Artykuły wstępne
Michał Tabaczyński

Michał Tabaczyński

Redaktor naczelny BIK.

Polonista, dziennikarz, slawista, autor kilku książek (Parada równości, Koniec zabawy w pokolenie) i współautor kilku innych (Tekstylia bis, Kultura niezależna w Polsce 1989-2009).

Słowa na luty? Te znane, wyświechtane, operujące ciężkim i tępym jak maczuga rymem (tak, chodzi o powiedzonko ze słowem „buty”) odrzucam od razu. Nie dlatego, żebym nie chciał zapeszać czy odczuwał niechęć do rymowanek – w żadnym razie. Idzie o subtelność, a dokładniej: jej brak. Co w zamian? Ferie, tak, to na pewno, słowo magiczne, słowo z dziecięcego słownika, za którym czai się wspomnienie śniegu, śmiechu, ślizgawki – feerie odcieni skrzącej się w światłach latarni wszędobylskiej bieli! I coś jeszcze? Truchła łysych choinek, ich nagły wysyp na przełomie stycznia i lutego – są ponurą dekoracją tych dni. Taki jest luty: rozciągnięty między zabawą, śmiechem na śniegu, świstem pędu na ślizgawce i martwotą nagich choinek. Dobrze, że to taki krótki miesiąc, bo jak inaczej można by znieść ten rozziew!

1. Orkiestra końca świata.
Albo rockandrollowy szwindel

Pierwsze muzyczne przedstawienie na bydgoskiej scenie od czasu Opery za trzy grosze? Alternatywny musical? Antymusical? Musical perwersyjny? Postpunkowa opera? Apokaliptyczna operetka?

Działy:

Bezradnie przeszukuję prasę, słucham radia, śledzę portale, a nawet społecznościowe media, oglądam… No, nie, jednak nie – telewizji narodowowyzwoleńczej nie oglądam, bo jakąś szczątkową przyzwoitość mam, jakąś godność resztkową, reliktową jakąś cnotliwość (jak węże mają łapki, jak ludzie ogony). Czytam i słucham, próbując rozpaczliwie wyłuskać coś śmiesznego. Ale humor się popsuł i nie kursuje. Największym wesołkom nie jest do śmiechu, głucho milczą dyżurni facecjoniści.
Całe szczęście literatura nie zawodzi. I nie myślę tu wcale o naszej lokalnej twórczości, chociaż ona, gdy o komizm idzie, zawodzi niezwykle rzadko. Myślę o klasyce. W klasyce bowiem komizm nie jest aż tak desperacki, jak to ma miejsce w regionalnej produkcji literackiej.

Działy:

Słowa na styczeń? Szarość? Ta sama szarość, która tęskni za bielą. Zwykłość. Ta zwykłość, która przychodzi po rozbuchanej świąteczności grudnia, po grudniowym zaczadzeniu świątecznością. Dojmujący smutek karnawału, bo jaki ma być karnawałowy smutek, jak nie dojmujący właśnie? Karnawał to pewnie jest najstarsza tradycja kultury, jaką jeszcze kontynuujemy: już w Sumerze na czas karnawału odwracano porządek świata: żebraka koronowano na króla, nierządnica stawała się najwyższą kapłanką. Trzeba jednak pamiętać, że karnawał nie trwa wiecznie. Smutek karnawału też ma swój koniec. Koniec to nie jest pozornie najszczęśliwsze słowo na styczeń, bo styczeń to jednak początek. A jednak.

Pamiętam, że…

Pamiętam, że pan Jerzy był ekscentrykiem, a nawet więcej pewnie: oryginałem i dziwakiem był, był wielkim dziwakiem, co przydawało mu uroku.
Pamiętam, że miał kłopoty z chodzeniem, pomagałem mu schodzić po krętych schodach Galerii Wspólnej, które były dla niego wyzwaniem z gatunku granicznych.
Pamiętam, że czytałem jego obie Annopolis z poczuciem, że mniej w tym Borgesa – jak się powszechnie twierdziło – a więcej z J.M. Coetzee’ego, szczególnie z jego Czekając na barbarzyńców (zresztą: ta powieść ukazała się między jednym a drugim Annopolis – taki przypadek), ale też z Życiem i czasami Michaela K. i najnowszym Dzieciństwem Jezusa, co świadczy o jakimś głębszym może powinowactwie, jakimś wspólnym nerwie.
Pamiętam, że jego pisarski los był obciążony historią (pan Jerzy był obciążony historią w wielu wymiarach): od doskonałego początku w dobrych wydawnictwach przez wydawnictwa prowincjonalne aż do milczenia. Tak się układały czasy. Fatalnie.
Pamiętam, że jakoś latem rozmawialiśmy przez telefon, bo ostatnio dość często rozmawialiśmy i umawialiśmy się na jakieś spotkanie w miejscu, w którym pan Jerzy grał w brydża. „A pan grywa?” – zapytał. Nie, nie gram, nie umiem. „No, ale może jeszcze kiedyś…” – próbował mnie pocieszyć. Nie, panie Jerzy, już nigdy.

Michał Tabaczyński

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy Artykuły wstępne Michał Tabaczyński