Marcin Szymczak

Marcin Szymczak

Polonista, dziennikarz radiowy (Radio Kultura).

W powszechnie znanym monologu, pochodzącym z filmu Marka Piwowskiego Rejs, inżynier Mamoń dzieli się z małżeństwem Sidorowskich swoją refleksją na temat kondycji krajowej kinematografii. Ów wywód kończy wielokrotnie cytowanymi słowami: „No i aż mi się chce wyjść z kina. I wychodzę”.

To wyjście stanowi formę ostatecznej i niezwykle dobitnej recenzji. Słabość filmu, na którą składają się: nuda, bardzo niedobre dialogi i dłużyzna, jest dla Mamonia nie do wytrzymania. Jedynym rozsądnym wyjściem okazuje się być właśnie wyjście.

Działy:

Mógłbym zacząć od tego, jak bardzo boję się ostatnio otworzyć lodówkę, bo szansa, że wyskoczy z niej Kuba Ziołek wydaje się być coraz większa. Mógłbym, ale tego nie zrobię, choć faktycznie od jakiegoś czasu o Kubie mówi się coraz więcej i coraz lepiej. Bardzo zresztą dobrze, bo sobie na to chłopak zasłużył jak mało kto.

Ilość projektów, w które angażuje się Ziołek może budzić podziw, ale i pewne niedowierzanie. Tym bardziej, że nie cierpi na tym ich jakość. Kolejne „ziołkowe” wcielenia pojawiają się zupełnie niespodziewanie, mimo iż echa poprzednich nie zdążyły jeszcze na dobre wybrzmieć. Największym uznaniem cieszyła się dotychczas solówka, firmowana nazwą Stara Rzeka. Album Cień chmury nad ukrytym polem był (i nadal jest) gremialnie wychwalany przez wszelkiej maści dziennikarzy i krytyków. Od masowej „Gazety Wyborczej”, po niszowe blogi, czytane przez trzydziestu sześciu hipsterów gardzących każdą płytą, wytłoczoną w więcej niż dwóch tysiącach egzemplarzy (a i tak ostatecznie liczą się tylko wczesne ep-ki). Nie próbuję sobie nawet wyobrazić, jak potężnym szokiem dla tych „fetyszystów niszowości” musiała być nominacja Kuby Ziołka do Paszportu Polityki, w kategorii Muzyka popularna. Pozostali nominowani to Marcin Masecki (wszechstronny pianista i aranżer, balansujący na styku najróżniejszych gatunków i skory do ich beztroskiego przekraczania) oraz Dawid Podsiadło (finalista programu X Factor, gwiazda popu).

Działy:

Za nami pierwsza odsłona Jesiennych Róż. We wrześniu zagrali dla nas muzycy poznańskiej grupy Plum i warszawskie Semantik Punk. Niestety koncert Wovoki przerwała ekstremalna niedyspozycja wokalna Mewy Chabiery, ale zespół pojawi się na scenie 26 października, wzbogacając program drugiej edycji tego wydarzenia.
Poza tym usłyszymy Coldair, czyli solowy projekt Tobiasza Bilińskiego, znanego z grupy Kyst, duet Twilite, oraz Nathalie and The Loners.

Z artystami zaproszonymi na październikowy koncert, porozmawiał Marcin Szymczak.

Działy:

Z zapracowanym Kubą Ziołkiem o sukcesach, planach i The Doors rozmawiał Marcin Szymczak

 

Zna go chyba każdy, kto interesuje się polską muzyką alternatywną. Jego aktywność jest tak duża, że trudno prędzej czy później nie natknąć się na któryś z jego licznych projektów. Ostatnimi czasy najwięcej szumu narobiła Stara Rzeka, ale Kuba nie zamierza spoczywać na laurach i jesienią usłyszymy sporo nowej muzyki, do której twórczo przyłożył rękę.

Nadal dużo (zazwyczaj dobrze) mówi się o płycie Starej Rzeki Cień chmury nad ukrytym polem. Niedawno ukazał się album zespołu Hokei Don't go, a jesienią mamy się spodziewać kolejnego wydawnictwa Innercity Ensamble i pełnowymiarowego debiutu Alamedy 3. Sporo tego, a to przecież tylko część projektów, do których twórczo przyłożyłeś rękę.
Skąd potrzeba tak różnorodnej ekspresji i czy nie obawiasz się zarzutów o nadprodukcję, rozmienianie się na drobne, lub o to, że przez ilość cierpi jakość?

Do tego dojdą płyty T’ien Lai i Kapital. Jeśli któreś z tych płyt będą słabe, to stawianie zarzutów o nadprodukcję będzie uzasadnione. Póki co nie czuję, żeby to był problem. Kilka z tych płyt to debiuty zespołów, które przygotowywały materiał na te albumy od 2-3 lat (Alameda 3, Stara Rzeka, Hokei, T’ien Lai). Jest to muzyka w pełni przemyślana i uzasadniona, dopracowywana przez dłuższy okres czasu. Innercity Ensemble i Kapital to bardziej spontaniczne projekty, ale też taki był od samego początku zamysł i założenie. Jest to dla mnie (i dla całej ekipy, jak sądzę) przede wszystkim szkolenie się w improwizacji i nauka kolektywnego grania. Nagrania, które powstają tą metodą mają często posmak świeżości i niepowtarzalności, czego często brakuje bardziej dopracowanym produkcjom. W tym wypadku płyta i jej odbiór to zapis tego, jak improwizacja się powiodła, co należy poprawić, żeby robić lepszą muzykę.
Potrzeba ekspresji wynika chyba z koncepcyjnego ADHD, które mam w bardzo zaawansowanym stadium i chęci urzeczywistnienia wszystkich pomysłów. Jeśli zacznę nagrywać słabe płyty, to będzie to znak, aby się zatrzymać i udać na terapię.

Działy:

Fonomo Music and Film Festival, to kolejna, interesująca propozycja Fundacji Nowa Sztuka Wet Music. O tym, dlaczego te dwa jesienne dni (19-20 października) warto spędzić w Miejskim Centrum Kultury, opowiedzieli Marcinowi Szymczakowi organizatorzy imprezy, Artur Maćkowiak i Bartek Kapsa.


Działania Fundacji Nowa Sztuka Wet Music coraz wyraźniej wpisują się w krajobraz kulturalny naszego miasta. Dzięki Duchamperiom tchnęliście nowe życie w muszlę koncertową. Relokacje kulturalnie ożywiły zachodnią część śródmieścia. Jaka jest idea październikowego Fonomo Music and Film Festival?

Bartek: Formuła festiwalu zakłada prezentację ciekawych filmów i twórców muzyki, oraz różnego rodzaju związków muzyki z filmem. Dobór poszczególnych punktów programu odbywał się w tak, by zwrócić uwagę odbiorców na przenikanie się tych dwóch dziedzin sztuki i na ich współbrzmienie. Mamy nadzieję pokazać jak silne związki łączą film i muzykę i to, że na ogół te dwie formy sztuki idealnie się uzupełniają.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Autorzy Marcin Szymczak