Organizatorzy: Senator Andrzej Kobiak, Galeria Miejska bwa, Kujawsko-Pomorskie Centrum Kultury.


Autorzy to m.in. Jan Wołek, Andrzej Fogtt, Katarzyna Szydłowska, Katarzyna Zwolińska, Daniel Pielucha, prof. Waldemar Marszałek, Janusz Lewandowski, Małgorzata Żurada, Tomasz Klimczyk, Halina Nowicka, Tomasz Lutaszka.

Prezentowane na wystawie obrazy są inspirowane plenerami malarskimi im. Leona Wyczółkowskiego, które odbyły się w latach 2012-2014 w miejscowości Brda w Borach Tucholskich. Przez piękne jesienne dni mistrzowie malarstwa szukali weny twórczej w urokliwych okolicach Brdy. Efektem tych poszukiwań są obrazy dla których natchnieniem stały się malownicze zakątki Borów Tucholskich, ich zachwycająca przyroda, spokój, niepowtarzalne pejzaże i klimaty.

Adam Papke maluje w technice akwareli. Należy do Stowarzyszenia Akwarelistów Polskich. Projektuje także grafikę wydawniczą. W malarstwie interesuje go pejzaż, weduta oraz życie ulicy i miejskich podwórek, obserwowane z różnej odległości i zabarwione rodzajowo. Z jednej strony patrzymy na dziką naturę, Alpy i Bieszczady. Z drugiej – na panoramiczne i widziane z lotu ptaka weduty Torunia. 

Bez słów

 |  Henryk Waniek

To było tak dawno, że wiele szczegółów zdążyło mi się ulotnić z pamięci. Ale te zasadnicze pozostały i właściwie po dziś dzień są aktualne. Pierwsze wrażenie po obejrzeniu obrazów Jana Kaji to był podziw dla jego troski o métier, solidną pracę malarską, jakże różną od wszechobecnej wtedy bylejakości i od gadania o „końcu malarstwa”. Ta troska jest stałym punktem twórczego programu Kaji, oznaczającym, że artysta pragnie – na ile to możliwe – oszczędzić odbiorcy zbędnego trudu z identyfikacją przedmiotów-znaków.

Ale forma, jaką się posłużył/posługuje, wydała mi się nieporównywalna ze wszystkim, co można było zobaczyć w ówczesnych salach wystawowych oraz w albumach z reprodukcjami malarstwa krajowego i światowego. Od razu było oczywistym, że takich obrazów nie malował nikt inny; że ich język jest niepodważalnym, osobistym wyróżnikiem twórcy. Patrząc powierzchownie, na siłę można było kojarzyć pewne ich właściwości z nadrealizmem, czy twórczością tych kilkudziesięciu artystów, którym nie wystarcza surowy „realizm”. Ale to tylko w tym sensie, że te obrazy wyraźnie coś komunikowały.

Zdzisław Walczak urodził się 23 marca 1948 roku w Gdańsku-Oliwie. Podpułkownik, inżynier, artysta malarz. Absolwent Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Bydgoszczy, Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Rakietowych i Artylerii w Toruniu oraz Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku (pracownia prof. Rajmunda Pietkiewicza). Przez wiele lat kierował Pracownią Plastyczną Klubu Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy. Malarz – batalista zafascynowany wizerunkiem konia i historią kawalerii polskiej. Znawca broni i barwy Wojska Polskiego. Olej, akwarela, suchy pastel to jego techniki. Namalował ok. 800 prac poświęconych Wojsku Polskiemu. Autor 18 wystaw indywidualnych. Uczestniczył w ponad 40 wystawach zbiorowych: Białystok, Bydgoszcz Grudziądz, Kołobrzeg, Legnica, Ostrów Wlkp., Rzeszów, Warszawa, Wrocław. Otrzymał liczne nagrody i wyróżnienia. Odznaczony został Złotym Krzyżem Zasługi. Jego prace znajdują się w zbiorach wielu instytucji, w kolekcjach muzealnych i prywatnych w kraju i za granicą. Część prac, własność Dowództwa Wojsk Lądowych, eksponowana jest w Cytadeli Warszawskiej.

Zdzisław Walczak, malarz kawalerii polskiej i malarz koni, w 2010 roku rozpoczął nowy cykl obrazów nadając im wspólny podtytuł „To był świat zupełnie w starym stylu, to był świat zza szyb automobilu, piękny świat…” (fragment znanej piosenki Urszuli Sipińskiej). Powtarzający się schemat kompozycyjny układa obrazy tak jak karty w starym albumie, czy w serię pocztówek z minionej epoki. W każdej pracy autor stworzył własną wielowymiarową, wielopłaszczyznową przestrzeń. Każdy obraz opowiada prawdziwą lub wymyśloną historię, w której Zdzisław Walczak zawiera swoje fascynacje, zainteresowania, umiejętności i kunszt malarski.

W Galerii BRDA, mieszczącej się przy ul. Dworcowej 94 – w siedzibie hotelu BRDA (parter) i działającej pod patronatem Galerii Miejskiej bwa – 30 września otwarta zostanie wystawa malarstwa Piotra Zaborskiego pt. „Podejrzane sytuacje”.


Tematem mojej wystawy jest portret, którym zajmuję się nieprzerwanie od 3-go roku studiów. Moje początkowe prace związane z tym gatunkiem malarskim w zasadzie nie odbiegały wiele od klasycznego ujęcia portretowego, jakie znamy z historii malarstwa, czy choćby fotografii użytkowej. W założeniu miały to być portrety psychologiczne, które w rzeczywistości traktowałem jako formę typowego ćwiczenia, mającego na celu zgłębienie tematu, jak i również poszukiwania technicznych rozwiązań, które umożliwiłyby jak najlepsze formy wyrazu. Z czasem jednak zacząłem eksperymentować z gotowymi już pracami przemalowując je w przeróżny sposób, ponieważ tradycyjne podejście wydawało mi się niezbyt interesujące. W ten sposób, za pomocą wielu prób, a w zasadzie zabawy, zrodził się w mojej głowie pomysł na zupełnie nowy sposób obrazowania i podejścia do portretu. Coraz mniej interesowało mnie podobieństwo modela i próba oddania w pełni jego charakteru. Ważniejsze stało się dla mnie eksperymentowanie na powierzchni pola obrazowego, nakładanie kolejnych warstw laserunków oraz techniczne ograniczenia, jakie niesie ze sobą malarstwo olejne.


 

Marcin Zaborski, absolwent wydziału malarstwa w Toruniu. Stypendysta prezydenta miasta Torunia w dziedzinie kultury w roku 2014. Uczestnik licznych wystaw zbiorowych oraz plenerów malarskich. W 2012 roku został laureatem nagrody im. Stanisława Borysowskiego za najlepsze malarstwo w roku akademickim 2011/2012. W tym samym roku II miejsce w konkursie dla Młodych Artystów «Untouchable», zorganizowanym w ramach Mediations Biennale2012. Stypendysta miasta Szczecin w 2007 roku.

„Na początku XX wieku Claude Monet ofiarował Francji m.in. jeden z najbardziej znanych cyklów obrazów „Nenufary”, do dzisiaj jest on clou ekspozycji Musee l’Orangerie. Sala, na której ścianach rozpościera się ogromny, porośnięty nenufarami staw, stała się czymś w rodzaju Mekki dla wielbicieli impresjonizmu. W maju, coś z tego niezapomnianego wrażenia istnienia wewnątrz obrazu (przy zachowaniu proporcji) można było odczuć wchodząc do Galerii „Debiut” MDK-3. Na co dzień szare ściany nieomal rozerwała intensywna zieleń obrazów. Otwarły się one na przesycone wilgocią pejzaże: połacie wody pokryte okrągłymi liśćmi i różowymi nenufarami i dzikie ostępy mokradeł. Zalała je fala zieleni, błękitu i żółci, skontrastowana brązami i omszałą czernią, kreślącą konary drzew. […]” To fragment tekstu, który napisała Ewa Urbańska po obejrzeniu mojej wystawy w maju 2005 r.

Projekt „Rainforest” (las deszczowy), który postanowiłam zrealizować w Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy miał być nawiązaniem, albo powrotem do tej właśnie idei „istnienia wewnątrz obrazu”. Natomiast tym razem wrażeniem o wiele bardziej dosłownym. Nie, to nie będzie kolejna wystawa moich obrazów, tylko instalacja malarska, otaczająca oglądających. Pojawią się olbrzymie drzewa, liany, paprocie, bujna roślinność i kwiaty, związane z moją „odwieczną” fascynacją i marzeniem o egzotycznych krajach i ich dzikiej, nieokiełznanej przyrodzie. Postaram się stworzyć moją wizję Arkadii, miejsca, gdzie byłabym szczęśliwa i czułabym, że wszystko jest możliwe, ideę mojego prywatnego skrawka raju, do którego chcę zaprosić gości – miłośników sztuki i piękna natury.

Jednakże w ostatnich dniach pomysł ten uległ pewnemu przeobrażeniu. Miał na to wpływ mój udział w spotkaniu artystów „Oko nigdy nie śpi”, które od 12 do 15 czerwca, przez 4 dni i 4 noce miało miejsce w kompleksie pałacowo-parkowym w Lubostroniu. Było to niezwykłe doświadczenie, intensywny czas, dający szansę poznania różnorodnej sztuki i wielu interesujących osób. Jak to napisała w podsumowaniu Daria Nowicka: „Cisza, kontemplacja… kulminacja. Ostatnie chwile na chłonięcie sztuki w jej wszystkich barwach. Projektor rozświetla historyczne mury, Lubostrońskiego pałacu… ludzie gromadzą się wśród natury, by dzielić tę niezwykłą atmosferę. W powietrzu unosi się jeszcze zapach farby, wentylatory swoją obecnością towarzyszą przyrodzie, pobrzmiewa muzyka. Podążamy ku kolejnym spektaklom, sennym opowieściom, artystycznym wynurzeniom. Witamy świt przy akompaniamencie śpiewu ptaków”.

Na zakończenie tego czasu weszłam raz jeszcze do ogrodu, chłonęłam jego piękno, zrozumiałam, że dla mnie tą kulminacją był właśnie ogród i piękny, niezwykle malowniczo położony staw, otoczony girlandami gałęzi wierzby, liśćmi łopianu, pokryty rzęsą wodną i liśćmi lilii wodnych. Wkroczyłam ponownie w świat z początku mojej opowieści, inspirowany twórczością Moneta. Zderzenie dżungli amazońskiej i przyrody naszej, rodzimej, tak bardzo znanej i bliskiej nam staje się teraz motywem przewodnim. Wchodzę do studia, ożywiona nową ideą.

Włodzimierz Józef Bykowski, ur. w 1967 r. w Bydgoszczy, grafik, designer, malarz, regionalista. Na przełomie lat 80. i 90. rysownik komiksów, od 1991 r. zajmował się reklamą i wystrojami wnętrz, a od 1995 r. tworzeniem plakatów, książek, wydawnictw reklamowych, opakowań. Zaprojektował kilkadziesiąt znanych na świecie znaków towarowych oraz innych logotypów. W 1999 r. opublikował pierwszy przewodnik rowerowy Weekend w drodze po okolicach Bydgoszczy. Autor lub współautor ponad 20 przewodników z zakresu turystyki pieszej, rowerowej i kajakowej w rejonie Borów Tucholskich, Doliny Dolnej Wisły, Pojezierza Chełmińskiego i Brodnickiego, Kujaw, Pałuk, Krajny, wschodniej Wielkopolski – wszystkie ilustruje własnymi zdjęciami. Pisał artykuły prasowe propagujące walory województwa kujawsko-pomorskiego.

Tworzy rozbudowane cykle malarskie na wybrany temat; w 2012 r. zaprezentował cykl „Dzieje Lucyfera – niedokończona historia w 4 aktach z prologiem” w Galerii Autorskiej w Bydgoszczy, składający się z czterech zamykanych tryptyków.


 

„Wiedziałem, które obrazy i rysunki będę chciał zaprezentować na wystawie w Bibliotece Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego we wrześniu 2014 r. Długo zastanawiałem się jednak nad kluczem łączącym trzy cykle o symbolicznej i egzystencjalnej tematyce. Jak połączyć zagadnienie śmierci, która każdego z nas nieuchronnie czeka, z rozważaniami nad ograniczeniami bytu jednostki oraz znakami spotykanymi na drodze życia? Rozwiązanie znalazłem przypadkowo. Na wiosnę 2014 r. ukazała się płyta „Vigilate! Angielska polifonia w niebezpiecznych czasach”, znakomitego angielskiego dyrygenta Johna Eliota Gardinera, z muzyką kompozytorów żyjących w XVI wieku. Tytuł został zaczerpnięty z Ewangelii św. Marka, rozdział 13, wersy 35-37: «(35) vigilate ergo nescitis enim quando dominus domus veniat sero an media nocte an galli cantu an mane (36) ne cum venerit repente inveniat vos dormientes (37) quod autem vobis dico omnibus dico vigilate», co w Biblii Tysiąclecia jest przetłumaczone na: «(35) Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. (36) By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. (37) Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!». Właśnie, czuwajcie, vigilate! Bo «o dniu owym i godzinie nikt nie wie» (Mt 24,36), «dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.» (Mt 24,40-41) – czyż właśnie tak nie jest z naszym życiem?

Cykl „Konary” powstawał na przełomie 2012 i 2013 r. Przedstawia drzewa pozbawione liści lub igieł. Powyginane, ukształtowane przez lata wzrostu, mają symbolizować ludzi oraz ich życie. Nie wiadomo tylko czy owe drzewa jeszcze żyją, czy umarły. Może stoją na granicy kresu istnienia, a może się odrodzą. Wszystkie namalowane na obrazach konary spotkałem podczas pieszych i rowerowych wycieczek. Cykl „Pęta”, z 2013 r., jest z kolei symbolicznym rozważaniem nad ograniczeniami wynikającymi z autonomicznych decyzji lub społecznych uwarunkowań. Nieomal każdy człowiek pęta się w życiu, ograniczając wolność, wikła się w egzystencjalnej marności, czasami zamyka. Stwarza to poczucie niepokoju, które próbowałem oddać w obrazach. Jako modele służyły mi różnego rodzaju liny. Inaczej postępowałem w przypadku „Znaków”. Wszystkie rysunki są wytworem mojej wyobraźni, a powstały w styczniu 2014 r. Na drodze życia spotykamy niezliczoną ilość układów, składających się z pozornie zwykłych rzeczy. Od naszej spostrzegawczości zależy czy dostrzeżemy pośród nich ukryte znaki, może niektóre z nich są drogowskazami lub ostrzeżeniami. Co z nimi zrobimy zależy od nas."

W. Bykowski

(…) Człowiek jest tu przedstawiony w całym swoim cielesnym pięknie i sile, ale jednocześnie z pewnym piętnem dramatyzmu sygnalizowanym zarówno gestyką, jak i usytuowaniem w przestrzeni zamkniętej, klaustrofobicznej, opresyjnej. Jan pokazuje człowieka jako istotę pełną godności, czynną, podejmującą trud współżycia ze światem. Jest w tych postaciach pewna pierwotna czystość i prostota, coś, co łączy je zdecydowanie bardziej z surową prawdą natury niż z iluzorycznym urokiem cywilizacji. (…)

Piotr Siemaszko

Otwarcie wystawy obrazów i grafik Jana Kaji i Jacka Solińskiego „Świat wartości. 35 lat Galerii Autorskiej Jana Kaji i Jacka Solińskiego”.

Tim Haynes mieszka i pracuje w Wirksworth /Derbyshire, Wielka Brytania/. Jest autorem kilkunastu realizacji – Wielka Brytania, Turcja, Polska. Od 2011 współpracuje z Galerią Miejską bwa i Galerią Kantorek w Bydgoszczy. Tworzy instalacje w oparciu o światło, dźwięk, film, video. Ciągle rozwija i zmienia formę swoich prac. Prowadzi dyskurs o możliwościach nowych technologii, zmieniających się niemal codziennie i o życiu uwarunkowanym tempem przemian. Rozpatrywanie sensu, istoty życia stanowi podstawę jego działań artystycznych. Wykorzystując nowe media, konfrontuje i proponuje własną postawę twórczą. W swoje pole działania włącza innych artystów, współtworząc z nimi nową, wielowątkową przestrzeń artystyczną. Do sierpniowej realizacji Tim zaprosił Piotra Matuszka, bydgoskiego artystę, którego twórczością zafascynowany jest od dawna. Piotr Matuszek, autor ponad dwudziestu wystaw indywidualnych, ukończył ASP w Krakowie w pracowni prof. Jana Szancenbacha i cały czas wierny jest malarstwu. Nie interesują go inne technologie i nowe media. Całą swoją uwagę skupia na rozstawionych na sztalugach płótnie lub kartonie – kolorem buduje swoje prace przedstawieniowe w charakterze i niezwykle ekspresyjne w wyrazie. Maluje sceny rodzajowe, pejzaże, martwe natury, portrety – tematyka różnorodna. Ale te obrazy są zawsze odbiciem jego stanów emocjonalnych – są bardzo osobiste. Nigdy nie przekazuje żadnego komentarza. „Artyzm lub twórczość jest inaczej magiczną siłą” – to określenie Piotra Matuszka. Ta magiczna siła wyznacza życie obu artystów. A jaka będzie sierpniowa realizacja – wie tylko Tim Haynes.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale malarstwo