Warsztaty plastyczne prowadzi Leszek Goldyszewicz.

Bydgoski konkurs twórczości więziennej organizowany jest nieprzerwanie od 1992 roku. W jego dwudziestu edycjach wzięło udział kilka tysięcy osadzonych (mężczyzn i kobiet) z prawie wszystkich zakładów penitencjarnych w kraju. Nadesłali oni łącznie około dziesięciu tysięcy prac plastycznych i rękodzielniczych oraz utworów literackich.

Celem konkursu jest aktywizacja kulturalna środowiska więziennego oraz promowanie twórczości więziennej jako przejawu społecznie akceptowanej aktywności osadzonych.

20. Ogólnopolski Konkurs Twórczości Więziennej Bydgoszcz 2011 został ogłoszony pod hasłem Kiedy patrzę hen za siebie. W tym roku zamiarem organizatorów konkursu było wzbudzenie refleksji w więziennych twórcach, dotyczącej ich życia wcześniej, przed odbywaniem kary pozbawienia wolności. Czasem warto zatrzymać się w tym pędzie życia, gdzie nie mamy na nic czasu. Nie mamy czasu na to żeby robić to, co lubimy robić, a nawet czasem zapominamy o tym co ma dla nas największą wartość. Czasem potrzeba, a czasem konieczność popatrzenia hen za siebie, aby nie zboczyć już z raz obranej drogi, którą być może w końcu udało się odnaleźć i podążyć ludziom, z którymi obcujemy na co dzień. Ale też nie zapominać o tym, że to co było kiedyś nie do końca było złe. Nie było przypadkiem. Pewnie stało się po coś? Trzeba powiedzieć tym wszystkim ludziom, że to nie był czas stracony, że udało im się odnaleźć to, co kiedyś utracili, a może osiągnęli jeszcze więcej. Dlatego też, pomimo wywieranej dziś na nas presji, że powinniśmy być tu i teraz, patrząc optymistycznie w przyszłość, powinniśmy pamiętać o tym, że tylko zaglądając w przeszłość, patrząc hen za siebie, odnajdziemy… siebie.

Bydgoski konkurs twórczości więziennej od początku organizowany jest przez bydgoski Areszt Śledczy przy wsparciu Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Bydgoszczy.

W Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy odbędzie się panel dyskusyjny z udziałem kuratorów i artystów uczestniczących w wystawie Nowe tendencje w malarstwie polskim 2.

Wstęp wolny!

ZbyZiel (1961) sztuką zajmuje się od przeszło dwudziestu lat. Autodydakta. Wyraża się malarstwem, grafiką, fotografią, wideo, tekstem i muzyką (kompozycja). Pokazy indywidualne i zbiorowe w Polsce, Niemczech, Czechach i Grecji. Założyciel „Szkoły Bydgoskiej” wraz z Krzysztofem Gruse i Stanisławem Stasiulewiczem. Główny organizator wystaw i działań we wnętrzu. Kasetki Szkoły Bydgoskiej (Galeria Kantorek, luty 2008 – luty 2011).

Zainteresowania twórcze ZbyZiela krążą wokół kompozycji, rozwiązań formalnych opartych na prozaicznych motywach. Przykładowe tytuły realizacji to Czczy formalizm, Kartki do zniszczenia, Piękno, Jestem za. Minimalarstwo...

Od lat próbuje utrzymać się z projektowania plastycznego, grafiki i realizacji filmów.

Zapraszamy na spotkanie „W bibliotece o sztuce”, podczas którego nastąpi otwarcie wystawy malarstwa Jacka Piątka Melanż. Sylwetkę artysty przedstawi Elżbieta Kantorek.

(…) Miejsce, do którego zostałem zaproszony, zainspirowało mnie do pokazania prac różnych - mówi Jacek Piątek. - Tak więc można będzie zobaczyć cały przekrój popełnionych przeze mnie śladów malarskich w różnej stylistyce, temacie, technologii i formie. Jestem podekscytowany możliwością wyeksponowania prac w dość złożonej przestrzeni Biblioteki Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. Czy moje prace wpiszą się w przestrzeń rytmów regałów i rzędów komputerowych stoisk? Myślę, że będzie ciekawie. 

Urodzony w Nowogródku w powiecie lipnowskim Walery był synem Konstantego, właściciela ziemskiego i Amelii z domu Kamińskiej. Po stracie męża, matka Walerego, dbając o edukację dzieci, przeniosła się do Torunia. Tutaj Walery uczęszczał do miejscowego Gimnazjum, którego jednak nie ukończył ze względu na zły stan zdrowia (do końca życia leczył się na serce). W szkole jego ulubionymi przedmiotami były geografia i historia. Do tej ostatniej, a zwłaszcza jej wąskiej dziedziny – numizmatyki – zapałał miłością, pod wpływem swego nauczyciela Ryszarda Nadrowskiego. Po opuszczeniu Gimnazjum podjął pracę w sądownictwie pruskim na Pomorzu i Kaszubach. Początkowo piastował stanowisko sekretarza, a następnie radcy sądowego. W 1919 r. przeszedł na emeryturę.
Przez lata swojej pracy wspierał finansowo liczne fundacje kulturalne, społeczne oraz osoby indywidualne na terenach Kaszub (m.in. wyasygnował 13 tys. marek na studia medyczne Aleksandra Majkowskiego w Monachium). W 1908 r. został przyjęty do Towarzystwa Naukowego w Toruniu, a rok później został jego dożywotnim członkiem.

Mieszkając jeszcze w Kościerzynie, zaprezentował w 1911 r. część swoich numizmatycznych zbiorów na kaszubsko-pomorskiej wystawie ludoznawczej.
Po 1919 r. zamieszkał wraz z siostrą w Sopocie, gdzie oddał się powiększaniu i porządkowaniu kolekcji numizmatycznej. Monety, prócz lokalnych znalezisk, pozyskiwał głównie poprzez wyspecjalizowane w tej dziedzinie firmy europejskie.

Z umiłowania do Kaszub, zamówił, u miejscowego „artysty” Adolfa Wysockiego, 40 rysunków piórkiem i akwarel, przedstawiających zabytki kaszubskiego budownictwa drewnianego, ornamentacyjne detale architektoniczne oraz wzory haftu kaszubskiego, a u malarza Mariana Mokwy, ok. 60 akwarel związanych z Kaszubami i Bałtykiem.

Ciekawostką w zbiorach Amrogowicza jest 13 gospodarczych tabliczek neosumeryjskich z 2300 r. p.n.e.

W czerwcu 1931 r. cały swój zbiór zapisał Towarzystwu Naukowemu w Toruniu. Kolekcja znajduje się obecnie w zbiorach Muzeum Okręgowego w Toruniu jako depozyt Towarzystwa. Na wystawie zaprezentowane zostaną, w wyborze: 293 monety, 30 medali, 11 akwarel Mariana Mokwy, 36 grafik (w tym 13 prac Daniela Chodowieckiego) oraz 2 tabliczki neosumeryjskie.

Wystawa przygotowana została w oparciu o zbiory Muzeum Okręgowego w Toruniu przy współpracy Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy.

Artysta

 |  Hanna Strychalska

8 października 2011 roku mija trzecia rocznica śmierci Zdzisława Nowaka-Czarnego, jednego z najwybitniejszych artystów plastyków środowiska bydgoskiego. Zajmował się plakatem, grafiką, malarstwem oraz rysunkiem i karykaturą. Aranżował wnętrza, projektował meble, uprawiał grafikę książkową i szeroko pojętą grafikę użytkową. Do syntetycznej charakterystyki jego twórczości wybrałam grupę dzieł z różnych dziedzin plastyki, w obszarze której działał pięćdziesiąt lat. Określają one duże możliwości techniczne, a także intelektualne inspiracje Zdzisława Nowaka-Czarnego. Niektórym tematom i motywom, przekształcanym formalnie, wierny był przez znaczącą część swojego długiego, owocnego, a często dramatycznego życia.

Grupa plastyczna spotyka się od czterech lat na zajęciach w Gminnym Ośrodku Kultury w Osielsku. Pasją wszystkich członków jest malarstwo. Na zajęcia chodzą osoby różniące się pod wieloma względami lecz ich wspólnym celem jest sztuka. Grupa pracuje pod kierunkiem Waldemara Malaka.

Obecnie prezentujemy prace powstałe na ostatnim, trzecim już plenerze, tym razem zorganizowanym w Lubomierzu na Dolnym Śląsku. 

Lubomierz to miejscowość niezwykle urokliwa, pełna tajemniczych historii i cudownych widoków – trzeba nadmienić, że mieszkaliśmy w ogromnym gmachu benedyktyńskiego klasztoru. Głównym tematem prac była barokowa architektura miasta.

Na wystawie będzie można zobaczyć prace: Iwony Bagińskiej, Aliny Bielawskiej, Justyny Gibas, Barbary Kornackiej, Danuty Kubackiej, Norberta Przybysza, Doroty Wilczyńskiej i Anny Śmigiel.

(inf. Alina Bielawska)

Otwarcie wystawy obrazów Jana Kaji pt. „W pobliżu”,

wprowadzenie Krzysztof Szymoniak

Jan Kaja – mistyk sztalugowy (fragment)

Janka znam długo. Pierwsze moje z nim spotkanie w roku 1980 było też pierwszym moim spotkaniem z jego obrazami. Stało się to w najstarszej siedzibie Galerii Autorskiej, przy ulicy Dworcowej 98 i w mieszkaniu przy ulicy Chocimskiej 5. I choć z latami obrazy Janka ewoluowały w zakresie formy i treści, nigdy nie otarły się nawet o komercję czy tak zwaną mieszczańską użyteczność landszaftu. Tak było zawsze i tak jest dzisiaj. Owszem, można mówić o utylitarnej funkcji tego malarstwa, ale utylitaryzm ów Artysta w pełni świadomie kieruje w stronę ściśle określonych treści, te zaś – co nie może dziwić – w dużej mierze determinują sferę przekazu, percepcję i kontekst ekspozycyjny.

Zacznijmy jednak od przełomu lat 70. i 80. XX wieku. Jan Kaja – mimo że interesował się grafiką, rysunkiem i fotografią – od początku był oddany wyłącznie malarstwu sztalugowemu. Pierwsze cykle olejnych obrazów (które rozpinał na nie zawsze prostokątnych blejtramach) można było oglądać w Galerii przy ulicy Dworcowej. Zaludniały je postaci „zdeformowane” ręką surrealisty, tak wyraziste w swej odrębności, że właściwie niemożliwe do pomylenia z czymkolwiek innym. Owe symboliczno-mroczne i tajemnicze byty malarskie, kierujące uwagę widza, między innymi, ku „izmom autorskim” (generowanym i realizowanym przez jednego tylko artystę) (…). Obrazy, o których mowa, rzucały się w oczy niemal od razu, zaciekawiały, dyskretnie prowokowały do pytań o meandry życia i zagadki duszy właściciela mieszkania. Meandry i zagadki niewolne – jak sądzę – od pytań granicznych, na które wtedy nie było jeszcze wyjaśniającej wiele (wszystko?) odpowiedzi.

Ta odpowiedź pojawiła się, czy może raczej zaczęła się wykluwać, wydobywać na wierzch spod sterty ograniczających Jana Kaję skorup i półprawd egzystencjalnych (także w sferze artystycznej dykcji), w latach 1985-1987, kiedy powstał pierwszy, zawieszony potem w kruchcie, obraz o tematyce ściśle religijnej – wielkopostne „Ukrzyżowanie”. Był to, jeżeli się nie mylę, początek długo i cierpliwie eksploatowanego cyklu opisującego „Mękę Pańską”. Najpierw jednak – jeżeli dobrze pamiętam – zaczęły się pojawiać obrazy, w których dominowały dwa motywy: silne, umięśnione, opresyjnie nagie i boleśnie pozginane torsy mężczyzn oraz drewniane struktury ograniczające przestrzeń świata, czyli zbudowane z żywicznych desek różnego rodzaju skrzynie, płoty, szopy, komory i klatki, dosyć jednak dalekie od dosłowności. Wszystkie one bardziej były metaforą lub symbolem niż realną wizją zamknięcia, a potem wydobywania się poza te bariery, dążenia ku światłu prawdy. I znowu – patrząc na te obrazy, kontemplując ich wyciszoną surowość, zastanawiałem się, ile w nich jest Autora, a ile nas wszystkich, każdego z nas, którzy dajemy się niekiedy żywcem pogrzebać w skrzyniach złudzeń, fałszu i ślepoty? Na marginesie tylko dodam, że podobne motywy przewijają się w obrazach Jana Kaji przez wszystkie kolejne lata. Najnowsze z nich pochodzą z roku 2010 („Prześwit” i „Przebudzenie”), tyle tylko, że wpisują się one w inny już nieco kontekst, jako że skala doświadczeń egzystencjalnych i metafizycznych Artysty znacznie się przez minione ćwierćwiecze poszerzyła. (…)

Krzysztof Szymoniak

Galeria barw i cieni

 |  Elżbieta Kantorek

Przedstawiamy prywatną historię bydgoskiej sztuki według Elżbiety Kantorek. Jako taka jest – rzecz najzupełniej oczywista – historią subiektywną. Autorka pisze ją z perspektywy własnego miejsca, jakie zajmuje w życiu artystycznym Bydgoszczy, a to oznacza, że stosuje własne hierarchie (choćby w tym, co do poniższej prezentacji wybrała, a co w niej pominęła). W kolejnych numerach będziemy prezentować kolejne subiektywne historie bydgoskiej sztuki, także tej najmłodszej, które – taką mamy nadzieję – złożą się na jej szeroką panoramę.

Strona 23 z 23

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale malarstwo