Michał Tabaczyński

Michał Tabaczyński

Redaktor naczelny BIK.

Polonista, dziennikarz, slawista, autor kilku książek (Parada równości, Koniec zabawy w pokolenie) i współautor kilku innych (Tekstylia bis, Kultura niezależna w Polsce 1989-2009).

Dziwna rzecz z tą fotografią, prawda? Nie wiem, czy kogokolwiek z Państwa to uderzyło (chociaż jestem pewien, że nie odkrywam tu Ameryki), że fotografia – jak na sztukę z pola tych, które określamy mianem wizualnych – ma jakiś fundamentalny kłopot ze stabilnością swojej formy fizycznej. Nie o to mi idzie, że jej wytwory, jej obiekty są dziełami sztuki, które wyjątkowo łatwo poddają się technologicznej reprodukcji, chociaż to też prawda, ale raczej o to, że to, co zwykle nazywamy „oryginałem” dzieła sztuki, trudno tu jakoś sensownie zlokalizować, trudno ów „oryginał” pochwycić. 

Działy:
Ta historia trwa nadal, trwa i nie chce się skończyć. Albo: nieustannie się powtarza. Nie wiem, czy to już ten moment, kiedy powtarza się jako farsa, ale może nie mnie o tym rozstrzygać. Kiedy ostatnio ledwo o niej wspomniałem (o rozstrzyganiu nie mówiąc, daleki od tego byłem), niezawodni bydgoscy działacze niepodległościowi podnieśli wrzawę. Nie inaczej może być i tym razem, bo od jakiegoś czasu trwa epoka ich wzmożonej aktywności.

Historia dekomunizacji bydgoskich ulic trwa i nie chce się skończyć, co raczej każe zapytać: po co są nazwy ulic oraz placów i dlaczego wywołują takie emocje? Ponieważ są elementem polityki, oczywiście, a przy niesprzyjających warunkach – także elementem propagandy. Chyba się wszyscy z tym zgodzą; a szczególnie już ci, którym na zmianie dawnych (obarczonych propagandową funkcją) nazw ulic szczególnie zależy. Nie mamy żadnej gwarancji, że i tym razem nie staną się one narzędziem uprawiania propagandy, stąd konsultacje społeczne mogłyby być jakimś mechanizmem zabezpieczającym. Niewiele jednak wskazuje na to, by ktoś jeszcze ryzykował – szczególnie w kontekście wyników ankiet, które znów rozsławiły nasze miasto jako enklawę szczególnych dowcipnisiów.

Słowa na lipiec? A słowa na sierpień? Tyle miesięcy, że słów może nie starczyć. Cisną się zresztą na usta często słowa nieprzyzwoite, a ja jednak mam dużo kindersztuby, wiele przyzwoitości i otchłanne pokłady łagodności, wyrozumiałości, dobroci. 
Chciałoby się więc czasem porzucić te krainy łagodności i wygarnąć słowa na lipiec, a później jeszcze słowa na sierpień – jeszcze mocniejsze, jeszcze bardziej wywrotowe, bo przecież sezon ogórkowy sezonem ogórkowym, ale nie zabraknie nam okazji do przeklinania. Taka choćby pogoda! A przecież na pogodzie się nie kończy. 
Słowa więc na lipiec i na sierpień? I na każdy inny miesiąc w roku? Wolność, równość, braterstwo! A – jak dopytywał wielki noblista – dlaczego nikt nie doda: kultura? Więc dodaję: kultura!

Słowa na maj? Nie będzie to specjalnie trudne, ale i nie będzie optymistyczne (wiadomo: pesymizm jest w naszej sytuacji wstydliwie łatwy): zmarnowane szanse, stracone nadzieje, niewykorzystane – by i sportowej, piłkarskiej dać przemówić nomenklaturze – sytuacje. A wiadomo – nawet taki marny jak ja kibic to wie – że niewykorzystane sytuacje się mszczą.
Co to za niewykorzystane sytuacje i zmarnowane okazje? Całe mnóstwo. Kultura marnuje mnóstwo szans, których nie powinna. Jedyna pociecha, że jako jedyna odczuwa żal po tych stratach. Straty te dotyczą każdego i wszystkich. Jedne są drastyczne, inne – śmieszne. Ale ich suma źle o nas świadczy.

Albo dlaczego Bydgoszcz nie jest drugim Wrocławiem


1.

Echa skandali i awantur, jakie docierały do nas z Wrocławia, nie wywoływały w nas żadnego Schadenfreude, ale pozwalały sądzić, że Bydgoszcz, która z Wrocławiem przegrała rywalizację o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, tak naprawdę wygrała coś ważnego. Wygrała to, co Wrocław zmarnował. Jako że ścigaliśmy się z Wrocławiem i z nim przegraliśmy, wielu z nas (szczególnie ci, którzy zaangażowani byli w tamten zryw) przyglądało się temu, co zrobił ze swoją kulturalną stołecznością. Jak wykorzystał mechanizm ESK, o której i my marzyliśmy siedem lat temu? Pod wieloma względami Europejska Stolica Kultury Wrocław 2016 okazała się nijaka, pod niektórymi – a przynajmniej jednym – okazała się brawurową katastrofą.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Autorzy Michał Tabaczyński