Światło odwzorowuje wiernie obraz rzeczywistości

„Rewolucja technologiczna w komunikacji, w przekazywaniu informacji jest zjawiskiem tak nowym, że zdążyliśmy się na razie nim jedynie zauroczyć. Jesteśmy na etapie prostej fascynacji nową zabawką, która daje nam ogromne możliwości. Nie zdążyliśmy natomiast jeszcze zastanowić się, do czego ma to służyć, jakie treści mają przekazywać te niesamowite narzędzia. To jest przecież tylko kolejny instrument stworzony przez cywilizację. (…) Każda rewolucja techniczna wymaga od ludzi korekty ich wyobraźni. A to jest zawsze dłuższy proces."

- Ryszard Kapuściński -

Powyższy cytat pochodzi z książki Autoportret reportera wydanej niemal dekadę temu i znakomicie ilustruje fakt, że żyjemy już w innej epoce. Kiedy w 2004 roku siłą i determinacją zaledwie trojga osób powoływaliśmy do życia jedyny w kraju festiwal poświęcony sztuce reportażu, i dziennikarstwo, i zjawiska zwane festiwalami w Polsce były zupełnie inne. Dynamika zmian w mediach, w kulturze, z jaką mamy do czynienia w ostatnim czasie odciska swoje piętno zarówno na programie, jak i na formule festiwali takich jak nasz. Czyli festiwali skupionych wokół jakiś ważkich problemów, a nie masowych festynów żerujących cynicznie na kulcie celebrytów. Stawia przed organizatorami nowe wyzwania. Współczesna cywilizacja w obszarze komunikacji dokonuje w ciągu pięciu, dziesięciu lat skoków na jakie wcześniej potrzebowano dziesiątków czy nawet setek lat. Jeszcze dekadę temu zawód dziennikarza cieszył się znacznym prestiżem i społecznym zaufaniem. Reporter skrupulatnie dokumentował temat, budował złożone konstrukcje swoich opowieści wyrażając złożoność i nieoczywistość wielu z opisywanych problemów. W dzisiejszym pędzie za doraźną, szybką informacją nie ma już na to czasu, dogorywają papierowe wydania opiniotwórczych gazet, reportaże dające pogłębiony obraz rzeczywistości przenoszone są do telewizyjnych kanałów tematycznych o niszowej często oglądalności.

Przeżywając chwilę obecną, zasypywani bieżącymi informacjami nie pamiętamy wydarzeń sprzed tygodnia. Ekspercka wiedza dziennikarza w jakiejś dziedzinie straciła na znaczeniu i przestała mieć wartość w sensie czysto rynkowym. Przegrywa bowiem w wyścigu z informacjami nadsyłanymi przez dziesiątki, setki internautów. Media tracą też bezpowrotnie swą legendarną wolność i niezależność, podlegając – jeśli nie polityce, jak w krajach reżimowych – to interesom ponadnarodowych korporacji. Dziś domeną wolności stała się bezapelacyjnie przestrzeń wirtualna. Lub przestrzeń sztuki. Bowiem najlepsi dotąd, najbardziej utalentowani reprezentanci zawodu reportera stają się literatami, wydając swoje reportaże w formie książek, tak jak kiedyś zrobił to Ryszard Kapuściński. Inni, dla których to kamera albo dyktafon były dotychczasowymi narzędziami pracy dołączają do grona filmowców-dokumentalistów.

Stąd regularnie od kilku lat na Festiwalu CAMERA OBSCURA znacznie mniej publicystyki, która w erze tabloidyzacji i wszechobecnej pogoni za sensacją okazuje się zwyczajnie błaha, prześlizgująca się zaledwie po powierzchni podjętego zagadnienia. Za to w programie pojawia się coraz więcej form stricte dokumentalnych, bo w nich istnieje nadal pewien obszar wolności twórczej, pozwalający na stworzenie pełnowymiarowej, autorskiej wypowiedzi. Z drugiej strony, filmowcy uważający się dotąd za artystów często nie odczuwających potrzeby angażowania się w sprawy bieżące i zbyt przyziemne, na fali coraz powszechniejszej niezgody i oburzenia istniejącym porządkiem świata sięgają po kamery, by wygłaszać deklaracje ideowe, bronić słabszych, zająć wyraźne stanowisko w jakiejś sprawie. Czy oznacza to odejście od pierwotnej idei festiwalu? Niekonieczne… Na pewno oznacza zmiany.

Idea camery obscura nie straci przecież na aktualności, narodziła się w starożytności i przetrwała niejedną cywilizację czy epokę. Od małego otworu w ścianie wyciemnionego pomieszczenia ten prosty wynalazek został udoskonalony do równie małego otworu w obudowach telefonów komórkowych czy aparatów cyfrowych wielkości naszych coraz szczuplejszych portfeli. Czy to na ścianie takiego wyciemnionego pomieszczenia, czy to na światłoczułych matrycach naszych telefonów i aparatów, światło odwzorowuje wiernie obraz rzeczywistości. I nadal nad tym obrazem warto się zastanawiać. Do tego służyć powinny festiwale takie jak nasza bydgoska CAMERA OBSCURA. Zapraszam w tym roku w ostatnim tygodniu października do kina ORZEŁ i Galerii Miejskiej bwa, by przekonać się, że kultura eskapizmu nie musi być jedyną odpowiedzią na coraz trudniejsze czasy. Może warto po raz kolejny zmierzyć się z problemami przedstawionymi przez reporterów i dokumentalistów na ekranie, czy też wsłuchać się uwagą w reportaże radiowe. Może warto zobaczyć, że człowiek pozostaje piękny nawet wtedy gdy upada, a najpiękniejszy jest, gdy podnosi się ze swego upadku. Może warto poddać to refleksji? Jest poważna szansa na to, że wzbogaci nas to nie tylko w większą wiedzą o świecie czy innych, ale też da nam większą wiedzę o nas samych.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Październik 2012 Światło odwzorowuje wiernie obraz rzeczywistości