Jan Kaja „W pobliżu”

Wystawy | 
18:00, czwartek, 06 października 2011 - sobota, 22 października 2011
Jan Kaja, TAK, akryl, płótno Jan Kaja, TAK, akryl, płótno

Otwarcie wystawy obrazów Jana Kaji pt. „W pobliżu”,

wprowadzenie Krzysztof Szymoniak

Jan Kaja – mistyk sztalugowy (fragment)

Janka znam długo. Pierwsze moje z nim spotkanie w roku 1980 było też pierwszym moim spotkaniem z jego obrazami. Stało się to w najstarszej siedzibie Galerii Autorskiej, przy ulicy Dworcowej 98 i w mieszkaniu przy ulicy Chocimskiej 5. I choć z latami obrazy Janka ewoluowały w zakresie formy i treści, nigdy nie otarły się nawet o komercję czy tak zwaną mieszczańską użyteczność landszaftu. Tak było zawsze i tak jest dzisiaj. Owszem, można mówić o utylitarnej funkcji tego malarstwa, ale utylitaryzm ów Artysta w pełni świadomie kieruje w stronę ściśle określonych treści, te zaś – co nie może dziwić – w dużej mierze determinują sferę przekazu, percepcję i kontekst ekspozycyjny.

Zacznijmy jednak od przełomu lat 70. i 80. XX wieku. Jan Kaja – mimo że interesował się grafiką, rysunkiem i fotografią – od początku był oddany wyłącznie malarstwu sztalugowemu. Pierwsze cykle olejnych obrazów (które rozpinał na nie zawsze prostokątnych blejtramach) można było oglądać w Galerii przy ulicy Dworcowej. Zaludniały je postaci „zdeformowane” ręką surrealisty, tak wyraziste w swej odrębności, że właściwie niemożliwe do pomylenia z czymkolwiek innym. Owe symboliczno-mroczne i tajemnicze byty malarskie, kierujące uwagę widza, między innymi, ku „izmom autorskim” (generowanym i realizowanym przez jednego tylko artystę) (…). Obrazy, o których mowa, rzucały się w oczy niemal od razu, zaciekawiały, dyskretnie prowokowały do pytań o meandry życia i zagadki duszy właściciela mieszkania. Meandry i zagadki niewolne – jak sądzę – od pytań granicznych, na które wtedy nie było jeszcze wyjaśniającej wiele (wszystko?) odpowiedzi.

Ta odpowiedź pojawiła się, czy może raczej zaczęła się wykluwać, wydobywać na wierzch spod sterty ograniczających Jana Kaję skorup i półprawd egzystencjalnych (także w sferze artystycznej dykcji), w latach 1985-1987, kiedy powstał pierwszy, zawieszony potem w kruchcie, obraz o tematyce ściśle religijnej – wielkopostne „Ukrzyżowanie”. Był to, jeżeli się nie mylę, początek długo i cierpliwie eksploatowanego cyklu opisującego „Mękę Pańską”. Najpierw jednak – jeżeli dobrze pamiętam – zaczęły się pojawiać obrazy, w których dominowały dwa motywy: silne, umięśnione, opresyjnie nagie i boleśnie pozginane torsy mężczyzn oraz drewniane struktury ograniczające przestrzeń świata, czyli zbudowane z żywicznych desek różnego rodzaju skrzynie, płoty, szopy, komory i klatki, dosyć jednak dalekie od dosłowności. Wszystkie one bardziej były metaforą lub symbolem niż realną wizją zamknięcia, a potem wydobywania się poza te bariery, dążenia ku światłu prawdy. I znowu – patrząc na te obrazy, kontemplując ich wyciszoną surowość, zastanawiałem się, ile w nich jest Autora, a ile nas wszystkich, każdego z nas, którzy dajemy się niekiedy żywcem pogrzebać w skrzyniach złudzeń, fałszu i ślepoty? Na marginesie tylko dodam, że podobne motywy przewijają się w obrazach Jana Kaji przez wszystkie kolejne lata. Najnowsze z nich pochodzą z roku 2010 („Prześwit” i „Przebudzenie”), tyle tylko, że wpisują się one w inny już nieco kontekst, jako że skala doświadczeń egzystencjalnych i metafizycznych Artysty znacznie się przez minione ćwierćwiecze poszerzyła. (…)

Krzysztof Szymoniak

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Wystawy Jan Kaja „W pobliżu”