W dniach 18 kwietnia – 17 maja 2013 roku, w Galerii Wspólna w Bydgoszczy, eksponowane były prace Joanny Stasiak. Wystawa „Odbicia” stanowiła okazją do zapoznania się, z rzadką w Europie, techniką malarstwa na jedwabiu. 

Profesor Joanna Stasiak jest dyrektorem Instytutu Edukacji Artystycznej Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. W 1996 roku założyła galerię „In Spe”, skupiającą twórców, którzy są przekonani o wartości poszukiwań w tradycyjnych dziedzinach sztuki, malarstwie i rysunku *. Zaprezentowano tu twórczość m.in. Janusza Kaczmarskiego, Jarosława Modzelewskiego, Tadeusza Boruty, Grzegorza Bednarskiego, a także Witolda Damasiewicza, Jerzego Wolffa i Marka Oberländera. Wyjątkowa była wystawa „Gwasze, akwarele, rysunki Andrzeja Wróblewskiego. Inedita”. Joanna Stasiak jest współautorką, wraz z Jackiem Antonim Zielińskim, podręczników z cyklu „Świat sztuki”, przeznaczonych dla uczniów szkoły podstawowej i gimnazjum. Artystka mieszka w Trękusie, na Warmii, gdzie organizuje malarskie plenery tematyczne (m.in. „Wielki Tydzień”, „Święci warmińskich kapliczek”, „Trękusowskie dell’arte”, „Bachantki”). Do udziału w spotkaniach zaprasza artystów reprezentujących różne dziedziny sztuki (Teatr Wiejski „Węgajty”) oraz pedagogów i studentów uczelni artystycznych.

Spojrzenie POZA

Oglądając obrazy Jana Kaji oglądamy zarazem drogę, którą przebywa jego artystyczna świadomość w poszukiwaniu wartości najistotniejszych, zarówno plastycznych jak i duchowych. Twórczość Janka jest zapisem wrażliwości niezwykle aktywnej, próbującej przekazać w kolejnych aktach twórczych horyzont rzeczywistości empirycznej.

W poszczególnych realizacjach zdają się odzywać zarówno reminiscencje naturalizmu, barokowego luminizmu, jak też surrealizmu, istotne jest tu bowiem wyzwolenie wyobraźni niezwykle bogatej, kreatywnej i penetracja sfer pozaracjonalnych, jednak w przeciwieństwie do surrealizmu malarstwo to poddane jest dyscyplinie i nieustannie stymulowane przez myśl, która wszelkie, nawet najtrudniej uchwytne irracjonalne impulsy stara się sytuować w kręgu symboliki chrześcijańskiej. Dlatego najczęstszym motywem przedstawieniowym jest tu człowiek: człowiek strapiony, cierpiący, utrudzony poszukiwaniem swego miejsca w świecie, wreszcie człowiek spragniony bliskości Chrystusa.

Kaja nawet tam, gdzie samo przedstawienie wydaje się zakorzenione w empirii, stara się pomieścić sugestie metafizyczne. Ich symbolem jest tu światło, które wyróżnia poszczególne elementy, rozświetla je, wydobywa z mroku, porządkuje, stwarza. W owych obrazach wyróżnia zwłaszcza twarze i dłonie. Twarze, ponieważ ich wejrzenia kierują uwagę odbiorcy w stronę świetlnego źródła, w stronę tego, co istnieje POZA, dłonie, ponieważ w nich właśnie kumuluje się żywa ekspresja, to one wyrażają głębię modlitewnego skupienia, czasem radość, częściej jednak rozpacz i bezradność. I takie hierarchizowanie elementów przedstawienia determinuje ich formę. Stąd też świadome deformacje postaci, wydłużenia, zbliżenia, skróty. Zabiegi techniczne tworzą określone reguły odbioru, koncentrują uwagę wokół wyróżnionych elementów, skłaniają do symbolicznej interpretacji, pomagają w odkrywaniu znaczeń, pozostawiają jednak również poczucie, że przedstawiany przez artystę świat pełen jest zagadek, niedopowiedzeń, subtelnych intuicji, których do końca zgłębić niepodobna.

Piotr Siemaszko


(…) Jacek Soliński już od kilku lat realizuje malarski cykl „Opiekunowie czasu”. Jego intencją jest przypisanie każdemu z 365 dni roku wizerunku Anioła. W ten sposób przekazywana jest myśl o stałej i miłosiernej obecności Boga w życiu człowieka, u którego przecież nawet włosy na głowie wszystkie są policzone (Łk 12,7). Każdy dzień stanowi całość i jedność, zamkniętą w ramach czasu. Każdy jest inny i ważny. Żaden się nie powtórzy. Dni przepływają, przeplatają się w świetle, mroku i różnorodności zdarzeń. Myśli te przekazuje Jacek Soliński, nadając niepowtarzalną formę plastyczną każdemu ze swoich Aniołów – opiekunów czasu. Każdy z nich, przypisany do dnia, posiada własną osobowość.

W interpretacji artysty, wizerunek Anioła jest portretem. Nie rozpoznajemy na nim twarzy, nie dostrzegamy dłoni z atrybutami. Postać przemawia do nas ciepłą albo chłodną tonacją barwną. Jej charakter określa (akrylowa) intensywna żółć, pomarańcz, fiolet, amarant, głęboka zieleń, błękit, granat, makowa czerwień albo turkus. Niezmierne jest bogactwo szarości i tonów pastelowych, z których każdy zawiera w sobie ślad barwy. Anioły ukazują się patrzącemu w nieokreślonej przestrzeni. Raz wyraziście z nią kontrastują, kiedy indziej potrzebują czasu, aby się w niej zmaterializować. Aniołowie przenikają, albo łagodnie spływają w obszar naszego widzenia, czyli kadr obrazu. Czasami jawią się nagle, w błysku barwy, rozświetlając mrok. Anielskie wizerunki powstają z abstrakcyjnych, ekspresyjnych pociągnięć pędzla, ujawniających czasem powierzchnię płótna, i z precyzyjnie naśladowanych form natury. Budulcem są też barwne, fakturalne plamy, którymi artysta powoli i konsekwentnie wypełnia pustkę obrazowego kadru, kształtując niebiańską sylwetkę. Postacie Aniołów tworzą zagęszczone fale powietrza, albo wody, szczapy drzewne, płomienie, delikatne roślinne wici i jubilerskie granulacje, barwne światła rozjarzone do białości, jędrne pędy i młode liście oraz doskonałe bryły kryształów. Ich dziwna cielesność powstaje na naszych oczach z barwnych płytek mozaiki, ostrych witrażowych odłamków i gęstych stróżek miodu albo żywicy. Także z migotliwych znaków, charakterystycznych dla multimedialnej cywilizacji. Wszystko to wskazuje na łączność Aniołów ze światem natury i kulturą zbudowaną przez człowieka.

Portret Anioła? Niezwykłe. Przypomina to próbę sportretowania ludzkiej duszy. Ta przecież też ma swoją osobowość i historię. Wywiedziona z nieba, przybrana w ciało, a ukształtowana poprzez nasze życie, które wyznacza jej dalsze losy – w Wieczności.

Hanna Strychalska

Wystawa prezentuje wybrane obrazy z cyklu REZONANS, malowane w ostatnich latach. Poprzez malarstwo dokonuję obserwację i analizę procesu przemijania. Każdego dnia z nieskończonej liczby obrazów, dźwięków, doznań, rejestrowanych w pamięci, wybieram te, które są dla mnie intrygujące. Malowane obrazy nie są przedstawiające, nie są też abstrakcyjne, są emocjonalne, czasem subtelne, czasem ekspresyjne. Stanowią sumę doświadczeń i są wynikami rozmów – z samym sobą, z innymi. Dzięki malarstwu porządkuję chaos, powstały z nadmiaru komunikatów, docierających do jego Centrum. Suma zdarzeń codziennych i niecodziennych, wątki biograficzne wpływają na przekaz, zawarty w obrazach. Malarstwo jest dla mnie swoistą obroną przed agresywną codziennością. Czym więc ono jest, to malarstwo? – pytam. I odpowiadam: jeszcze nie wiem…?

Tadeusz Wieczorek


Tadeusz Wieczorek (Kujawiak), artysta malarz, animator edukacji przez sztukę. Studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu w pracowniach profesorów: Tadeusza Brzozowskiego, Andrzeja Kurzawskiego i Norberta Skupniewicza. Dyplom z zakresu malarstwa sztalugowego, litografii i fotografii obronił w 1980 r. W latach 1981-83 nauczyciel w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Od 1984 r. główny instruktor w Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu. Od 2000 roku prezes Stowarzyszenia Artystyczno-Edukacyjnego Magazyn. W latach 2002-2010 przewodniczący Polskiego Komitetu Międzynarodowego Stowarzyszenia Wychowania przez Sztukę (InSEA). W 2009 r. otrzymał srebrny krzyż Zasłużony dla Kultury Prezydenta RP. Swoje prace prezentował na wystawach indywidualnych w Polsce (Bydgoszcz, Elbląg, Gdańsk, Katowice, Opole, Poznań, Toruń), oraz zagranicą (Dania, Niemcy, USA). Zajmuje się malarstwem sztalugowym, fotografią, grafiką oraz prowadzi warsztaty twórcze z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi w kraju i zagranicą. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. Prowadzi autorską Galerię i Pracownię AMARANTOS w Suchym Lesie k. Poznania.

Wystawa prezentuje wybrane obrazy z cyklu REZONANS, malowane w ostatnich latach. Poprzez malarstwo dokonuję obserwację i analizę procesu przemijania. Każdego dnia z nieskończonej liczby obrazów, dźwięków, doznań, rejestrowanych w pamięci, wybieram te, które są dla mnie intrygujące. Malowane obrazy nie są przedstawiające, nie są też abstrakcyjne, są emocjonalne, czasem subtelne, czasem ekspresyjne. Stanowią sumę doświadczeń i są wynikami rozmów – z samym sobą, z innymi. Dzięki malarstwu porządkuję chaos, powstały z nadmiaru komunikatów, docierających do jego Centrum. Suma zdarzeń codziennych i niecodziennych, wątki biograficzne wpływają na przekaz, zawarty w obrazach. Malarstwo jest dla mnie swoistą obroną przed agresywną codziennością. Czym więc ono jest, to malarstwo? – pytam. I odpowiadam: jeszcze nie wiem…?

Tadeusz Wieczorek


 

Tadeusz Wieczorek (Kujawiak), artysta malarz, animator edukacji przez sztukę. Studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu w pracowniach profesorów: Tadeusza Brzozowskiego, Andrzeja Kurzawskiego i Norberta Skupniewicza. Dyplom z zakresu malarstwa sztalugowego, litografii i fotografii obronił w 1980 r. W latach 1981-83 nauczyciel w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Od 1984 r. główny instruktor w Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu. Od 2000 roku prezes Stowarzyszenia Artystyczno-Edukacyjnego Magazyn. W latach 2002-2010 przewodniczący Polskiego Komitetu Międzynarodowego Stowarzyszenia Wychowania przez Sztukę (InSEA). W 2009 r. otrzymał srebrny krzyż Zasłużony dla Kultury Prezydenta RP. Swoje prace prezentował na wystawach indywidualnych w Polsce (Bydgoszcz, Elbląg, Gdańsk, Katowice, Opole, Poznań, Toruń), oraz zagranicą (Dania, Niemcy, USA). Zajmuje się malarstwem sztalugowym, fotografią, grafiką oraz prowadzi warsztaty twórcze z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi w kraju i zagranicą. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. Prowadzi autorską Galerię i Pracownię AMARANTOS w Suchym Lesie k. Poznania.

Kazimierz Drejas, ur. 1937 w Bydgoszczy. Studiował w latach 1957-1961 na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu i ASP w Krakowie w pracowniach prof. Emila Kruchy i prof. Wacława Taranczewskiego. Członek ZPAP od 1965.

Miał 32 wystawy indywidualne malarstwa, brał udział w 90 wystawach plastyki bydgoskiej, w 78 wystawach ogólnopolskich i międzynarodowych, w tym 13 Festiwalach Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie, w 24 wystawach zagranicznych m.in. w II wystawie i aukcji sztuki polskiej w Paryżu w 1975 r., w wystawie p. n. ,,Realizm – Metafora – Geometria” w Wiedniu w 1987 r., w wystawie ,,Polscy Artyści Współcześni” w Landau w 1983 r.

Otrzymał szereg nagród i wyróżnień, m. in. Nagrodę Artystyczną Prezydenta Bydgoszczy w 2008 roku oraz Medal Prezydenta Bydgoszczy.



(…) Począwszy od lat 80, kiedy w kompozycjach zaczęły pojawiać się dwie kobiece postacie, malarz stał się narratorem stanów ducha. (…) Psychologiczne napięcie zdominowało aurę obrazów. Dwoistość postaci stała się wiodącą cechą twórczych rozważań. Scena – w której ta sama kobieta, przedstawiona w dwóch ujęciach, spotyka się ze sobą – intryguje i budzi niepokój. Przestrzeń dzieląca dwie sylwetki tej samej osoby, określa jej duchowe wnętrze – niewidoczne, a jednak „zobrazowane” przez realną odległość i uchwyconą sytuację. (…) Dwoistość portretu staje się wyrazem dwubiegunowości i duchowego konfliktu. Wszystko to dzieje się w jestestwie jednej osoby. Na scenie trwa wewnętrzny dialog – a może spór? Dwie siły przenikają się w poszukiwaniu równowagi. (…)

Jacek Soliński (fragment z tekstu pt. „Synteza realności”)

Spotkanie z cyklu „W bibliotece o sztuce”, podczas którego odbędzie się otwarcie wystawy malarstwa Kazimierza Drejasa „Naprzeciw siebie”. Sylwetkę i twórczość artysty przedstawi Jacek Soliński.


Kazimierz Drejas, ur. 1937 w Bydgoszczy. Studiował w latach 1957-1961 na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu i ASP w Krakowie w pracowniach prof. Emila Kruchy i prof. Wacława Taranczewskiego. Członek ZPAP od 1965.

Miał 32 wystawy indywidualne malarstwa, brał udział w 90 wystawach plastyki bydgoskiej, w 78 wystawach ogólnopolskich i międzynarodowych, w tym 13 Festiwalach Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie, w 24 wystawach zagranicznych m.in. w II wystawie i aukcji sztuki polskiej w Paryżu w 1975 r., w wystawie p. n. ,,Realizm – Metafora – Geometria” w Wiedniu w 1987 r., w wystawie ,,Polscy Artyści Współcześni” w Landau w 1983 r.

Otrzymał szereg nagród i wyróżnień, m. in. Nagrodę Artystyczną Prezydenta Bydgoszczy w 2008 roku oraz Medal Prezydenta Bydgoszczy.



(…) Począwszy od lat 80, kiedy w kompozycjach zaczęły pojawiać się dwie kobiece postacie, malarz stał się narratorem stanów ducha. (…) Psychologiczne napięcie zdominowało aurę obrazów. Dwoistość postaci stała się wiodącą cechą twórczych rozważań. Scena – w której ta sama kobieta, przedstawiona w dwóch ujęciach, spotyka się ze sobą – intryguje i budzi niepokój. Przestrzeń dzieląca dwie sylwetki tej samej osoby, określa jej duchowe wnętrze – niewidoczne, a jednak „zobrazowane” przez realną odległość i uchwyconą sytuację. (…) Dwoistość portretu staje się wyrazem dwubiegunowości i duchowego konfliktu. Wszystko to dzieje się w jestestwie jednej osoby. Na scenie trwa wewnętrzny dialog – a może spór? Dwie siły przenikają się w poszukiwaniu równowagi. (…)

Jacek Soliński (fragment z tekstu pt. „Synteza realności”)

Wyobraźnia wyzwolona

 |  Hanna Strychalska

Wystawa malarstwa Bogusława Kurasia Bramy otwarte – bramy zamknięte, która odbyła się w Galerii Wieży Ciśnień, w dniach 6 listopada – 8 grudnia 2013 roku, zwracała uwagę feerią ciepłych barw i ciekawie zinterpretowanym motywem bramy. Takie było pierwsze wrażenie. Artysta zaprezentował obrazy, powstałe w latach 2008-2013, w technice oleju i akrylu, które są dojrzałą, własną i przekonującą kontynuacją koloryzmu. Barwy zestawione odważnie i emocjonalnie, oddają zachwycenie urodą świata. Jednocześnie widoczna jest wrażliwość na kolorystyczne niuanse. Obserwujemy przejścia od intensywności barw i kontrastów po delikatność pastelowych odcieni. Precyzja, daleka od jubilerskiej, a jedynie na tyle konieczna, aby scharakteryzować ważny szczegół, łączy się ze swobodnym gestem i fakturą. Bramy symbolizują przejście z jednej rzeczywistości w drugą. Z tej, którą widzimy do tej, która jest po przeciwnej stronie. Nieznanej, nierozpoznanej, czasem widocznej tylko we fragmencie. Przedostanie się na drugą stronę nie jest łatwe. Hermetyczność obrazowej rzeczywistości, z bramą jako wyrazistą płaszczyzną w centrum, podkreślają zamknięte i wypełnione kompozycje. 

Wojciech Nadratowski, ur. 1957 w Wąbrzeźnie. Uprawia malarstwo i rysunek. Zajmuje się grafiką wydawniczą. Ma na swoim koncie pokaźną liczbę opracowań graficznych, przede wszystkim do literatury pięknej i poezji. Od czasu powstania Galerii Autorskiej systematycznie uczestniczy w jej działaniach, prezentując tu swoje dokonania. W pierwszej połowie lat 80. zajmował się działaniami konceptualnymi pod auspicjami założonego przez siebie Biura Strat Bezpowrotnych, funkcjonującego przy Galerii Autorskiej. Jest autorem kilkunastu indywidualnych wystaw malarstwa. Uczestniczył w wielu wystaw zbiorowych.


„Zza pamięci”

W pracy nad obrazem lub rysunkiem nieodłącznie towarzyszy mi skupienie. Tego rodzaju związek jest na tyle ścisły i aktywny, że nazwałbym go praktykowaniem skupienia. Z biegiem lat i nabywaniem doświadczenia staram się w obrębie podejmowanego tematu utrzymywać odpowiedni stan uwagi. W ramach tej świadomie przyjętej dyscypliny znajduję także otwarta przestrzeń dla improwizacji.

Ważną rolę w toku pracy odgrywa pamięć. Nauczony doświadczeniem, że bywa nietrwała i zawodna, zachowuję stosowaną miarę zaufania w tej dziedzinie. Zwracam się za to szczególnie ku tej, jakby organicznej odmianie pamięci, ukazującej rzeczy w szerszym planie, niezwerbalizowanej i nieusystematyzowanej, a zapisanej śladami wrażeń.

Wojciech Nadratowski


Wolność widzenia

(…) W malarstwie Wojciecha Nadratowskiego kolejność rzeczy ważnych i tych z pozoru błahych często bywa zmieniana. Osobliwy porządek przenikających się struktur materii, przedmiotów i przestrzeni tworzy środowisko na pozór bliskie, dobrze „znane”. Jednocześnie obrazy te prowokują do postawienia sobie pytania: dlaczego tu jest tak, skoro przyzwyczailiśmy się, że w rzeczywistości może być zupełnie inaczej? Wizyjne „rebusy” zestawione z elementów rozpoznawalnych nie są tutaj tworzone po to, by znaleźć rozwiązanie, ale po to, by badać, kojarzyć i odkrywać (…).

Sformułowanie, że coś może okazać się tym lub tym, charakteryzuje całą rozpiętość i wieloznaczność odniesień, jakie ukrywają się w malarstwie Nadratowskiego. Kolejność postrzegania rzeczy „ważnych” i „mniej ważnych” wynika z wielu uwarunkowań. Ten naturalny stan rzeczy jest bardzo istotny, bo wszystko musi – prędzej czy później – znaleźć swoje miejsce w polu widzenia. Tak musi być, by nie został zakłócony nasz wrodzony rytm postrzegania świata. Nadratowskiemu z pewnością zależy, by patrząc nie przestać widzieć, by czuć współobecność z otoczeniem, by umieć przystanąć – zatrzymać się. Zatrzymać się, to znaczy zobaczyć od nowa, wnikliwiej, głębiej, inaczej, poza ustaleniami.

Jacek Soliński

Ludzie związani z Mózgiem dzielą się na tych, którzy pamiętaj widok na park zaraz po wyjściu z klubu i na tych, dla których ów widok to prehistoria… Oni pamiętają już raczej tylko wielką ścianę Drukarni. Ci pierwsi to z całą pewnością Dorota Podlaska i Marcin Płocharczyk, do tych drugich z racji wieku zalicza się Marcin Zdrojewski... A jednak właśnie ta ściana ich połączyła we wspólnym działaniu. Oto rozmowa o tym, jak wielka szarość zamieniła się w dzieło sztuki.

Z Marcinem Zdrojewskim uczniem bydgoskiego plastyka rozmawia Monika Grabarek.

Twoje działania artystyczne wychodzą daleko poza ramy programu szkolnego. Gdzie był ich początek?
Wszystko zaczęło się od mojej zajawki kulturą hiphopową. Już w podstawówce zacząłem jeździć na deskorolce i zwracałem uwagę na to, co się dzieje na ulicy. Potrafiłem rozszyfrować niektóre ksywki na murach, zapamiętywałem ich styl, ale wtedy jeszcze nic swojego nie rysowałem. Obserwowałem starszych kolegów, to jak się ubierają, dopiero pod koniec szkoły podstawowej zaczęła kiełkować jakaś świadomość, pojawiły się pierwsze szkice liter, napisów i okazało się, że to zaczyna być takie moje. Ale o malowaniu jeszcze wtedy w ogóle nie myślałem, to była dla mnie zupełna abstrakcja. Wróciłem do deskorolki i na początku gimnazjum każdy piątek spędzałem w skateshopie Front na Dworcowej, spotykałem tam ludzi o takich samych zainteresowaniach i od tego się wszystko zaczęło. Moją przygodę z malowaniem liczę od mojej jednej z pierwszych prac, to były najpierw same litery. Potem zaczęły się pojawiać inne rzeczy w miarę jak nabywałem nowych umiejętności.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale malarstwo