Mózg jest artystyczny

Sławek Janicki Sławek Janicki fot. ZbyZiel

O Mózg Festivalu, sytuacji artystów i sztuki w obecnych czasach ze Sławkiem Janickim rozmawia Monika Grabarek

Czy uważasz, że format festiwalu mieści się w Bydgoszczy? Czy program festiwalu nie jest zbyt awangardowy?

Program festiwalu jest trudny, bo to festiwal dla ludzi inteligentnych, a takich przecież w Bydgoszczy nie brakuje. Ostatnie lata spędziłem głównie poza Polską, a teraz postanowiłem przyjechać i pracować przez dłuższy czas w Bydgoszczy, gdyż nabrałem przekonania, iż niesłychanie ważne jest pracować we własnym domu, w miejscu, z którego się pochodzi. Jestem pewien, że w Bydgoszczy jest wiele do zrobienia i że drzemie tu ogromny potencjał, który trzeba podrażnić do działania. Nie sądzę, by nasze miasto było za małe dla tego festiwalu.

Na jakiej publiczności Tobie zależy?

Nie ukrywam, że ten festiwal jest dla zaawansowanych w sztuce, ludzi inteligentnych, ludzi z otwartą głową, którzy tak jak my traktują sztukę jako narzędzie poznania siebie, swojego życia i otaczającego świata. To nie są imprezy, które celem są samym w sobie, gdzie idziemy, bawimy się i jest super, tutaj w ogóle nie chodzi o żadną zabawę. Ten festiwal to propozycja intelektualna. Wiadomo, że trzeba mieć jakieś podłoże, aby przyjmować tę sztukę, jakieś obeznanie w temacie, ale to, co najważniejsze to wrażliwość, wrażliwość trzeba mieć w sobie. Ten festiwal to propozycja dla ludzi wrażliwych oraz poszukujących, ciekawych świata. Mimo, iż w kraju mamy ogromną ilość bardzo ciekawych festiwali, „Mózg Festival” ma publiczność z wielu części Polski, którzy doceniają specyficzność tego wydarzenia.

Czy widzisz rozdźwięk pomiędzy stałą klientelą Mózgową, a tymi którzy uczestniczą w festiwalu? Czy to są ci sami ludzie? Czy to jest jednoznaczne – spędzanie czasu w klubie, należenie do tzw. rodziny mózgowej i bycie odbiorcą festiwalu?

Myślę, że jest rozdźwięk. Przede wszystkim publiczność mózgowa jest bardzo szeroka i zróżnicowana w tej chwili. Jeśli mówisz tutaj o rodzinie mózgowej, to masz na myśli tych najbardziej stałych bywalców i duża część z nich to osoby, które interesują się festiwalem i uczestniczą w nim. Wiem to z doświadczenia, że i tym razem pojawią się na festiwalu. Pojawiają się też ludzie, którzy w ogóle do Mózgu nie przychodzą, których nie interesuje życie klubowe, ale interesuje ich sztuka i biorą udział w takim właśnie wydarzeniu artystycznym. Odchodząc jednak na chwilę od festiwalu, od kilku miesięcy interesuje mnie bardzo mocno problem uczestnictwa, wyraźnie odczuwa się brak ludzi interesujących się czymkolwiek związanym ze sztuką. Wiesz dobrze, że Mózg robi dużo przeróżnych rzeczy i tak jak festiwal nastawiony jest przede wszystkim na eksperyment, w „codziennym” programie Mózgu znaleźć można szeroki wachlarz propozycji artystycznych. Z moich obserwacji wynika, że naprawdę mało z tych propozycji spotyka się z zainteresowaniem. Ludzie z zasady przychodzą na rzeczy im znane, na zasadzie „lubię piosenki, które znam”. Nie ma potrzeby odkrywania, szukania, analizowania. Nawet jak mój syn Qba robi imprezy Dj’skie, to w sali, w której produkuje się dj, przebywa 20-30 osób, a cała reszta, czasem 300 i więcej osób stoi przed klubem, w palarni, w barze, i w ogóle nie uczestniczy w imprezie, nie słucha muzyki, nie jest zainteresowana tym, co robi Dj. Ja nie próbuję robić tragedii z tej sytuacji, ale chciałbym mieć jakąś rzeczową analizę tego stanu rzeczy. Ciekawi mnie ten problem, ponieważ jestem człowiekiem, który przygotowuje pewną ofertę kulturalną i jestem ciekawy, jakie pokolenie ona interesuje. Kiedy zakładaliśmy Mózg, to w naszym pokoleniu każdy coś robił, każdy czegoś chciał, każdy coś planował. Siedzieliśmy w klubie, gadaliśmy tak jak teraz wszyscy gadają, piliśmy alkohol, rozmawialiśmy żeby coś zrobić i następnego dnia to robiliśmy. Takich ludzi było pełno, nie tylko muzyków, ale i plastyków, performerów, poetów. Z czasem ta ekipa się porozjeżdżała i teraz okazjonalnie wpada, żeby zrobić coś tutaj na scenie. Twoje pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków jest pokoleniem, w którym bardzo dużo się dzieje muzycznie. Można powiedzieć, że jest spora aktywność tej dziedzinie, ale w sztukach wizualnych już tego ruchu nie widzę.

Być może internet stał się teraz podstawową przestrzenią sztuk wizualnych?

Być może, ale ja nie winiłbym internetu za nic, bo jest to tylko pomoc. Ubolewam nad tym, że nie słyszę aby ludzie rozmawiali o sztuce, dyskutowali, spierali się.

Chyba trochę jednak przesadzasz, bo zdarzają się tu takie gorące dyskusje i rozmowy…

No zdarzają się, owszem… Chciałem zaznaczyć, że klub Mózg nie ma tylko ambicji być fajnym klubem do spotkań, gadania i picia piwa, ale naprawdę zależy mi i kilku osobom, które tutaj pracują, abyśmy mogli zaproponować ciekawą ofertę intelektualną oraz artystyczną z udziałem artystów z całego świata i robimy to. Ale zależy nam również, aby nasze działania odbywały się w kontekście lokalnej rzeczywistości, środowisk artystycznych, lokalnej społeczności, której jesteśmy częścią. Zależy mi zatem, aby sprowokować dyskusję wśród ludzi młodych. Szczególnie interesuje mnie przedział 20-30 lat. Czym oni się właściwie interesują, czego oni chcą. Bardzo mnie to nurtuje. O co im w ogóle chodzi w życiu. Klub jest otwarty w szczególności dla tych, którzy mają coś do zaproponowania, którzy chcą eksperymentować. Ludzie, którzy czymkolwiek się interesują powinni wchodzić tutaj drzwiami i oknami, a niestety jakoś tak się nie dzieje. Chciałbym wiedzieć dlaczego tak nie jest i chciałbym coś z tym zrobić. Chciałbym wzbudzić szerszą dyskusję na ten temat. Niestety podejrzewam, że świadczy to o ubogości tego naszego bydgoskiego społeczeństwa, bo bardzo wiele zdolnych, kreatywnych osób stąd wyjechało i cały czas wyjeżdżają ci najciekawsi. Być może ci co zostają są beznamiętni i niewiele ich interesuje. Nie mają wiele do powiedzenia i nawet nie chcą próbować. Martwi mnie to, że nie ma w odbiorcach, a nawet muzykach tej ciekawości, zaciekawienia innym. Przyjeżdża dobry muzyk z drugiego końca świata, a nikogo to nie interesuje. Oczywiście trochę przejaskrawiam, ale robię to specjalnie, żeby ktoś, kto to przeczyta i poczuje że to właśnie o nim/niej mówię, wkurzy się i ruszy w końcu tyłek i coś zrobi. Skoro nam się udało pewne rzeczy przeforsować, przegadać, przemyśleć podczas kongresu, to teraz te sprawy muszą iść w miasto i powinna zostać wzbudzona potężna dyskusja na ten temat.

Jakie jest miejsce Mózgu w kulturalnej polityce naszego miasta, którą miał wypracować kongres?

Myślę, że kluczowe. Dla mnie jest to oczywiste i myślę, że wiele osób podczas kongresu to zrozumiało, że organizacje pozarządowe to jest trzon życia kulturalnego naszego miasta. Nie instytucje, w większości przypadków całkowicie oderwane od lokalnej rzeczywistości. Organizacje pozarządowe mają szanse zbudować prawdziwą kulturę w naszym mieście. Mają to, co najważniejsze – kontakt z artystami, środki do pozyskiwania funduszy i współpracują z instytucjami. W tym mieście są trzy czołowe organizacje: Yakiza, Art-House i my Stowarzyszenie Artystyczne Mózg. No i działamy. Oprócz naszych własnych projektów przygotowujemy bardzo poważną propozycję już na rok 2012. Robocza nazwa to „Bydgoszcz Summer Art Festival”. W założeniach ma to być największy projekt artystyczny w regionie i jeden z ważniejszych festiwali sztuki w Polsce. Ale o szczegółach porozmawiamy nieco później.

Przez tych prawie 18 lat działalności Mózg stał się marką samą w sobie, rozpoznawalną na terenie naszego kraju i nie tylko.

Skoro mówisz, że tak jest, to ja się bardzo cieszę. To zasługa bardzo dużej ilości ludzi, którzy w Mózgu tworzą, występują czy są tzw. odbiorcami. Mózg jest marką rozpoznawalną na świecie, ale przyjeżdżając po 5 latach zobaczyłem, że dużo rzeczy tu na miejscu się zmieniło, że jest legenda, a rzeczywistość, codzienność nie wygląda wcale tak dobrze. Zrozumiałem, że potrzebny jest ogrom pracy, na którą się decyduję z powodów, o których mówiłem wcześniej. A ta praca musi być wykonana nie tylko w Mózgu, o którym głównie rozmawiamy, ale w całym mieście. Dlatego świetnie się stało że odbył się Kongres Kultury. Myślę, że większość ludzi nie wie, jak ważna rzecz się wydarzyła. Czeka nas wciąż oczywiście bardzo dużo pracy, ale wywalczyliśmy (szeroko rozumiane środowisko twórcze) dla siebie szansę, aby zadziałać jako grupa, a tylko siłą grupy jesteśmy w stanie do zmian doprowadzić. Co jesteśmy warci okaże się to już w ciągu kilku nadchodzących tygodni.

Mózg jest artystyczny, ale czy przez to jest hermetyczny?

Oczywiście, że Mózg jest artystyczny, takie było założenie i taki ma być, ale absolutnie nie jest hermetyczny i jeśli ktoś uważa, że to co artystyczne jest tożsame z tym co hermetyczne, to znaczy, że ma bardzo wąskie pojmowanie świata. Tu oczywiście potrzebna jest edukacja, aby ludziom tłumaczyć te wszystkie rzeczy. Na kongresie dowiedzieliśmy się na jak wielu płaszczyznach potrzebna jest edukacja artystyczna.

Zakładając Mózg prawie 18 lat temu, myślałeś, że to będzie tak długo trwało?

Nie, w ogóle nie zakładałem takiego długiego czasu trwania klubu, mieliśmy plany, aby zamknąć klub w 5. urodziny. Ale kto wie co się wydarzy w 18. rocznicę działalności. To wszystko zależy też od was – klubowiczów, uczestników działalności artystycznej Mózgu, od ludzi, dla których Mózg jest ważny.


Monika Grabarek

Monika Grabarek

Pedagog, dziennikarka radiowa (Radio Kultura).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy Kultura Listopad 2011 Mózg jest artystyczny