Odnotowano...

 |  Emilia Walczak, Michał Tabaczyński

Bydgoszczanie znów z nagrodami…

W październikowym wydaniu „Bydgoskiego Informatora Kulturalnego” pisaliśmy o bydgoszczaninie Tomaszu Krasińskim, nagradzanym w ostatnim czasie w wielu ogólnopolskich konkursach literackich i poetyckich. W tym miesiącu doszły nas słuchy o pochodzącym z Bydgoszczy autorze dramatu zatytułowanego Subtitles, Mariuszu Bylińskim, który w II Ogólnopolskim Konkursie na Małą Formę Dramatyczną, towarzyszącym odbywającemu się w Łodzi Festiwalowi Puls Literatury, zgarnął III nagrodę (ex aequo z Bartoszem Konstratem z Warszawy) i 1500 złotych. Nadesłane na konkurs prace oceniało jury w składzie: Andrzej Czerny (przewodniczący), Małgorzata Warzecha, Michał Lachman, Mateusz Sidor i Andrzej Strąk. Gratulujemy!

Prezydent Bydgoszczy oraz Miejskie Centrum Kultury zapraszają na obchody upamiętniające powrót Bydgoszczy do Macierzy

96 lat temu Bydgoszcz powróciła do Polski na mocy ustaleń Traktatu Wersalskiego. Zima 1920 roku nie należała do łagodnych – ciepłe płaszcze żołnierskie, pelisy i szuby cywilów, podbite futrem szynele oficerów… Bydgoszcz była jednak zdecydowanie miastem o gorącym „klimacie wewnętrznym”. Oto, po wiekowym panowaniu, dobrze zorganizowany aparat pruski musi ustąpić pod naporem siły podskórnej, żywiołowej, powstańczej… Ustąpić Polakom. Powstanie Wielkopolskie zatrzymało się u wrót garnizonowej, pruskiej Bydgoszczy. 20 stycznia 1920 roku doszło do swoistej honorowej kapitulacji Niemców – nasze oddziały weszły do miasta, dzień wcześniej oddanego Polakom w zarząd komisaryczny. Wystarczyłaby zapewne jedna iskra, jedna uliczna awantura, aby emocje wzięły górę nad rozsądkiem i zmiana władzy skończyła się małą wojenką, strzelaniną. „Nie ujawniajmy emblematów polskich przed główną uroczystością” – napominały wszak dziatwę szkolną ówczesne gazety. Na szczęście honor i spokój zwyciężyły – co może być powodem do dumy bydgoszczan wszystkich narodowości! Radosne zatem przed nami święto – już niebawem, tuż.


 

Program obchodów 20 stycznia 2016 roku:
(na wszystkie wydarzenia wstęp wolny)

  • Godz. 12.00 – Msza Święta w Katedrze Bydgoskiej

Bezpośrednio po mszy nastąpi przemarsz wojskowy na Stary Rynek, przed tablicę upamiętniającą wydarzenia z 1920 roku, gdzie odbędą się uroczystości połączone z inscenizacją historyczną.

W ramach widowiska przeniesiemy się w czasie do lat dwudziestych. Zobaczymy i usłyszymy postacie sprzed lat.
Całość relacjonowana będzie widzom przez historycznych dziennikarzy. Specjalnie przystrojona tego dnia choinka będzie hołdem dla mieszkańców miasta A.D. 1920.

  • Godz. 16.00 – otwarcie wystawy „96. rocznica powrotu Bydgoszczy do Macierzy” na barce „Lemara”

Zapraszamy Państwa na barkę „Lemara”, gdzie w jednej z ładowni zostanie otwarta wystawa poświęcona historii Powrotu Bydgoszczy do Macierzy.


 

STWÓRZ Z NAMI WYSTAWĘ – PRZYNIEŚ DO NAS HISTORIĘ

Jeśli posiadasz w domowych zbiorach fotografie, ubrania, gazety, listy lub inne pamiątki historyczne pochodzące z początku XX wieku, zachęcamy Cię do stworzenia z nami niezwykłej wystawy, która przeniesie zwiedzających wprost do 1920 roku.
Na wszystkie przedmioty czekamy w Miejskim Centrum Kultury (ul. Marcinkowskiego 12) do 15 stycznia 2016 roku. W celu ustalenia szczegółów prosimy o kontakt telefoniczny: 519 346 571. Eksponaty zostaną zwrócone po zamknięciu wystawy na początku marca 2016.

Wystawa będzie czynna od 20.01 do 29.02.2016 roku w godzinach otwarcia barki „Lemara”.

 

  • Godz. 18.00 – koncert „Kolędarium Polskie” w Katedrze Bydgoskiej

Niecodzienne to słowa i w niecodziennej wyśpiewane sytuacji. Widzowie, którzy niebawem będą nucili „Cichą noc” podczas wigilijnej wieczerzy, tym razem wspólnie zasiądą w innym miejscu, w Katedrze Bydgoskiej pw. św. Marcina i Mikołaja, by ulec magii prostej kolędy powstańczej.

Zwykle podczas tego koncertu widzowie śpiewają wraz z wykonawcami i nie kryją łez. Nic dziwnego, bowiem trudno jest oprzeć się urokowi tak wzruszającego przedsięwzięcia, jakim jest koncert „Kolędarium Polskie”, prezentujący zapisany w kolędach obraz naszej polskiej historii.

Wraz z Zespołem Pieśni i Tańca „Płomienie” z Bydgoszczy pracującym pod kierunkiem Izabeli Grochowskiej, Chórem „Fordonia” Parafii Matki Bożej Królowej Męczenników w Bydgoszczy pod dyrekcją Mariana Wiśniewskiego, Zespołem Muzyki Dawnej „Fresca Voce” z MDK nr 5 w Bydgoszczy prowadzonym przez Michalinę Spychalską widzowie mogą współuczestniczyć w polskim kolędowaniu, które śmiało można nazwać najwspanialszą, bo cudownie uzdrawiającą sfrustrowane dusze, lekcją patriotyzmu.

Jest to opowieść o najtrudniejszych dla Polaków chwilach – ich płonnych nadziejach na odzyskanie wolności, która wciąż musiała czekać, powstańcach tułaczach, zesłańcach na Sybir, żołnierzach nucących kolędy w okopach i legionistach. Mówią też o marzycielach chcących budować szklane domy i nękanych przez Niemców warszawskich powstańcach.
Jakże wzruszająco brzmi gorzka prawda o latach terroru, odwilży, 1956, 1968, 1970, 1980, 1981 i o kolędach „śpiewanych w polskich więzieniach dla Polaków”.

Towarzyszą jej napisane w 1981 roku przez internowanych z Załęża, śpiewane na melodię „Cichej nocy”, słowa:
„Wojenny czas, grobowy czas.

Znowu tłamszą duszę w nas.
Lecz słonecznych dni sierpniowych
Nikt nam nie wybije z głowy
Wolność nam się śni
Więc jej otwórz drzwi”.

Kierownik muzyczny, Marian Wiśniewski, którego aranżacje ożywiają całość ciekawymi rozwiązaniami harmonicznymi, z wielką pasją prowadzi wykonawców po zawiłej historii Polski z kolędami na ustach. Prezentowanym utworom nadaje tak żarliwe i przekonujące brzmienie, że porywają słuchaczy do wspólnego śpiewu.

Widzowie na pewno długo pozostaną pod urokiem tego koncertu, w którym tradycja splata się z teraźniejszością, a przy wspólnym stole obok wykonawców zasiadają widzowie – razem współtworząc ten przepojony patriotyzmem spektakl.

W swojej zugzwangowej rubryce wracam do szachowych korzeni. Samo słowo „zugzwang” jest specjalistycznym terminem szachowym i oznacza konieczność wykonania ruchu, który powoduje gwałtowne pogorszenie się pozycji. Można by zatem przyjąć, że nie ma dobrych ruchów albo chociaż przeciętnych, jest wybór tylko i wyłącznie pomiędzy złymi i beznadziejnymi. Myślę, że w tym wypadku szachy bardzo ładnie zazębiają się z życiem, stają się w pewnym sensie jego okrutną metaforą, a przymiotnik „okrutny” jest tu na właściwym miejscu. Jest w tego typu pozycjach szachowych jakiś rodzaj sadyzmu polegający na powolnym, a jednak bardzo bezwzględnym i przede wszystkim konsekwentnym zwiększaniu presji na przeciwniku. Większość partii szachowych nie kończy się przecież matem, a jedynie całkowitym zniechęceniem broniącej się strony do dalszej walki. Chodzi wszakże o to, żeby wręcz zohydzić przeciwnikowi dalszy opór. Każdy nawet amator nieraz widział ten gest, tak zręcznie przejęty i rozreklamowany przez serialowych reżyserów, polegający na nagłym przewróceniu króla. Tak w wersji filmowej dokonuje się kapitulacja. Od szachowej kuchni wygląda to z reguły inaczej: zawodnik, który już jest superzniechęcony i nie widzi możliwości dalszego oporu, po prostu zatrzymuje zegar szachowy i podaje zwycięzcy rękę. Nawet wśród szachowych amatorów kładzenie króla na szachownicę wydaje się rzadkością. 

Gdy byłem nastolatkiem, w czasach jeszcze realnego socjalizmu (cokolwiek to pojęcie znaczy), bardzo lubiłem podjadać ciasteczka biszkoptowe obsypane makiem i nadziewane marmoladą. Kosztowały one – powiedzmy – dwadzieścia tysięcy. Pewnego pięknego popołudnia poszedłem do sklepu w wiadomym celu. Przy półce z ciasteczkami nadziałem się na sprzedawczynię, która w rozpiętym i niezbyt czystym fartuchu opatrzonym napisem BSS „Społem” akurat zmieniała cenę. Tabliczka już przypięta, nowa cena to: dwadzieścia jeden tysięcy. Miałem odliczoną kwotę, więc próbowałem z nią porozmawiać, rano przecież wszystko było po staremu, ciasteczka stały na znanej mi dobrze półce, a po południu jakieś dziwne zmiany. Pani sprzedawczyni jednak głowę trzyma wysoko, z gówniarzem nie zamierza wdawać się w żadne jałowe konwersacje. W końcu ona tu rządzi. Ciągle powtarza jedno złote słowo, słowo wytrych, które wyjaśnia wszystko: „inflacja”, i że to przecież nie jej decyzja, a przełożonych, więc sprawa jest jasna, ciasteczka podrożały, koniec i basta. Zostaję odesłany po brakujący tysiąc, po jeden niebieski banknot z wizerunkiem Mikołaja Kopernika, i na przyszłość radzi mi zapamiętać, że wszystko drożeje… Sprzedawczyni BSS „Społem” jest bardzo konkretna. Jej niechlujny ubiór doprowadza mnie do szału. Nie mogę już dłużej przebywać w jej towarzystwie. Popatrzyłem tylko na biszkoptowe ciasteczka, oblizałem językiem wargi i wróciłem do domu, prosząc o kolejny tysiąc. Gdy po godzinie wróciłem do sklepu, biszkoptowych ciasteczek już nie było. Pani „Społem”, królowa sklepu, oznajmia mi, że ciasteczka wyprzedane i niestety już nic nie jest w stanie dla mnie zrobić; w sklepie zresztą pełno ludzi, bo właśnie rzucili pomarańcze kubańskie. Byłem pewny, że schowała co najmniej jedną paczkę ciasteczek pod ladę, ale cóż, dzieci i ryby głosu nie mają; smutny wróciłem do domu.

Mamy przyjemność poinformować, iż Bydgoska Lokalna Organizacja Turystyczna „ByLOT”, przy współpracy z Centrum Artystycznym Eljazz, podjęła się organizacji koncertu pieśni wolnościowych pn. „Freedom”, opartego na twórczości wybitnego amerykańskiego jazzmana Duke’a Ellington’a.

Wśród artystów, którzy wezmą udział w koncercie, znajdą się: Karen Edwards (USA), Eljazz Big-Band pod dyrekcją Józefa Eliasza oraz Chór Akademicki UKW pod dyrekcją Benedykta Odyi. Sala, w której odbędzie się wydarzenie pomieścić może ponad 800 osób.


Koncert „Freedom” to wielkie wydarzenie o charakterze tożsamościowym, doskonale wpisujące się w zakres działalności Bydgoskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej „ByLOT”


Bilety w cenie 35 zł można nabyć: w biurze „ByLOT” (ul. Długa 43, czynne: pon-czw.: 9.00-17.00, pt.: 8.00-16.00. tel. 537-444-476), Saloniku Pamiątek Bydgoskich (ul. Jana Kazimierza 4, czynne: sob.: 11.00-15.00, tel. 691-794-110). Klubie Eljazz (ul. Kręta 3, tel. 52 322 15 74).


 

W ramach Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej odbędzie się wykład „W 600. rocznicę urodzin Jana Długosza – ojca polskiej historiografii”, który wygłosi Sławomir Zonenberg (Instytut Historii i Stosunków Międzynarodowych UKW w Bydgoszczy).

W programie obchodów znajdzie się m.in. zwiedzanie wystawy „Od Starego Rynku do placu Wolności. Spacer ulicami międzywojennej Bydgoszczy” z Józefem Piłsudskim, warsztaty plastyczne dla dzieci, połączone z konkursem na najładniejszy portret Józefa Piłsudskiego. Zapraszamy również na wykład prof. Marka Chamota „Generał Stanisław Taczak – pierwszy głównodowodzący powstania wielkopolskiego 1918-1919 – postać nieznana” oraz do oglądania wystawy posterowej „Bydgoszcz na starej fotografii”.

Szczegółowy program dostępny na stronach: www.muzeum.bydgoszcz.pl / www.bylot.pl oraz w „Gazecie Niepodległej”.

Żeby w mojej zugzwangowej rubryce nie było zbyt nudno, proszę, oto rodzinna historia pewnego znajomego, który ponad dziesięć lat temu wyjechał kłaść kafelki do Anglii i jak to się powszechnie ujmuje: kontakt się urwał. Pan Marian (z oczywistych względów imię zostało zmienione) czuł się intelektualistą, lecz proza życia zmusiła go do innej czynności – specjalizował się on mianowicie w kładzeniu kafli. Był z dość dziwnej rodziny, tak można by chyba rzec. Jego pradziadek za czasów zaborów bardzo chciał dokonać zamachu bombowego na cesarza, cara albo przynajmniej kanclerza. Na pewno na jakiegoś ważniaka. Uważał on, że tylko bomba może zmieść z powierzchni ziemi obecny układ. Przygotowywał się do tej czynności bardzo pieczołowicie i już był prawie gotowy, ale wtedy dowiedział się, że w Sarajewie Gawrilo Princip go ubiegł i że arcyksiążę Ferdynand nie żyje. Tak się tym załamał, że wkrótce potem dostał rozstroju nerwowego i bardzo szybko zmarł. Jego dzieło kontynuował syn, czyli dziadek Pana Mariana, który za czasów niemieckiej okupacji produkował dla armii über menschen granaty, co zresztą nie skończyło się dla niego żadnym pozytywnym fajerwerkiem. Było przecież oczywiste, że jak się w czasie wojny jest Polakiem (z odpowiednią grupą narodowości rasy panów) i produkuje granaty, które docelowo miały zabijać Amerykanów, Rosjan, Anglików, a nawet tych Polaków, co po właściwiej byli stronie, to trzeba być sabotażystą. Tu innego wyjścia nie ma. Dziadek szedł tym tropem, granaty jego produkcji wybuchały nie tam, gdzie powinny, faszyści – na różnych odcinkach frontu – padali jak kawki, więc szybko o sprawie dowiedziało się gestapo. Dziadek zniknął, a sąsiedzi do dziś powiadają: słuch po nim zaginął. 

Druga połowa lat osiemdziesiątych. Staram się znaleźć klamrę czasową tamtego okresu. Symboliczna jest data 26 kwietnia 1986 roku, kojarzona bardzo jednoznacznie: Czarnobyl. A jaka data zamyka ten okres? Może czas rozmów w Magdalence, czyli marzec 1989 roku, a może wybory kontraktowe z 4 czerwca 1989 roku, a może powołanie rządu Tadeusza Mazowieckiego, a więc początek września tegoż roku? Zresztą, to wszystko z punktu widzenia obserwatora życia społecznego wsio rawno. Koniec Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej był żałosny. Pamiętam zatłoczone ikarusy z podziurawionymi siedzeniami, zdemolowane wiaty przystanków, pobryzgane mury, zdewastowane klatki schodowe, zrujnowane kamienice, straszące szpetotą i szarością bloki. Najgorsze były jednak kolejki i stojący w nich ludzie. Mieli bardzo smutne twarze, często puszczały im nerwy. A powody awantur przecież były bardzo błahe. Czasami kością niezgody był kawałek mięsa lub kilo parówek, albo choćby kawałek kaszanki.

Niedawno spostrzegłam, że mało rzeczy daję do naprawy. Nieczęsto jakiś przedmiot wydaje mi się godny oddania w ręce specjalisty i tym samym uzyskania drugiego żywota. Zawsze pojawia się myśl: po co tracić czas, prościej kupić… Mam poczucie, że dookoła jest coraz mniej wartościowych przedmiotów, brak im jakości, bo nie wykonał ich prawdziwy rzemieślnik. Pamiętam stare skórzane buty mojego dziadka. To były buty! Dziadek przechodził w nich niejedną zimę i zawsze powtarza, że rzeczy wyprodukowane dawniej mają znacznie dłuższy termin użytkowania. Idąc tropem tęsknoty za tym, co dobrej jakości i treści, z potrzeby bycia tu i teraz, najsolidniej i najrealniej, zrodził się niniejszy tekst…

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale historia