również drogą formacji duchowej. Obraz i słowo tworzą związek, który nasuwa analogię człowieka z jego Aniołem Stróżem. Może oddziaływanie tej wzajemności czyni bliskimi sobie to, co widzialne i niewidzialne.

Tytuł podcyklu „Aniołowie ostatnich dni” odnosi się przede wszystkim do dni wieńczących rok (powtarzalnej miary czasu). W tym ujęciu tli się również wątek eschatologiczny. Temat schyłkowości czasu, który wciąż powtarza się w dziejach ludzkości, postrzegam jako stały motyw w osobistym rachunku sumienia. Koniec świata w jakiejś sferze życia następuje codziennie, choćby poprzez obecność śmierci. Jednocześnie jest wyrazem lęku, nadziei, ale też i tajemnicy. Ta prosta skala odczuć stanowi ciągłość – triadę istnienia, która powtarza się, jak rytm wychyleń wahadła. Stały ruch obrazuje upływu czasu i chybotliwość zmieniających się nastrojów. Życie przebiega między niepewnością i ufnością, jest balansowaniem wokół pionu. Ufam, że ktoś tego pilnuje. Tak wyobrażam sobie obecność strażnika stałości. Kiedy wahadło zatrzyma się, wszystko będzie jasne. Pozostanie kierunek – tylko wertykalny.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Start