Na początek...

Michał Tabaczyński Michał Tabaczyński Fot. Dariusz Gackowski

Elfriede Jelinek, o której tak teraz w Bydgoszczy głośno za sprawą naszego teatru (albo może na odwrót: to o Bydgoszczy i naszym teatrze jest głośno za sprawą Jelinek – możliwe są też i inne kombinacje), pisała w jednym ze swoich fenomenalnych i wyjątkowo niewdzięcznych w lekturze, niewygodnych i uwierających esejów: „No tak, w czasie burzy nie jest chyba źle mieć schronienie. Jeśli ucieka się z domu, gdzie ryczy telewizor, można przecież równie dobrze schronić się w teatrze. W domu telewizor przedstawia nam, co jest, względnie – co telewizor uważa za to. Przejął ziemską władzę, by bez końca o tym mówić. Teatr mówi to o wiele krócej. Idzie się tam i też wychodzi stamtąd najczęściej żywym. W teatrze każdy wydany jest na swój własny, bardzo specyficzny deszcz” (przeł. Artur Pełka).

W czasie burzy rzeczywiście warto się schronić. Burza właśnie trwa. Jesteśmy wystawieni na nią stale, każdy jest nieustannie – jak wyżej – wydany na pastwę swojego własnego deszczu. Nawet jeśli to tylko wiosenny deszczyk po uciążliwie długiej zimie. W czasie burzy warto się schronić, a doskonałe schronienie daje nam kultura (tak, można powiedzieć: teatr, mając przecież na myśli kulturę – taka synekdocha jest tu możliwa, jest uzasadniona i pożądana; teatr ze swojej natury wymusza korespondencje różnych sztuk, jest znaczącym systemem międzyludzkiej komunikacji itd.). Jeśli kulturę warto traktować poważnie, to przede wszystkim właśnie dlatego: to doskonały, uniwersalny parasol przed kwaśnym deszczem medialnej współczesności. A w ekstremalnych przypadkach także zbawienny piorunochron dający poczucie bezpieczeństwa w czasie burzy.

Jakim cudem kultura daje nam tę ochronę? Ten cud nazywa się drugi człowiek. I jeszcze trzeci i czwarty, i kolejny. I coś więcej jeszcze: to bezpośredni kontakt pomiędzy tymi ludźmi, pomiędzy – tak jest – nami! Nie przypadkiem ten problem pojawia się z zaskakującą częstotliwością w majowym numerze (i nie jest to zamierzone – rozmówcy i autorzy nie brali udziału w żadnej zmowie, nie byli celowo dobierani, nic z tych rzeczy). O wspólnocie mówi Wojciech Woźniak, gdy opowiada o swoim niesamowitym projekcie fotograficznym. O wspólnocie mówi teatrolog Artur Duda, gdy przychodzi mu nazwać najważniejsze zadanie teatru i największą korzyść, jaką ludzie mogą odnieść z uczestnictwa w jego trudnej ofercie (mówi w końcu o teatrze alternatywnym). Nawet Szymonowi Andrzejewskiemu w jego dowcipnym felietonie nie idzie o nic innego, jak o ludzi połączonych wspólnymi sprawami. W poważniejszych wiele felietonach Katarzyna Gębarowska i Bartłomiej Siwiec też w istocie rzeczy też o wspólnocie i zasadach jej istnienia piszą.

W tym wiosennym, burzowym sezonie o to będę wołał: chowajmy się przed burzą pod dachem kultury. W gromadzie będzie nam milej, bezpieczniej, lepiej, raźniej, cieplej; no, czego tam komu jeszcze potrzeba, oby to dostał!

Michał Tabaczyński

Michał Tabaczyński

Redaktor naczelny BIK.

Polonista, dziennikarz, slawista, autor kilku książek (Parada równości, Koniec zabawy w pokolenie) i współautor kilku innych (Tekstylia bis, Kultura niezależna w Polsce 1989-2009).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Maj 2013 Na początek...