BIK

BIK

Słyszeli Państwo zapewne ten zabawny mit – powtarza się go zbyt często, jak to z legendami bywa: człowiek zmienia się co siedem lat. Czego to się tym nie tłumaczy! (Najczęściej oczywiście rozwody: po dekadzie od ślubu przy dobrym układzie charakter każdego z małżonków może się zmienić aż dwa razy). Bardzo lubię takie mity (chociaż się nie rozwodziłem), pasjami je bym poznawał, z największą ochotą przeczytałbym jakiś „nowy słownik komunałów”, który by je gromadził, omawiał, analizował.

Ale jedna sprawa to w coś wierzyć, a inna – wykorzystywać to do najróżniejszych celów (znamy to: nie tylko rozwodnicy, szczególnie wielokrotni, ale i politycy się w tym lubują). No więc, nie będę gorszy: nie wierzę, ale chętnie wykorzystam. Siedem lat właśnie mija – no, zaraz minie – od kiedy redaguję „Bydgoski Informator Kulturalny” (dokładnie: minie te siedem lat 1 kwietnia – to był wyjątkowo długi primaaprilisowy dowcip). Mija siedem lat i czuję, że moja przemiana jest nieuchronna: Szanowni Państwo, ja łagodnieję, gwałtownie i nieodwołalnie. To wiadomość straszna. „BIK” nie może i nie powinien dzielić mojego osobistego losu. Nie może cierpieć z powodu moich upadków. Powinien pozostać tym żądłem, które (jak u Platona w Obronie Sokratesa) nie pozwala miastu gnuśnieć.

Film jest realizowany przez grupę artystyczną Czarny Karzeł, związaną z Fundacją Kultury Rozruch, w ramach pierwszej edycji programu promocyjnego Bydgoszcz kręci! Scenariusz do filmu napisał Marcin Giżycki, znany reżyser filmów animowanych, dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Filmów Animowanych „Animator”. Inspiracją do napisania tego scenariusza była wydana w 2011 roku w USA książka Moby Duck Donovana Hohna, dzięki której powszechnie znana stała się historia 28 800 zabawek do kąpieli – bobrów, żab, żółwi i kaczek – które 10 stycznia 1992 roku wypadły podczas sztormu do Pacyfiku z pokładu ogromnego statku handlowego w okolicy Aleutów, żeby później przez wiele lat pojawiać na plażach niemal całego świata. Zabawki, w późniejszym czasie nazywane Friendly Floatees, były wykorzystywane przez oceanografów do śledzenia prądów oceanicznych.

Działy:

Nie jest przypadkiem, że sezon artystyczny pokrywa się z rokiem szkolnym, czyli w jakimś sensie: sezonem edukacyjnym, prawda? Nie zamierzam ukrywać, że nadal nie pozbyłem się żalu, iż oto najambitniejsza instytucja edukacyjna naszego miasta z końcem tamtego sezonu artystycznego przestała istnieć w swoim dawnym kształcie: Teatr Polski w Bydgoszczy, który pełnił rolę takiego alternatywnego uniwersytetu humanistycznego i ośrodka studiów zaawansowanych przestał istnieć i na razie żaden inny – proszę rzucić okiem na wrześniowy repertuar z jego zabawnym powrotem do przeszłości (tak, tam naprawdę wrócił Klub kawalerów!) – się raczej nie pojawi.

Z bydgoszczanką, dr nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa Hanną Trubicką, autorką wydanej niedawno monografii Kultura to Ty. Filozofia kultury Józefa Wittlina, rozmawia Emilia Walczak.


Pamiętasz dzień, w którym poznałaś postać Józefa Wittlina? Opowiedz, proszę, o tym.
Profesor Maria Jakitowicz z Zakładu Folklorystyki i Literatury Polskiej UMK w Toruniu opowiadała pięknie o wierszach i powieści Wittlina na wykładach z historii literatury XX wieku i była tak dobra, że umieściła Sól ziemi na liście lektur obowiązujących na egzamin. Przeczytałam powieść, która trafiła do mnie już od pierwszych słów.

Działy:

Słowa na czerwiec? Jedno jest najzupełniej oczywiste: nadmiar! Znów on! Proszę tylko spojrzeć na program czerwcowych wydarzeń kulturalnych; kto się nie zdziwi, kogo ten nadmiar nie sparaliżuje, ten godzien jest największego podziwu. Kto na dodatek przemoże swój paraliż i odważnie rzuci się w ten wir imprez, ten będzie prawdziwym bohaterem. Mimo wszystko ufam, że Bydgoszcz okaże się miastem takich bohaterów.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Autorzy BIK