Na początek

Michał Tabaczyński Michał Tabaczyński

Niezależnie od tego, czym powita nas luty – utrudniająca życie śnieżycą, depresyjną odwilżą, siarczystym mrozem czy czymkolwiek jeszcze nas może zaskoczyć, możemy liczyć na kulturę. Na tym polega jej niezawodność. Jest obok, blisko, trwa przy nas niezależnie od okoliczności. Na dodatek – nie narzuca się, czeka cierpliwie aż zechcemy po nią sięgnąć. Za każdym razem, gdy czytam badania, które pokazują, ile osób nie korzysta z tego banalnego dobrodziejstwa, jestem zdziwiony. Jestem zdziwiony nie dlatego, że żal mi kultury. Jestem zdziwiony, bo żal mi tych, którzy ją odrzucają. Nie dla jej dobra to powinni robić, ale swojego. No i naszego. Mówiąc naszego, mam na myśli całość naszego życia społecznego. Kultura jest jego, tego życia, uniwersalnym słownikiem. Jest naszym wspólnotowym spoiwem – tym bardziej w przypadku tej niewielkiej, lokalnej wspólnoty.


W tym roku luty przedzielony jest niemal równo na pół: pół miesiąca karnawału, pół miesiąca wielkiego postu. Prawdziwie wyrównana to walka karnawału z postem. W programie na luty – różnorodność jak na Breuglowskim obrazie. Rozpiętość tematyczna też zapełnia całą skalę: od przyziemnych uciech i rozrywek po wysublimowaną wzniosłość. Co najlepsze, nie musimy wybierać, nie musimy się pomiędzy tymi przeciwstawnymi wartościami jednoznacznie ustawiać – możemy pozostawać w nieustającym ruchu, czerpać z tego świata tyle, ile tylko możemy. Nie musimy, jak u Breugla, krzyżować rożna z piekarską łopatą. Jeśli nie dla dobra kultury (jej instytucji, jej wytworów i twórców), to dla dobra własnego. Jeśli nawet nie dla własnego, to dla dobra całej wspólnoty. Wesołego karnawału, wyciszonego postu!

Michał Tabaczyński

Michał Tabaczyński

Redaktor naczelny BIK.

Polonista, dziennikarz, slawista, autor kilku książek (Parada równości, Koniec zabawy w pokolenie) i współautor kilku innych (Tekstylia bis, Kultura niezależna w Polsce 1989-2009).

Kino Orzeł - logo200p