Zugzwang (3): Slajdy z podróży

Bartłomiej Siwiec Bartłomiej Siwiec

Tadeusz Nowakowski jest jedną z tych postaci, której szczególnie w Bydgoszczy nie trzeba nikomu przedstawiać. W marcu mija 17 lat, od czasu kiedy Taddy nas opuścił i udał się w swoją ostatnią podróż. A podróż w jego barwnym życiu była czymś bardzo naturalnym. Oto stoi przed nami szczupły młodzian, urodzony w Olsztynie, wychowany w Bydgoszczy. Studia polonistyczne rozpoczęte w Warszawie przerwała mu wojna. Na początku okupacji znalazł się wraz z matką we Włocławku. Tu go aresztowało Gestapo. Potem był w obozach w Inowrocławiu, Bautzen i Zwickau. Cudem wywinął się śmierci. Wiosną 1945 roku został uwolniony przez aliantów i przez ponad rok przebywał w obozie dipisów w Haaren an der Ems, by ostatecznie przez Włochy wyjechać do Wielkiej Brytanii. W 1952 roku ponownie wylądował w Niemczech, tym razem w Monachium. Wraz z Janem Nowakiem Jeziorańskim położył podwaliny pod Rozgłośnię Polską Radia Wolna Europa.

Pod pseudonimem Tadeusz Olsztyński prowadził cykliczne programy Panoramę dnia i Przy kawiarnianym stoliku. Monachium zresztą stało się dla niego bazą wypadową dla licznych wypraw organizowanych po Republice Federalnej Niemiec i innych krajach demokracji zachodniej. Apogeum podróżnicze Taddy osiągnął w latach osiemdziesiątych, uczestnicząc w kilkudziesięciu pielgrzymkach Ojca Świętego. Zyskał sobie nawet zaszczytny przydomek Reportera Papieża, pewnie dlatego, że jeden ze zbiorów jego reportaży taki właśnie nosił tytuł.

Pomińmy jednak pielgrzymki. Jest początek roku 1957. Nowakowski opowiada o swoim niedawnym pobycie na Sycylii. Wraz z młodym lekarzem, Sebastiano, jedzie na motocyklu. Wieje zachodni wiatr, prosto z Kartaginy. Sycylijczyk mówi mu, że Polska jest krajem przyszłości. Nowakowski zasępia się. Nie wierzy. Jest prawie pewien, że w Polsce nigdy nie będzie dobrze, że Wisła zawsze będzie wylewać na wiosnę, nauczyciel przymierać głodem, a miejsce niepokornych pisarzy będzie w więzieniu. Taką miał wizję. Być może dał się ponieść chwili; sycylijskie wino zapewne potrafi człowieka zamroczyć. A jednak, w tamtym czasie Polska wychodziła już z ciemnych lat stalinizmu, a tysiące ludzi opuściło komunistyczne więzienia. Skąd więc aż taki pesymizm w człowieku, który był twarzą jednej z ważniejszych w historii Polski stacji radiowych? Misją RWE była nie tylko rzetelna informacja i walka z systemem komunistycznym, ale też podtrzymywanie rodaków na duchu. Zresztą na antenie, Nowakowski z tego zadania wywiązywał się wzorowo.

Londyn – Green Street Club, początek grudnia 1959 roku. Nowakowski czuje się tam jak u siebie w domu; przecież w latach 1946-1952 właśnie w wydawanych przez Mieczysława Grydzewskiego Wiadomościach, stawiał pierwsze literackie kroki. Zasiada w gronie jury, a z nim same znane figury polskiej emigracji: Kazimierz Wierzyński, Tymon Terlecki, Zygmunt Nowakowski, Marian Kukiel. I taki oto slajd: rozpoczyna się ostra dyskusja. Chodzi o wybranie najlepszej polskiej książki napisanej przez Polaka na emigracji i wydanej w 1958 r. Jury skłania się ku Cmentarzom Marka Hłaski, ale Nowakowski twardo obstaje za Kontynentami Czesława Miłosza. W końcu po ciężkiej walce przegrywa – jak powie: „z koalicją pro-Hłaskową”, ale ciężką walkę stoczył (dyskusja trwała wiele godzin), będąc praktycznie sam, wśród skorpionów.

I taki jeszcze slajd: Bydgoszcz, bodajże listopad roku 1995. Depresyjna aura. Autor Alei dobrych znajomych korzysta z uprzejmości księdza Romualda Biniaka – zadomowił się w pokojach gościnnych parafii Świętych Braci Męczenników Polskich. Cukrzyca postępuje, odbiera mu nadzieję. Nowakowski jest już co prawda Honorowym Obywatelem Miasta, ale to tylko tytuł. Bydgoszczy tej wielokrotnie wspominanej prze niego na antenie radiowej i tej opisanej w Obozie Wszystkich Świętych już nie ma. Jest inna, na pewno piękna i ciekawa, ale inna, na pewno bardziej obca. Czy to jest jego Bydgoszcz? Choroba przytłacza go, powoli traci wzrok. Przypomina mu się ulica Podgórna, którą przemierzył tysiące razy, schodząc w dół ku rozświetlonemu miastu. Ale teraz jest coraz ciemniej. Jest coraz ciemniej.

Działy:

Powiązane artykuły (wg działów)