Artykuły wstępne
Michał Tabaczyński

Michał Tabaczyński

Redaktor naczelny BIK.

Polonista, dziennikarz, slawista, autor kilku książek (Parada równości, Koniec zabawy w pokolenie) i współautor kilku innych (Tekstylia bis, Kultura niezależna w Polsce 1989-2009).

1.

Owszem, jak pisał poeta, „obwiniano mnie o wszystko z wyjątkiem pogody”, a teraz jeszcze polityk obwinia mnie o przynależność do klaki popierającej program i przedstawienia Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Czy Państwa wyobraźnię to też pobudza? Widzicie te tajne spotkania w podziemiach miejskiego teatru, tam, gdzie kiedyś był bufet (kto był, ten wie, kto widział, ten czuje atmosferę katakumb), kiedy spotykamy się, żeby stanąć w kręgu i chwyciwszy się za ręce wymamrotać słowa przysięgi na wierność linii programowej? Należymy do klaki? Może tak być, trudno mi bronić się przed tak pryncypialnym zdaniem polityka. Doradca wojewody do spraw kultury musi wiedzieć, co mówi, inaczej przecież nie byłby doradcą.

Działy:

Słowo na kwiecień? Nie ma wątpliwości, bo nie ma też wielu propozycji. W miesiącu, który przeplata plecień z powagą, groteskę z groźbą, życie z żartem, słowo może być tylko jedno. Jakie? Persyflaż!

To może być jeden z tych magicznych momentów, nie mam wątpliwości – wszystkim oczywistym aspektom wyjątkowości tego zdarzenia sprzyja jeszcze i ten: pojedynczy, specjalny seans. Kto rzecz wymyślił w ten sposób, szatańską się – za przeproszeniem – wykazał przebiegłością. Nie w celach reklamowych to odnotowuję, bo impreza już dawno jest wyprzedana. Zdarzają się takie sytuacje, czasem dotyczy to kultury, a czasem czegoś, co kulturę symuluje. Tak czy inaczej – impreza się wyprzedała. Jaka? Pokaz specjalny filmu Zerwany kłos. Nie przepełnia mnie to zdumieniem, ale smutkiem, skoro jest przyczyną takich zdarzeń, jakie zaraz opiszę.

Słowa na marzec? Marzec, niestety, nie skłania do mówienia, a tym bardziej już do wymyślania słów. Marzec to jest miesiąc zmęczenia, miesiąc milczenia, miesiąc, który odbiera mowę. Przedłużająca się zima, która już dawno nie jest zimą, ale przecież nie jest też wiosną w żadnym razie, odbiera ochotę. Do czego? Do niemal wszystkiego. (Nie, nie jest to przypadek, że w marcu są dwa duże festiwale: Ethniesy – muzyki ludowej i Przeczytani – literatury; nie jest to przypadek, to jest akcja świadoma i ściśle ratunkowa). 

Musi być władza słabym narkotykiem albo muszą do polityki garnąć się ludzie, których głody nie dają się łatwo zaspokoić, możliwe, że nie dają się zaspokoić wcale – niezależnie od mocy stosowanych środków. Dlaczego stawiam taką radykalną tezę, która zdaje się przeczyć powszechnej opinii i zdrowemu rozsądkowi? Dlatego, że widzę to, co widzę. A co takiego widzę? Nieustanny impuls polityków do samorealizacji na innych polach aktywności. Jednym z tych pól – co usprawiedliwia moje zainteresowanie tym tematem w tym miejscu – jest kultura. A już szczególnie: krytyka literatury, sztuk wizualnych czy choćby teatru.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy Artykuły wstępne Michał Tabaczyński