Teatr i fizyka – zmagania z czasem, przestrzenią i ruchem. O teatralnym eseju na deskach MCK z dr. Pawłem Szroederem rozmawia Ewa Stołowska.


Jak powstawało to widowisko? Skąd pomysł na współpracę i jak wyglądało pierwsze spotkanie fizyki z teatrem czyli – jak sądzę – teorii z praktyką?
Przyjaźnimy się z Mieczysławem Giedrojciem od bardzo dawna. Jesteśmy uczestnikami i świadkami zdarzeń teatralnych z udziałem Teatru Małych Form, czyli Mieczysława. Mieczysław wywodzi się z solidnej szkoły pantomimy, więc w każdym jego przedstawieniu zarówno gest, akcentowanie przestrzeni wokół postaci, rytm przedstawienia, narracji stanowią podstawę kunsztu. Wymaga to dużego wyczulenia na świat codziennego doświadczenia. Nauka również z takich doświadczeń wyrosła i do dziś dnia się z nimi mierzy.

Z Małgorzatą Winter o Wycieczce do Europy rozmawia Monika Grabarek.


Opowiedz o swoim najnowszym projekcie, który zrealizowałaś pod koniec ubiegłego roku.
Małgorzata Winter: Tytuł tego projektu to: Tak daleko stąd, jak blisko. Wycieczka do Europy – Wenecja, Paryż, Rzym; pierwszy człon tytułu, jak wiadomo, to tytuł filmu Tadeusza Kunza. Na pomysł, aby go wykorzystać do nazwy projektu wpadł Piotr Świtakowski czyli „Świstak”.

Z aktorką Teatru Polskiego w Bydgoszczy Julią Wyszyńską rozmawia Maciej Federowicz.


Na deskach bydgoskiego teatru zadebiutowałaś stosunkowo niedawno, bo w ubiegłym roku w spektaklu Źle ma się kraj. Jak wspominasz pierwsze spotkanie z zespołem tego teatru?
W Źle ma się kraj występuje tylko piątka aktorów – Małgosia Witkowska, Kuba Ulewicz, Michał Czachor, Mirek Guzowski i ja, więc zaczynając prace nad tym spektaklem nie miałam szansy poznać całego zespołu Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Jednak obsada tej sztuki jest bardzo sympatyczna i zwariowana. Na pierwszej próbie miałam wrażenie, że jestem „starym dziadem” w porównaniu z nimi, bo oni byli bardzo otwarci na różne szalone pomysły scenograficzno-inscenizacyjne, czym byłam mile zaskoczona. Następnie zaczęły się próby do Wiśniowego sadu i przez resztę ekipy zostałam także bardzo ciepło przyjęta. Od samego początku czułam się tutaj komfortowo.

Z laureatem rozmawia Monika Grabarek.


Otrzymał pan niedawno kolejną w swojej kolekcji, prestiżową nagrodę. Proszę o niej opowiedzieć.
To jest nagroda Związku Artystów Rzeźbiarzy i jest ona bardzo ważnym środowiskowym wyróżnieniem. W ZAR jest wielu kolegów po fachu, którzy zauważają i doceniają artystów pracujących bez względu na wszystko. Znalazłem się w gronie 640 artystów rzeźbiarzy z całej Polski, a nagrodę Zasłużony dla ZAR i dla Rzeźby Polskiej dostało tylko dwudziestu spośród nas. Ta nagroda to duże wyróżnienie i świadectwo dostrzeżenia nas przez Związek. Wręczenie tych nagród odbyło się 12 stycznia tego roku w Warszawie na Nowym Świecie w siedzibie ZARu.

Ma być dziwnie

 |  Kuba Ignasiak

Z Justyną Ptaszyńską o premierze spektaklu Binary prowadzonego przez nią projektu tańca współczesnego Śniący Pies,
która odbędzie się w czerwcu br. na deskach MCK rozmawia Kuba Ignasiak.


W czerwcu odbędzie się premiera twojego spektaklu teatru tańca. To chyba nie jest typowe wydarzenie dla Bydgoszczy?
Nie wiem, czy jest typowe, czy nie. Na pewno jest w Bydgoszczy teatr tańca prowadzony przez Małgorzatę Wójcik w Wojewódzkim Ośrodku Kultury i Sztuki oraz grupa tańca współczesnego działająca przy Pałacu Młodzieży.

Oko obiektywu

 |  Hanna Strychalska

Z Mieczysławem Franaszkiem – aktorem i podróżnikiem rozmawiała Hanna Strychalska.


Ostatnio wróciłeś z drugiej w swoim życiu podróży do Indii. Byłeś na dachu świata – w indyjskiej części Tybetu. Cytując słowa znanej piosenki – lubisz wracać tam, gdzie byłeś już?
Nie, ja nie lubię powrotów. To jest tak, jak bywa z ludźmi, których kiedyś kochaliśmy i chcemy do nich na nowo wrócić, ale oni się w międzyczasie zmienili. Nie są tymi ludźmi i my też nie jesteśmy tymi samymi ludźmi. Stąd też i miejsca nie są tymi samymi miejscami. Ale takie doświadczenie, od czasu do czasu, może zaistnieć. W tym wypadku zauważyłem różnice materialne…

Z dyrektorem Teatru Polskiego w Bydgoszczy Pawłem Łysakiem rozmawia Maciej Federowicz.


W ostatnim czasie na pana oraz cały bydgoski teatr posypało się wiele prestiżowych nagród, m.in. najważniejsi krytycy teatralni podsumowali miniony sezon i okazało się, że TPB znalazł się w ścisłej czołówce scen w Polsce. Przede wszystkim jednak został pan laureatem dorocznej nagrody Ministra Kultury w kategorii teatr. Gratuluję wyróżnienia.
Dziękuję bardzo.

O zakończonym niedawno Roku Johna Cage’a ze Sławkiem Janickim rozmawia Monika Grabarek.


Skąd pomysł na rok Johna Cage’a?
Pomysł wziął się stąd, że cały świat obchodzi ten rok jak rok Johna Cage’a. Szukając kolejnego tematu na 2012 rok pomyślałem o projekcie związanym z Johnem Cage’em. Napisałem wniosek, który został przyjęty i postanowiłem wziąć się do roboty. Prawda jest taka, że wszyscy wiedzą kto to jest John Cage, ale większość z nas nie zagłębia się w jego twórczość, a przecież jest ona inspiracją dla bardzo wielu artystów. Pomyślałem więc, że to dobry pomysł przybliżyć postać tego artysty i przy okazji wyedukować wszystkich zainteresowanych jego sztuką.

O nowej płycie, figurach geometrycznych i Facebooku, z muzykami z zespołu 3moonboys rozmawiał Łukasz Jędrzejczak.


W sieci od jakiegoś czasu dostępny jest wasz nowy singiel A Knee. Kiedy wychodzi płyta?
Marcin Karnowski: Premiera jest 12 grudnia.

Poszerzyć spektrum widzenia teatru, zaskoczyć widza czymś odległym od codzienności, pokazać, jak człowieczy może być teatr – takie cele wyznaczają sobie organizatorzy Festiwalu Inne Sytuacje. Z jego dyrektorem artystycznym Andrzejem Stróżem rozmawia Ewa Stołowska.


Jaka jest idea festiwalu? Według jakiego klucza tworzyliście program?
Idea jest prosta: zapraszać to, co uznajemy za wartościowe. Poszukiwaliśmy przedstawień „o czymś” i „po coś”, nie takich, których dziś mnóstwo, kalkujących rzeczywistość. Chcemy pokazywać teatry, których ścieżka jest kontynuacją drogi wyznaczonej przez Jerzego Grotowskiego, bez zbyt wielkich odskoczni. Podstawowym pierwiastkiem na scenie ma być człowiek-aktor; widać go na scenie – działa niewspomagany przez multum technicznych nowinek. Niektórzy pewnie będą marudzić, że wracamy do czegoś, co już było, ale my twierdzimy, że warto wracać do tego, co źródłowe, bo to pozwala utrzymać poziom teatru w ogóle.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale wywiad