Michał Tabaczyński

Michał Tabaczyński

Redaktor naczelny BIK.

Polonista, dziennikarz, slawista, autor kilku książek (Parada równości, Koniec zabawy w pokolenie) i współautor kilku innych (Tekstylia bis, Kultura niezależna w Polsce 1989-2009).

Wyjechałem ledwie na chwilkę, wyjechałem na moment, a okazało się, że pod moją nieobecność w Bydgoszczy odbył się kongres kultury skrzyżowany z jakimś alternatywnym sejmikiem kulturalnym, jakimś nowym latającym uniwersytetem, wyjazdowym posiedzeniem ministerstwa kultury w jakimś podziemnym państwie. Ominęło mnie, trudno; półtora tysiąca kilometrów dzieliło mnie od epicentrum polskiej debaty intelektualnej. Chciałbym powiedzieć, że żałuję, ale, po pierwsze, kurtuazja ma swoje granice, a po drugie, jesień w północnych Włoszech jest zbyt atrakcyjna, żeby jej robić takie przykrości.

Działy:

Nasze miasto nie ma szczęścia do ogólnopolskiej obecności w mediach. Albo właśnie ma szczęście (zależy od tego, czy uważamy, że powinni mówić o nas dobrze, czy tylko nie przekręcać nazwy lub – ewentualnie – stosować poprawną odmianę). Bądźmy jednak maksymalistami: niechby o nas mówili z innych powodów niż te, które pokazują Bydgoszcz jako obiekt śmieszności. Nie żebyśmy nie mieli poczucia humoru, mamy i bawimy się tymi śmiesznościami, naszymi śmiesznościami potrafimy się cieszyć, ale – powiedzmy sobie szczerze – czy nie kosztuje to nas zbyt wiele wysiłku? Czy nie wolelibyśmy śmiać się z siebie trochę rzadziej? Czy musimy wciąż udowadniać ten najwyższy poziom poczucia humoru (jak się powszechnie twierdzi), który pozwala śmiać się z samych siebie? Jestem wielkim zwolennikiem śmiechu w kulturze, jestem entuzjastą kultury jako zabawy, jestem amatorem absurdu i admiratorem groteski – ale bez przesady. Bez powagi żart traci na ostrości.

Przepyszne spotkanie z komikiem, liryczny stand-up (co prawda na siedząco), na wysokim poziomie kabaret – było wszystko, czego oczekuje się od dobrej rozrywki. Nazwisko w tej branży nie jakoś szczególnie popularne i znane, ale dla każdego fana teatru improwizacji takie odkrycia są najcenniejsze. Organizator zakamuflował to zresztą brawurowo: wedle zapowiedzi miało być zwykłe spotkanie autorskie z Antonim Liberą z cyklu Autorzy „Kwartalnika Artystycznego”. Efekt zaskoczenia był.

Działy:

Październik jest w naszym kalendarzu miesiącem nieobciążonym żadną mitologią, żadna historia się z październikiem nie wiąże na tyle mocno, żeby jakoś nam ten miesiąc opisać. Na dodatek między wrześniem (wiadomo!) a listopadem (też wiadomo: i „niebezpieczna pora”, i paradna) zdarza się nam taki oddech, taki odpoczynek od spraw doniosłych. Nic, pustka znaczeniowa i można się rozkoszować dojrzałą jesienią. Z dzieciństwa pamiętam co prawda hasło „Październik miesiącem oszczędzania”, ale w pierwszym odruchu wydało mi się, że trudno na tym opierać jakąś mitologię października. Ale może niesłusznie, może właśnie zupełnie niesłusznie. Niechby każdy w październiku oszczędzał to, czego mu najbardziej braknie, czego mu najbardziej potrzeba. Ja bym chciał na ten przykład oszczędzić trochę nerwów, bo – mam wrażenie – mogą mi się jeszcze przydać na później, ale wielkiej nadziei nie mam. Państwu życzę wprost przeciwnie!

Zapowiedź tegorocznej edycji Festiwalu Prapremier na trzy głosy

PAWEŁ WODZIŃSKI: Formuła festiwalu jest rozwinięciem ubiegłorocznej. Podobnie jak w zeszłym roku program składa się ze spektakli polskich i zagranicznych; w tym roku to równe liczby: sześć spektakli polskich i sześć zagranicznych. Siedem koncertów. Debata i wykład – w zasadzie: dokończenie cyklu wykładów Obrazy uchodźcze rozpoczętego podczas ubiegłorocznego festiwalu.

Z PROGRAMU FESTIWALU: Tegoroczna edycja Festiwalu Prapremier poświęcona jest Europie…

BARTEK FRĄCKOWIAK: W zeszłym roku mówiliśmy o dramaturgiach konfliktów i wojen, a w tym roku koncentrujemy się na dramaturgiach kryzysu.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Autorzy Michał Tabaczyński