Kujawsko-Pomorskie Centrum Kultury w Bydgoszczy wraz z Muzeum Okręgowym im. Leona Wyczółkowskiego zapraszają na wystawę stanowiącą pokłosie „X Ogólnopolskiego Konkursu Malarskiego im. Teofila Ociepki”.

Biennale organizowane od lat niemal dwudziestu dla artystów z kręgów „sztuki naiwnej” albo od jakiegoś czasu „art brut”, samorodnych talentów, dla których tworzenie jest czynnością niemalże fizjologiczną. O wartości tej sztuki niech zaświadczy parę zdań zaczerpniętych z tekstu „Wykłady i dyskusje z estetyki” Romana Ingardena o poznawaniu dzieła sztuki poprzez odkrywanie w nim naiwności, która go uposaża i jest podstawą jego wartościowania.

„Szukałbym naiwności jako rysu naocznego jakiegoś zjawiska, a nie czegoś, co można tylko wykoncypować. Ona mnie uderza, to znaczy w samym utworze, w obrazie zjawiskowo się zaznacza. Bo też jest taka naiwność, którą mogę tylko wywnioskować na podstawie pewnych kryteriów, ale jej nie widzę. „Naiwny” należy do słów, które mogą wartościować: jest to zaleta czy też wada, czy jest obojętne. Jedna kwestia to próba zdania sobie sprawy z samego zjawiska naiwności, ujaśnienie posiadanych przez nas intuicji nawet wtedy, kiedy niepodobna dać jakiejś definicji. Drugie zadanie: jakie są współwystępujące ze zjawiskiem naiwności inne jakości czy cechy, czyli jaka jest podstawa zjawiska naiwności, jeśli to zjawisko występuje. Sprawa trzecia: pojawienie się zjawiska naiwności jest uwarunkowane nie tyle przez inne jakości, które w tym konkrecie występują, co przez nastawienie perceptora, przez jakąś uprzednią wiedzę – zależnie od tej wiedzy zjawisko wystąpi albo nie.

Niepodobna, by naiwność była pozbawiona szczerości – to jest coś, co koniecznie z naiwnością współwystępuje. Ktoś, kto jest naiwny, ten jest szczery. Może to być ta szczerość, która jest przeciwieństwem kłamstwa, jakiegoś udania, i która jest przeciwieństwem sztuczności. Wskutek tego wiązano tę szczerość i tę naiwność z tym, co nazywano bezpośredniością – to nie jest coś, co jest przedtem myślowo, świadomie, celowo przygotowane, tylko coś, co ja bym nazwał pewną produkcją odruchową, mimowolną, powstałą z jakiegoś pierwotnego popędu. Pochodnymi przejawami występowania naiwności są wyglądy przedmiotów całkiem uproszczone, nie takie jak te, które należą do przedmiotów rzeczywistych.

Naiwność to jest kontrast do wyrafinowania. Wiąże się to z faktem, że jest ona wynikiem pewnej bezpośredniej działalności, że to nie jest wynik deliberacji. Wyrafinowanie jest rysem wytworu, zawiera tylko wybrane jakości, to jest pewna szczególna selekcja. Otóż tego w naiwności nie ma – jest tam podawanie pierwszej lepszej rzeczy, bez jakichś bardzo szczególnych poszukiwań; dokonuje się to nie przez selekcję, tylko przez odruch.

Istnieje bardzo wiele dzieł sztuki, które wcale nie są naiwne, w których nie ma śladu naiwności. Ale są takie wytwory artystyczne, które noszą na sobie moment naiwności, dla mnie fenomenalnie dany, który jest w pewnym sensie pozytywnym momentem, w tym jest jakiś urok. Być może urok jest w samej naiwności, być może także w tym, co ona za sobą wiedzie – a więc w tej świeżości, niezwykłości, bezpośredniości wyrazu itd.”

Myślę, że przytoczone wypowiedzi stanowią wystarczającą zachętę dla Państwa do obejrzenia niezwykłej wystawy i unikatowej sztuki. Gorąco wszystkich zapraszamy.

Drogi wyobraźni

 |  Hanna Strychalska

Rzeczywistość w obrazach Wojciecha Nadratowskiego nie jest tym, czym się wydaje. Ale jaka właściwie jest ta rzeczywistość? Co nam się wydaje? 

Artysta obserwuje naturę. Jest nią zafascynowany, jako czymś wszechobecnym, różnorodnym, żywym, a więc zmiennym. Naturę pojmuje szeroko. To dalekie, bogato ukształtowane pejzaże, fantastyczne ryby, piętrzące się i widziane w nieznanych nam wcześniej perspektywach kamienice oraz niezidentyfikowane fragmenty materii, którą odczuwamy jako organiczną i pulsującą własnym, ukrytym życiem. To może być jedynie strzęp materii albo przeciwnie – ujęcie z wysokości satelity. Czy to ważne? Natura jest tylko inspiracją.

Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych w Bydgoszczy organizuje konkurs po raz szósty, od 2011 we współpracy z Galerią Miejską bwa w Bydgoszczy:

  • 2009 Podwórko Dworcowa 62 (wystawa Klub ORION)
  • 2010 Podwórko (wystawa Klub ORION)
  • 2011 Mosty (wystawa Galeria Kantorek)
  • 2012 Inspirowane Wyczółkowskim (wystawa Galeria Kantorek)
  • 2013 Ulice (wystawa Galeria Kantorek)

Na tegoroczny konkurs napłynęły 73 dzieła 33 autorów: 48 prac w zakresie sztuk plastycznych (malarstwo, rysunek, college, rzeźba) i 25 fotografii; w takich dwóch grupach prace były oceniane. Komisja w składzie: Elżbieta Kantorek (historyk sztuki) – przewodnicząca oraz prof. Aleksandra Simińska (artysta malarz), prof. Grzegorz Bednarski (artysta malarz) i Jerzy Riegel (artysta fotografik, ekspert w zakresie fotografii) dokonała 6 listopada 2014 wyboru prac na wystawę i przyznała 3 nagrody i 1 wyróżnienie autorom za prace w zakresie sztuk plastycznych oraz 3 nagrody w dziedzinie fotografii. Szersza informacja zamieszczona będzie w styczniowym BIK-u.

– Co by było gdyby sztuki nie było? – pytały dzieci Bydgoszczan tworząc program tv o sztuce.
– Nuda, makabra, koniec świata! – padały odpowiedzi.

Podczas kolejnych warsztatów Niejedna strona sztuki będzie okazja, żeby „wejść w buty” artysty i spróbować swoich sił jako twórca. Stare przysłowie chińskie mówi, że najwięcej uczymy się poprzez doświadczanie, dlatego zapraszamy do wspólnej zabawy ze sztuką! Tym razem przybliżymy twórczość Jackson’a Pollock’a. Do stworzenia obrazów na płótnach z abstrakcyjnymi plamami użyjemy automatu – specjalnej pralki, do której wrzucimy tkaniny oraz kolory farb akrylowych. A następnie wykorzystując technikę malarstwa gestu uczestnicy przeniosą na płótno swoje pomysły.

Udział biorą: Stanisław Stasiulewicz, Bogusław Kuraś, Marek Iwiński, Ewa Raczyńska-Mąkowska, Piotr Tołoczko, ks. Krzysztof Buchholz.


Opowieść wigilijna to tytuł obrazu Stanisława Stasiulewicza. Namalowany kilka lat temu, nagrodzony w konkursie Dzieło Roku 2010. Przez wiele lat pamiętałam widok tego magicznego okna na dużym płótnie i kiedy zdarzyła się ciekawa możliwość zrobienia Wystawy Bożonarodzeniowej, stał się inspiracją. Znalazłam jeszcze kilku wybitnych artystów, którym jest bliska filozofia tajemnicy narodzin odkupiciela świata i może zaowocować twórczo.

Szukając słów dla określenia tej ekspozycji napisało mi się motto pochodzące z trzech pięknych kolęd;

„…Bóg się rodzi, moc truchleje, sypcie się z nieba śliczni aniołowie, bo od dziś, bo od dziś pokój ludziom dobrej woli…”.

Wprowadzenie i rozmowa z Autorami – Krzysztof Szymoniak. Ekspozycję przygotowano w ramach obchodów 35-lecia działalności Galerii Autorskiej. Wystawa będzie czynna do 31.01.2015 r. w godzinach otwarcia Biblioteki.


 

Galeria Autorska Jana Kaji i Jacka Solińskiego w Bydgoszczy powstała 16 czerwca 1979 r. W latach 80. należała do nielicznych prywatnych galerii w Polsce. Twórcy Galerii: malarz Jan Kaja i grafik Jacek Soliński (obaj rocznik 1957) swoje przedsięwzięcie określili jako pozainstytucjonalne, niezależne, otwarte, wciąż poszukujące i ewoluujące. Charakter działań Galerii mieści się w formule przenikających się dziedzin: plastyki, fotografii, konceptualizmu, poezji, literatury, teatru, muzyki i filozofii. Na aktualny jej wizerunek złożyły się wieloletnie doświadczenia działalności wydawniczej i ekspozycyjnej obejmującej sztukę figuratywną o przesłaniu metaforycznym, sztukę konceptualną, ekspresjonizm, malarstwo metafizyczne, poezję wizualną, sztukę poczty, sztukę książki, sztukę związaną z szeroko rozumianym sacrum. W ciągu 35 lat działalności Galerii Autorskiej odbyło się ponad. 750 wystaw, działań, pokazów, instalacji, spektakli teatralnych, koncertów i spotkań. Swoją twórczość przedstawiło tu ponad 200 autorów (malarzy, grafików, rzeźbiarzy, fotografików, konceptualistów, pisarzy, poetów, muzyków, krytyków sztuki, filozofów i aktorów). Wydawnictwo Galerii Autorskiej ma na swoim koncie ponad 200 publikacji (katalogów do wystaw, unikatowych książek autorskich, tomików poezji, prozy, książek filozoficznych i albumów monograficznych). Dokumentacja działalności Galerii i twórczość jej autorów eksponowana była w różnych ośrodkach kraju, m.in. w Lublinie, Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Sopocie, Toruniu, Łodzi i zagranicą w Rzymie, Paryżu i Tokio. Za swoją działalność twórcy galerii Autorskiej otrzymali m.in.: Nagrodę Koga Gdańskiej (1984), Nagrodę Faktów (1988), Medal za Twórczy Wkład w Kulturę Chrześcijańską (2002), Medal Prezydenta Miasta za szczególne zasługi dla Bydgoszczy (2004, 2014), Bydgoską Nagrodę Strzała Łuczniczki za wydanie Książki Roku (czterokrotnie: za rok 2005, 2007, 2009 i 2011).


 

Fragment rozmowy

To, co chciałbym powiedzieć o Galerii Autorskiej, szczęśliwie udało mi się usłyszeć od Janka i Jacka. Zamieszczone poniżej kwestie to drobne fragmenty przygotowywanej do druku większej całości. Są to zaledwie dwa wyimki tego, co powstało w wyniku wielu godzin spędzonych z Jankiem i Jackiem przy dyktafonie. A zatem czytajmy… (K. Sz.)

Jak wyglądają Twoje odczucia w kwestii sukcesów i radości oraz ewentualnych porażek i przykrości, oczywiście z perspektywy 35 lat istnienia Galerii Autorskiej?
Jacek Soliński: Galeria Autorska jest naszym rezerwatem, a my czujemy się tu jak ostatni Mohikanie minionego porządku i chyba nam z tym dobrze. To jest nasza „Mała Ojczyzna”.
Cenię sobie poczucie życzliwości, jaką jesteśmy otoczeni. To wpływa na twórczy stosunek do drugiej osoby i szerzej: na środowisko. Mam nadzieję, że pozytywna atmosfera naszej Galerii emanuje na zewnątrz. Myślę o zaufaniu i wzajemności, o bezinteresownym postrzeganiu drugiej osoby. To ważne, by wciąż znajdować sens w trwaniu takiej społeczności.
A porażki? Co nam nie wyszło? Jeżeli nie wychodziło to właśnie na tej linii. Budowanie wspólnoty w środowisku cieszy i staje się spełnieniem, gdy poczucie więzi bywa na tyle silne i obopólne, że każda ze stron umie przeżywać radość z sukcesu innych.
Kiedyś, gdy zaczynaliśmy swoją działalność, spotykały nas różne przykrości. Wspominając te zdarzenia po latach trudno mieć do kogoś pretensje, że wtedy starał się wyeliminować ze środowiska młodocianych kontestatorów, usiłowano nawet zamknąć nam Galerię. Dzisiaj wiem, z perspektywy minionych 35 lat, że owe trudności wpływały na nas inspirująco skłaniając do aktywniejszego działania. Tak to już jest. Przypomina mi się Mefistofeles w „Fauście” Goethego, a potem u Bułhakowa w „Mistrzu i Małgorzacie” Woland, kiedy mówi, że „pragnąc wciąż zło czynić, dobro czynię”. Wspominając tamten czas mam wrażenie, że przeszkody bardzo nam w wówczas pomogły.
Radości i smutki związane z przeszłością Galerii Autorskiej wyglądają jak twarze na starych fotografiach. Zniknęły emocje. Czas wykonywania zdjęcia był kiedyś na tyle długi, że chwilowy uśmiech czy grymas trudno było uchwycić. Na dagerotypach pozostało to, co najważniejsze – zapis obecności.

Interesuje mnie Twoja opinia dotycząca perspektywy całości doświadczeń galeryjnych, owych 35 lat, które macie za sobą. Jest to ogrom rzeczy, zjawisk, działań i ludzi. Czy z tej wielkiej masy zdarzeń i faktów można wysnuć dwie przeciwstawne wartości: to, co najlepsze i to, co najgorsze?
Jan Kaja: Najbardziej cieszy to, że bez przerwy jest z nami grono ludzi zainteresowanych tym, co robimy. Otwierając galerię 35 lat temu stopniowo określaliśmy specyfikę naszych działań. W niedługim czasie zorientowaliśmy się, że kilkuosobowe grono przyjaciół to za mało, aby stworzyć interesujący i długoterminowy program. Przestrzeń działań Galerii Autorskiej z biegiem lat przerodziła się w obszar bardzo osobisty. Prywatność pozostała naszym azylem. Zapraszani artyści, poeci i wszyscy inni twórcy stawali się dla nas osobami ważnymi, takimi, których obecność wnosiła istotny element w budowanie środowiska artystycznego. Nie ogranicza się to tylko do określonego miejsca i czasu; chodzi o perspektywę dalekowzroczną. Stała mobilizacja, by do czegoś dążyć, coś odkrywać i poznawać określa charakter naszej aktywności. Tak żyje i rozwija się Galeria, która jest zespoloną energią wielu ludzkich wnętrz. To jest niewątpliwie naszym wspólnym dobrem.
Nie umiem patrzeć na przeszłość z perspektywy porażek. To, co się dzieje w Galerii, to ciągły dialog, wymiana poglądów, postaw artystycznych, potencjałów i wyobraźni. Z tego wszystkiego można korzystać przy odrobinie emocjonalnego i intelektualnego zaangażowania. Ludzie chcący wspólnie działać muszą się rozpoznać. Po pewnym czasie może okazać się, że poglądy w istotnych kwestiach różnią się tak bardzo, że iść razem nie sposób. Ale to nie tyle są porażki, co raczej ważne życiowe doświadczenia. Nasz dwuosobowy fundament jak do tej pory okazał się trwały.

Rozmawiał Krzysztof Szymoniak

Piękno Borów Tucholskich – krainy niepowtarzalnych lasów, malowniczych jezior, siedziby rzadko spotykanych ptaków, owadów i zwierząt – od dawna inspirowało wielu artystów i miłośników przyrody.

Rozmiar tej pracy jest imponujący, opanowałaś całą przestrzeń tej sali… Ale ty nigdy nie bałaś się dużych formatów, zawsze malowałaś z rozmachem…
Bardzo często słyszałam w różnych galeriach, że moje prace są za duże, nie da się… Mamy za małe ściany… Prawda jest taka, że już na studiach bardzo lubiłam duże formaty i tworzyłam sporych rozmiarów obrazy. Duży blejtram daje mi większą możliwość wyrazu, po prostu mogę mocniej zadziałać na zmysły i wyobraźnię oglądających.

Wolność, Równość, Braterstwo, to trzy obrazy z cyklu Memento mori, który zaplanowałem jako 52 obrazy o śmierci. Tryptyk zostanie zaprezentowany wraz z innymi pracami odnoszącymi się do rewolucji i dyktatur, które pociągnęły za sobą niezliczone rzesze ofiar.

Umownym początkiem Wielkiej Rewolucji Francuskiej jest zdobycie Bastylii. Miało to miejsce 14 lipca 1789 r. Początkowo nie wiadomo było czym to się wszystko skończy. W nieco ponad miesiąc po wybuchu rewolucji, Konstytuanta ogłosiła Deklarację Praw Człowieka i Obywatela. Była to jurystyczna realizacja ideałów oświeceniowych. Nadzieje na stworzenie lepszego ustroju szybko okazały się płonne. By się o tym przekonać wystarczy wspomnieć wojny wandejskie, podczas których nakazano wymordować wszystkich mieszkańców zbuntowanego departamentu, niezależnie od wieku oraz płci. W efekcie walka o nowe ideały została uświęcona krwią niewinnych, stała się pierwszym wielkim nowożytnym ludobójstwem. Miesiąc przed wydaniem wspomnianego rozkazu eksterminacji sformułowano hasło: Wolność, Równość, Braterstwo, albo Śmierć, co później zostało skrócone do pierwszych trzech słów i zaczęto łączyć z barwami nowej francuskiej flagi, co wykorzystałem w tryptyku. […] Można powiedzieć, że na przestrzeni wieków praktyka rewolucyjna wykazała, że najważniejszym słowem idealistycznego hasła Wolność, Równość, Braterstwo jest pominięta Śmierć.

Katarzyna Rymarz zajmuje się malarstwem, rzeźbą i biżuterią, tworzy instalacje, projektuje murale w przestrzeniach prywatnych i publicznych, jest twórcą niebieskiej śliwki, współzałożycielem artystycznej, interdyscyplinarnej grupy Kalamarsada w 2006 roku w Londynie, powołała do życia Steps Gallery w Nakle nad Notecią propagującą sztuki malarskie w regionie Pomorza i Kujaw. Ukończyła w 2004 roku studia na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Otrzymała dyplom w pracowni malarstwa sztalugowego prof. Stanisława Andrzejewskiego oraz w pracowni rysunku dr Doroty Jajko-Sankowskiej. Od 1999 do 2014 roku brała udział w wielu wystawach zbiorowych. Jest autorką 11 wystaw indywidualnych: Bydgoszcz, Nakło nad Notecią, Koszalin, Sopot, Warszawa, Kraków, Londyn.


 

Obrazy malowane są cyklami… Pracuję jednocześnie nad kilkoma i zajmuje to nawet kilka lat.

Roboczo nazwane „oni” i „one”. W pierwszym przypadku odnoszą się do postaci, do człowieka, w drugim do obiektów, symboli, pejzaży, przedmiotów. Malowanie obrazu można rozpocząć prawie z niczego, ale zawsze to prawie nic jest pewną obserwacją świata – fragmentem zobaczonym nagle i bardzo intensywnie. Źródłami moich doznań są często proste przedmioty, mikro fragmenty przyrody. Ten mój podziw dla świata, którego cząstki odkrywam, gdzie całość jest nadal tajemnicą, staje się główną funkcją obrazu. Swoje kompozycje aranżuję przez zestawianie grubych mocnych kresek ( szkielet obrazu) i zestawianie ze sobą kontrastów kolorystycznych (dwoistość wszystkiego co nas otacza). Budując obrazy na pozornie znanej rzeczywistości, gdzie malarstwo jest rezultatem syntezy wielu ułamkowych zdarzeń pragnę utrzymać równowagę udziału wszystkich zmysłów (empiryzm i wyobraźnia).

Katarzyna Rymarz

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale malarstwo