Jak się okazuje, posągi w tym naszym polskim i jemu podobnych krajach upadają nie tylko wraz z upadkiem reżimów i systemów politycznych. Czasem upadają, tudzież spadają ot, tak sobie, z dnia na dzień, z minuty na minutę – jak na przykład owa ornamentacyjna niemała figura przedstawiająca anioła, która 19 stycznia 1934 roku z wysokości dwudziestu metrów spadła z historyzująco modernistycznej kamienicy restauratora Carla Meinhardta na trotuar przy ulicy Gdańskiej 27 w Bydgoszczy, raniąc trzy osoby, z których dwie zmarły niedługo po przewiezieniu do szpitala, a jedna, ucieknąwszy zszokowana z miejsca zdarzenia taksówką, zaginęła bez wieści. Podejrzewać jednak można, że i ona wypadku raczej nie przeżyła.

Mój historyczny nos mówi mi, że w tym roku podczas obchodów 70. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau będzie o nich głośno (zaplanowano je na 27 stycznia). Tekst do „BIK-u” zawsze składam co najmniej dwa tygodnie przed ukazaniem się numeru, więc nie mam na tę tezę żadnych dowodów, jedynie intuicja... Organizatorzy nie dość, że mają ręce pełne roboty, to jeszcze zawsze muszą robić wszystko tak, jak sobie tego życzą politycy, a ci, wiadomo, pomysły mają różne, zwłaszcza że nie tylko o rodzimych polityków tu idzie. 

Byle do stycznia

 |  Bartłomiej Siwiec

Grudzień ma w sobie coś przytłaczającego. Pewna bliska mi osoba zwykła mówić, że listopad i grudzień to miesiące wyjątkowo depresyjne i dopiero jak śnieg w styczniu spadnie i dzień się wydłuży, wtedy ta zima staje się znośniejsza. Pamiętam, że Tadeusz Nowakowski napisał kiedyś powieść Byle do wiosny i dlatego też postanowiłem lekko sparafrazować ten tytuł. 

Kolega, nauczyciel historii, opowiadał mi kiedyś, że starał się podsumować dwudziestolecie międzywojenne i poprosił uczniów o przedstawienie trzech najważniejszych wydarzeń z tego okresu. Dzieci świetnie zapamiętały cud na Wisłą (pewnie szczególnie chłopcy) i zabójstwo prezydenta Gabriela Narutowicza, tak samo zresztą jak postać jego mordercy, Eligiusza Niewiadomskiego. Rzeczywiście, też mi się wydaje, że tamto dramatyczne wydarzenie, które 16 grudnia 1922 roku rozegrało się w warszawskiej Zachęcie, jest warte odnotowania. Mamy bowiem do czynienia ze zbrodnią dość powszechną w XX wieku, bo dokonaną z pobudek ideologicznych.

Trzech polskich tenorów śpiewa wielkie przeboje

Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Pomorskiej
Adam Klocek, dyrygent

95 lat temu, 19 stycznia 1920, a był to poniedziałek – „Wreszcie nadszedł ten dzień, oczekiwany z niecierpliwością i tłumionym entuzjazmem. Wymarzony, wymodlony, wyrastający z cierpienia i poświęcenia wielu bezimiennych bohaterów, akt powrotu Bydgoszczy w granice odradzającej się Rzeczypospolitej (…)”. W Filharmonii, zgodnie z wieloletnią, chlubną tradycją, mieszkańcy naszego pięknego miasta celebrować będą przy muzyce to epokowe wydarzenie i ważne święto w całej historii naszego miasta.

Na czas trwania koncertu będzie można zostawić dzieci pod opieką wykwalifikowanych animatorów z UKW. Prosimy o zgłoszenia najpóźniej jeden dzień przed koncertem. Bezpłatne wejściówki dla dzieci będą do odbioru w kasie biletowej FP.

Żona często powtarza, że nigdy nie spotkała bardziej nudnego faceta. Rzekomo jestem strasznie powtarzalny. Coś w tym musi być. Kiedyś (dokładnie rok temu) pisałem o spacerze, jaki odbyłem po cmentarzu zlokalizowanym przy ulicy Kcyńskiej i co dalej z tego wyszło. 1 listopada również się tam znalazłem. Każdy, kto choć raz na nim był, wie, że tuż przy cmentarnej bramie znajduje się symboliczny grób żołnierzy wyklętych, tych, którym nie po drodze było z władzą komunistyczną. A władza ta – to również stara sprawa – nie lubiła, jak podnoszono na nią rękę, nawet więcej: taką rękę chętnie obcinała. Temat jest mocno wyeksploatowany, setki historyków opisało już bardzo skrzętnie martyrologię naszego narodu, ale takiej sceny jeszcze nigdy nie widziałem: nad grobem żołnierzy wyklętych stoi niewysoka czarnoskóra dziewczynka. Ma w ręku zapałki, więc niech będzie czarnoskórą dziewczynką z zapałkami. Bardzo płynnie mówi po polsku. Ja oczywiście mam znicz, ale nie mam zapałek, więc proszę ją o przysługę. Chciałbym powiedzieć, że dziewczynka oblała się rumieńcem, ale tego nie wiem, wiem tylko tyle, że odwraca się speszona w stronę czarnoskórej matki i obydwie panie płynnie rozmawiają po polsku. Matka tłumaczy córce, że te kilkaset zniczy postawiono na pamiątkę tych, którzy zginęli młodo i tragicznie, a następnie przytacza daty urodzin i śmierci wyryte na tabliczkach, za każdym razem powtarzając: „Ten pan żył lat 25, ten 33, a tamten tylko 22…”.

Trzydzieści pięć lat temu Jacek Soliński i Jan Kaja zainicjowali działalność Galerii Autorskiej. Mieli do dyspozycji kilka metrów kwadratowych przestrzeni wystawienniczej i bezmiar entuzjazmu. Pod tym względem niewiele się zmieniło. Po trzydziestu pięciu latach nadal dysponują kilkoma metrami przestrzeni i niewyczerpanym, młodzieńczym potencjałem energii, inwencji i wiary; dziś towarzyszy im jednak coś jeszcze: dojrzałe poczucie sensu, jakie towarzyszy tworzeniu wartości.

Dwaj pisarze

 |  Bartłomiej Siwiec

Berlin Zachodni, rok 1963. W skromnie urządzonym mieszkaniu spotykają się dwaj pisarze. Pierwszy, urodzony w Olsztynie, w międzywojennej Bydgoszczy pozostawił swoje serce. Tak przynajmniej wspominał miasto nad Brdą. Drugi, urodzony w Małoszycach, okres dojrzewania i młodości spędził w stolicy. Obydwu wygnała ze swoich lokalnych ojczyzn wojenna zawierucha (Gombrowicz tuż przed wojną wyjechał do Argentyny, a później, gdy zobaczył co się w Europie dzieje, postanowił najgorsze przeczekać na emigracji), a teraz (o ironio historii!) spotykają się na niemieckiej ziemi. Tadeusz Nowakowski pracuje dla monachijskiej rozgłośni Radio Wolna Europa, a Witold Gombrowicz przyjechał do Berlina na zaproszenie amerykańskiej Fundacji Forda. 

W kazachskim stepie

 |  Bartłomiej Siwiec

Dopiero niedawno dowiedziałem się o śmierci związanego z Bydgoszczą profesora Kazimierza Obuchowskiego. Autor Człowieka intencjonalnego przez wiele lat wykładał na UKW psychologię. Pamiętam nasze jedyne spotkanie w 1998 r., gdy udało mi się namówić Profesora na wywiad do prasy studenckiej. Przyjął mnie w swoim gabinecie w budynku uczelni przy ulicy Leopolda Staffa, a właściwie poświęcił mi – początkującemu adeptowi sztuki dziennikarskiej – kilka godzin. Otrzymałem od niego świetną książkę Przez galaktykę potrzeb, opatrzoną bardzo życzliwym wpisem. W trakcie rozmowy Obuchowski wyczuł moje historyczne zainteresowania i opowiedział o swoim ciężkim dzieciństwie. W 1940 roku, gdy miał zaledwie 9 lat, został wyrwany wraz z rodziną ze swego rodzinnego raju (Wołożyn opodal Nowogródka) i wywieziony przez Sowietów w głąb ZSRR. Przebywał m. in. w osadzie Ces koło Majkainu w Kazachstanie. Do kraju powrócił dopiero sześć lat później, osiedlając się w pomorskim miasteczku Łobez. Słuchając go, miałem wrażenie, że jak mało kto w tym kraju, posiadł dar formułowania pewnych teorii dotyczących tamtego regionu. Zapamiętałem, że najciekawsza część naszej rozmowy dotyczyła wydarzenia z roku 1953; Obuchowski opowiadał mi o śmierci generalissimusa Stalina. Znaną jest sprawą, że ludzie po śmierci tyrana płakali. Profesor jednak twierdził, że spotkał się z wieloma takimi reakcjami, z których wynikało, że po śmierci dyktatora płakali nie tylko beneficjenci systemu komunistycznego, ale też ludzie, którzy znaleźli się w stalinowskich obozach, którzy byli przeciwnikami tego reżimu i, co tak trudno dzisiaj pojąć, były to łzy autentyczne. Zdarzali się i tacy ludzie, którzy uznawali, że Stalin, choć ludobójca, był kimś w rodzaju męża opatrznościowego.

Gra miejska „Wojenna Bydgoszcz” jest niesfabularyzowaną grą tematyczną, wykorzystującą wiedzę oraz orientację w terenie.
Dzięki nauce poprzez zabawę, gra ma na celu, promocję wystawy czasowej „W cieniu wojny. Bydgoszcz i jej mieszkańcy w czasie II wojny światowej” oraz historycznych miejsc Bydgoszczy, a także zainteresowanie bydgoszczan tematyką rodzinnego miasta w okresie II wojny światowej, rozbudzenie świadomości lokalnej oraz wzrost wiedzy historycznej uczestników.

Informacje o sposobie zgłoszenia, przebiegu gry oraz nagrodach znajdują się w Regulaminie Gry dostępnym na stronie internetowej muzeum www.muzeum.bydgoszcz.pl.

Organizatorami gry miejskiej są Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy oraz Hufiec Związku Harcerstwa Polskiego Bydgoszcz – Miasto (Namiestnictwo Starszoharcerskie).

Śluza inna niż wszystkie…

 |  Tomasz Izajasz (Muzeum Kanału Bydgoskiego)

W latach 1882-1884 powstała w Bydgoszczy nowa naówczas śluza, posiadająca unikatowe w skali całego świata kształty – trapezu. Nowa śluza została ulokowana ok. 50 metrów na północ od północnej głowy starej, w szerokim w tym miejscu zakolu Brdy. Nowy obiekt budowano nie na lądzie, lecz w ówczesnym korycie Brdy. Aby zachować dotychczasową szerokość rzeki, rozkopano teren na jej prawym brzegu, w ten sposób ścinając część cypla na obszarze ówczesnej fabryki Bucholtza (dzisiejszy teren WSG).

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale historia