Gen barbarii

 |  Bartłomiej Siwiec

Ileż to razy myślę o świecie, który stworzyli Rzymianie, zawsze żałuję, że byliśmy poza tym światem. Byliśmy barbaria. Żaden legion rzymski nie zapędził się nad Wisłę. Nie byliśmy w orbicie ich zainteresowań, choć przecież niektórym do dziś się wydaje, że zawsze byliśmy w orbicie czyichś zainteresowań, że jesteśmy pępkiem świata, że świat nie może bez nas istnieć. Tak niektórzy uważają. A tu taka wtopa! Rzymianie woleli Galię, Iberię, Macedonię, Dację, a nawet Bretanię. Od samego zarania cywilizacji zostaliśmy z boku, gdzieś na bocznym torze. Główne trakty nie wiodły przez państwo Słowian. Tutaj nie rosły oliwki, nie było wspaniałej winorośli. Pozostaliśmy sami w wielkiej leśnej głuszy. Nikt nas nie nauczył łaciny, prawa, budowy akweduktów, sztuki retoryki. Nie zachwyciliśmy się filozofią Greków i urokiem orientu. Nie dla nas był chleb, nie dla nas igrzyska. 

Park nad Starym Kanałem Bydgoskim jest miejscem wyjątkowym ze względu na swoją historię oraz olbrzymie walory przyrodnicze. 

Początek związany jest z pracami inspektora kanału Ernsta Conrada Petersona, który rozpoczął systematyczne zadrzewianie topolami czarnymi, kasztanowcami, wiązami, bukami oraz lipami kanałowych brzegów na początku wieku XIX. Prace te kontynuowane były również w czasie trwania Księstwa Warszawskiego przez generała Wincenta Aksamitowskiego oraz w późniejszym okresie przez Towarzystwo Upiększania Miasta.

Zagrożone pogłowie

Potem jak Krzysztof Gruse i Dariusz T. Lebioda zostali trafieni tegoroczną, a prestiżową Strzałą Łuczniczki, niewiele by brakowało by kilku, co bardziej wrażliwych bydgoskich autorów trafił szlag. Podniosły się więc głosy, by w trosce o stan nadbrdziańskiego pogłowia literackiego owej stresogennej Strzały przez czas pewien z konkursowego kołczanu w ogóle nie wyjmować.

Zugzwang (17): Marta

 |  Bartłomiej Siwiec

Minęło już tyle lat. Minęło już tyle lat. Otóż pamiętam, że w dzieciństwie byłem dość chorowitym chłopcem, pewnie jednym z tych, którego nieraz od zguby uratowały antybiotyki. Konsekwencją częstych chorób było to, że zamiast uczciwie chodzić do przedszkola, dużo czasu spędzałem z opiekunką, panią Martą. Kobieta ta żyła bardzo biednie i w pewnym sensie nie miała wyboru: żeby mieć na chleb musiała zaakceptować niegrzecznego chłopaka, jakim w owym czasie niewątpliwie byłem. Za naszą współpracą przemawiało również to, że mieszkaliśmy po sąsiedzku na bydgoskim Górzyskowie. W czasach, w których telefon był luksusem, sąsiedzkie układy często miały decydujące znaczenie. 

W 2014 świętujemy 25. rocznicę zwycięstwa obozu „Solidarności” w wyborach 4 czerwca 1989, które są uznawane za moment przełomowy dla procesu przemian politycznych nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie Środkowej i Wschodniej. Z uwagi na dziejową wagę tego wydarzenia Prezydent Bronisław Komorowski zaprosił wszystkich do udziału w ogólnopolskich obchodach. Specjalny koncert z piękną, monumentalną Mszą uroczystą Rossiniego jest odpowiedzią Filharmonii Pomorskiej na apel Prezydenta RP.

1.

Cezura numeru dwusetnego (z kwietnia roku 1991) jest mocna, bo zaznaczona już na okładce. Znika dotychczasowa winieta, znika używany schemat kompozycyjny okładki, zamiast tego pojawia się malowany projekt autorstwa Stanisława Stasiulewicza (znam ten styk i nawet temat z jego udostępnionych na ubiegłorocznej wystawie szkicowników). Zmienia się też wnętrze. To już nie skład robiony w metalu, ale znak nowej epoki, która nam wydaje się teraz zupełnie oczywista – skład komputerowy!

Nowa forma, jak każda nowość, wywołuje pewne opory. Pisze nie do końca zadowolony czytelnik (Jerzy Kaszuba): „Moda na przewietrzanie i zmiany dotarła i do Was. To dobrze. Okładka jest inna – gorsza (ale może tańsza). Druk drobny i bardziej niewyraźny, a zdjęcia wyblakłe. Chociaż więc wszystko jest gorsze – to i tak dobrze, że Informator reformuje się. Nadąża za stylem czasów, w których zmiana jest główną wartością. Bo nie po to się zmienia, by było lepiej, lecz by… inaczej. A inaczej jest! Szkoda!”.

Musiała się redakcja, czego nie chce zauważyć ironiczny czytelnik (czule ironiczny, bym powiedział, ale jednak ironiczny), borykać z wyzwaniem nowej technologii. Stąd ten mniejszy druk (skład komputerowy pozwalał na takie cuda, a oszczędność miejsca była na pewno kuszącą perspektywą). Stąd te zabawy ze zdjęciami (nie tyle są – jak zauważał czytelnik – wyblakłe, ile przerobione w sposób, który rzeczywiście sprawia, że niewiele na nich widać). Nowa technologia w tych pionierskich czasach pewnie nie dawała się łatwo ujarzmić, ale dawała nowe możliwości i musiała bardzo ułatwiać pracę.

Kwiecień ili wrzesień

 |  Bartłomiej Siwiec

Pamiętam, że kiedyś na lekcji historii w szkole podstawowej jedna z koleżanek otrzymała pytanie. Miała mianowicie powiedzieć, kiedy obchodzimy w Polsce miesiąc pamięci narodowej. Otrzymała prawidłową podpowiedź, lecz miała dość kiepski słuch, więc wymamrotała: kwiecień. Pani z niezadowoleniem pokręciła głową. Tyle przecież mówiła o niemieckich zbrodniach z września, 1939 roku, a tu taki pasztet. 

W owym czasie oficjalnie nic nie można było mówić o zbrodni, jaką w kwietniu i w maju 1940 r. dokonali Sowieci. Nieoficjalnie jednak mówiło się dużo; była w tym względzie prawie stuprocentowa pewność, kto i kiedy wymordował polskich oficerów. Słowo „Katyń” miało w tamtych czasach znaczenie wręcz symboliczne. Kojarzyło się nie tylko z samą zbrodnią, ale z jakimś gigantycznym kłamstwem, które pielęgnowane, ba, wręcz podsycane przez władze wciąż trwało, a ci wszyscy, którzy jak Józef Mackiewicz czy Ferdynand Goetel – emigracyjni działacze i publicyści, toczyli batalię o prawdę, stawali się zarazem autorytetami narodowej sprawy.

Jak Fryderyk II drogę wodną budował…

 |  Tomasz Izajasz (Muzeum Kanału Bydgoskiego)

To już kolejne spotkanie z historią Kanału Bydgoskiego. Pisaliśmy wcześniej, iż projekt „wodnej autostrady” królowi Polskiemu Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu przedstawił Franciszek Florian Czaki – kartograf królewski pochodzenia węgierskiego. Pomimo prób urzeczywistnienia śmiała myśl nie doczekała się realizacji. Ideę zrealizował dopiero Fryderyk II Hohenzollern.

Uruchomiony w 1774 roku kanał był niezwykle wyczekiwanym „dzieckiem” ówczesnego króla Pruskiego Fryderyka II, z którego polecenia wiosną 1773 roku rozpoczęto budowę szlaku.

Zdarza mi się czasami, iż wpisuję w wyszukiwarce Google swoje nazwisko. Potem zaznaczam opcję „grafika”. I jestem. Pojawiam się. Znikam. Moje zdjęcia, przyznaję, nie są zbyt ciekawe. Nie jestem żadnym modelem, kiepsko się ubieram. Nie pozuję, nie staram się dobrze wypaść, nie puszczam zalotnych spojrzeń. Wizualnie jestem przeciętny. Ponadto, najwięcej moich zdjęć jest znad szachownicy. Rozumiem, że dla tych wszystkich, którzy nie są wielbicielami królewskiej gry od razu wydaję się nudziarzem, obdarzonym refleksem szachisty. Cóż, taki los. 

Miłośników twórczości Juliusza Słowackiego, w 165 rocznicę Jego śmierci, zapraszamy na autorski program, przygotowany przez Małgorzatę Jarocińską – historyka oraz Kornelię Nel Kijak – pasjonatkę geniuszu poety.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale historia