O Ogólnopolskim Konkursie Malarskim im. Leona Wyczółkowskiego z Jolantą Chmarą rozmawia Monika Grabarek.


Kto jest pomysłodawczynią, matką założycielką konkursu? Bo mam mocne poczucie, że to była jednak kobieta… Kiedy ta idea pojawiła się po raz pierwszy?
Będę nieskromna, ale sobie przypiszę ten tytuł. Zaczęło się wszystko od Roku Wyczółkowskiego, w 2012. Wtedy postanowiliśmy zrobić regionalny przegląd. A potem, dwa lata później, doszliśmy do wniosku, że warto ten pomysł kontynuować i rozszerzać. Tak odbyła się edycja już ogólnopolska w 2014, potem następna w 2016, bo postanowiliśmy, że to będzie formuła biennale. I tak w tym roku mamy kolejną ogólnopolską odsłonę konkursu.

Z Miłoszem Waligórskim, pochodzącym z Bydgoszczy poetą, prozaikiem, tłumaczem, finalistą tegorocznej Strzały Łuczniczki, rozmawia Emilia Walczak.


Po raz kolejny jesteś w finale Bydgoskiej Literackiej Nagrody Roku „Strzała Łuczniczki” – lauru przyznawanego osobom, których twórczość związana jest w jakiś sposób z naszym miastem. Ale przecież Ty od lat mieszkasz w Bańskiej Bystrzycy. Czy możesz opowiedzieć naszym czytelnikom i czytelniczkom, jak to się stało, że wyemigrowałeś z Bydgoszczy, i to w dodatku w tak nieoczywistym kierunku, jak Słowacja?
Tak, urodziłem się w Bydgoszczy, tu skończyłem podstawówkę i – nie bez trudu – liceum. Jako nastolatek wyjechałem na kolonie do Słowacji, bardzo mi się spodobało i zapragnąłem studiować słowacystykę. Dlatego poszedłem na studia do Krakowa, ponieważ wtedy tylko tam były pięcioletnie studia magisterskie na tym kierunku. Potem zapisałem się na hungarystykę, zaczęły się wyjazdy na południe, które w zasadzie trwają do dzisiaj. Pięć lat mieszkałem w Nowym Sadzie (Serbia), teraz jestem w Słowacji, gdzie – o, ironio losu! – ja, chłopiec z oceną dopuszczającą na świadectwie maturalnym, uczę języka i literatury polskiej.

[ВЕРСІЯ УКРАЇНСЬКИЙ НИЖЧЕ]


Z Michałem „Śledziem” Śledzińskim rozmawia Monika Grabarek.


Co czujesz, kiedy na spotkaniu autorskim słyszysz, że jesteś najwybitniejszym twórcą polskiego komiksu? Przed chwilą właśnie tak zostałeś przedstawiony w kinie Orzeł [28 stycznia odbyło się tam spotkanie ze Śledzińskim oraz Grzegorzem Kasdepkem, w ramach pokazu animowanego serialu Kacperiada we współreżyserii „Śledzia” właśnie – dop. red.]. Jesteś zaledwie w okolicy czterdziestki.
To chyba dlatego, że bardzo wcześnie zacząłem. Mając 17 lat, już miałem pierwsze publikacje w wysokim nakładzie. To było pismo o grach, mało tego, dostawałem za to bardzo przyzwoite pieniądze, jak na kieszeń nastolatka. W tym chyba tkwi cała tajemnica: wcześnie zacząć, mieć do tego dryg, umieć opowiadać historie. Gdyby nie miłość do opowiadania historii, nie byłoby tych komiksów. Wcześniej robiłem mnóstwo rzeczy. Były słuchowiska radiowe, teatrzyki cieni, ale wybrałem komiks.

Z Marcinem Sauterem rozmawia Monika Grabarek.


Żalanasz pusty brzeg zdobywa nagrodę i za tą nagrodą idzie jak burza przez festiwale filmowe… Wymieńmy dotychczasowe laury.
Zdobyliśmy Złotą Żabę na Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Camerimage 2017 w konkursie krótkometrażowych filmów dokumentalnych. W Amsterdamie, na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Dokumentalnych – najważniejszym festiwalu tego typu w Europie – nagroda główna, a wcześniej, wiosną, w Krakowie odbyła się premiera i dostaliśmy nagrodę za najlepszy montaż podczas Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

Z Krzysztofem Nowickim rozmawia Monika Grabarek.


Jak znalazłeś panią Leocadię? 
Byłem na wakacjach w Barcelonie i próbowałem spacerować na La Rambla w tym wielkim tłumie. Szukałem tam czegoś dla siebie, bo to piękne miejsce jest strasznie zalane turystyczną komercją. Teraz dodatkowo La Rambla, niestety, naznaczona jest jeszcze nową historią. Wszyscy pamiętamy tragiczne wydarzenia z sierpnia tego roku. Jednak ja kilka lat temu znalazłem tam coś zupełnie innego i postanowiłem to opowiedzieć. Chodziłem po tym deptaku w centrum Barcelony, rozglądałem się. Próbowałem tam znaleźć swoją enklawę. Turyści zawładnęli tym miastem i mieszkańcy powoli tracą tam swoje miejsca.

Z bydgoszczanką, dr nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa Hanną Trubicką, autorką wydanej niedawno monografii Kultura to Ty. Filozofia kultury Józefa Wittlina, rozmawia Emilia Walczak.


Pamiętasz dzień, w którym poznałaś postać Józefa Wittlina? Opowiedz, proszę, o tym.
Profesor Maria Jakitowicz z Zakładu Folklorystyki i Literatury Polskiej UMK w Toruniu opowiadała pięknie o wierszach i powieści Wittlina na wykładach z historii literatury XX wieku i była tak dobra, że umieściła Sól ziemi na liście lektur obowiązujących na egzamin. Przeczytałam powieść, która trafiła do mnie już od pierwszych słów.

Ze Zdzisławem Pająkiem, o jego najnowszej książce Jimi Hendrix: Szaman rocka, rozmawia Marcin Szymczak.


Jimi Hendrix: Szaman rocka to w pewnym sensie książka, która powstała na zamówienie społeczne…
No, można tak powiedzieć. Może nie zamówienie. To było raczej zapytanie. Osiem lat temu, gdy ukazała się książka o Claptonie, druga zresztą z tego cyklu – Eric Clapton: Pielgrzym rocka – i była promocja tej książki w Ostrowie Wielkopolskim na festiwalu Jimiway, poświęconym Hendrixowi i bluesowi ogólnie, twórca tego festiwalu Benedykt Kunicki zapytał: dlaczego nie Hendrix? I wtedy powiedziałem sobie: czemu nie? W Polsce do tej pory nie ukazała się książka poświęcona Hendrixowi tak obszerna, więc zacząłem dobierać materiały, najczęściej w języku angielskim. Materiał pęczniał. W tak zwanym międzyczasie padł mi laptop i wiele materiału straciłem… Musiałem go potem odkopywać na nowo. 1 stycznia 2016 zacząłem pisać.

Z Krzysztofem Kobusem, bydgoskim muzykiem, o jego powrocie do twórczości oraz najnowszej płycie Pluperfect rozmawia Karolina Sałdecka-Kielak.


Po niemal dwudziestu latach nieobecności pojawiasz się ponownie na scenie muzycznej wraz z nową płytą Pluperfect (2016). Co skłoniło Cię do powrotu właśnie teraz?
Powrót był spowodowany zmianą sytuacji życiowej. Prowadzę teraz inne, lepsze życie, które dało mi po latach tzw. kopa do działania. Inspiracją był również mój syn, który w rozmowie któregoś dnia zapytał mnie, czy nagram i wydam jeszcze kiedyś płytę. Chciałem to zrobić dla niego. Tworząc dwadzieścia lat temu, pracowałem „beztrosko” nad muzyką. Później przyszło coś, co potocznie określamy jako prozę życia. Obecnie znów mam komfort tworzenia.

Śledź pod skórą

 |  Szymon Andrzejewski, Marcin Szymczak

Z Szymonem Kaźmierczakiem, o jego najnowszym albumie pt. Przemiana i o kondycji polskiego komiksu, rozmawiają Szymon Andrzejewski i Marcin Szymczak.


Szymon Andrzejewski (SA): Nie najprostszą pan prozę proponuje komiksową, muszę przyznać. Bo myśmy przeczytali wnikliwie. Ja nawet dwa razy, bo ja jestem głupszy od niego [Marcina Szymczaka – dop. red.]. Nie najprościej tam jest, Szymon.
No, być może trzeci raz trzeba przeczytać. Może wtedy będzie łatwiej.

SA: Ledwo co przyszedł, a już mnie obraził.
Komiks nie jest najprostszy, tak jak mówisz. Jest zbitką kilku jakichś tam akcji, sytuacji, które tworzą całość. Myślę, że trzeba znaleźć klucz, doczytać w tym epilogu, w dodatku, o co chodzi. Myślę, że wszystko to tworzy całość, która jest w miarę logiczna.

Kultura może wszystko

 |  Agnieszka Bulińska

Bydgoska kultura coraz częściej eksperymentuje, poszukując nowych sposobów na realizację swoich pomysłów. O tym, dlaczego chce zaangażować się w ekonomię społeczną, z Martą Filipiak i Jackiem Puzinowskim rozmawia Agnieszka Bulińska ze Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Kobiet „Gineka”.

Strona 1 z 7

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale wywiad