Dalsze losy piosenek Witolda Lutosławskiego.


Bardzo rzetelna praca na temat twórczości Lutosławskiego pióra Charlesa Bodmana Rae o piosenkach nie wspomina. Dołączony na koniec tej pozycji indeks wszystkich utworów Lutosławskiego, bardzo wyczerpujący i szczegółowo opisany, nie zawiera kompozycji rozrywkowych. Mogło się to wiązać z niewiedzą autora na ten temat, nie pominął tu bowiem przykładów muzyki filmowej czy pisanej do sztuk teatralnych.

Kilka zdań na temat piosenek znajdziemy w dwutomowej monografii autorstwa Danuty Gwizdalanki i Krzysztofa Meyera . Autorzy opisują sytuację kompozytora w latach 50. i 60., Naświetlają kontekst, odsłaniają tajniki powstania pseudonimu Derwid. Jest to opis na tyle unikatowy w literaturze, iż warto go przytoczyć:

Wystawa zorganizowana z okazji jubileuszu 90-lecia Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy (1923-2013) pod hasłem Razem tworzymy historię. Ten doniosły fakt wpłynął na pomysł przygotowania niecodziennej ekspozycji, której współtwórcami będą bydgoszczanie. Działania Muzeum są pierwszą taką próbą włączenia mieszkańców Bydgoszczy w organizację wystawy, która przybierze nietypowy kształt; eksponatami będą m.in. przedmioty stanowiące własność prywatną mieszkańców naszego miasta. Znajdą się na niej pamiątki rodzinne udostępnione przez tych bydgoszczan, którzy wyrazili chęć włączenia się w tworzenie ekspozycji jubileuszowej. Przekazane w depozyt lub w formie darowizny materiały zostaną wzbogacone w sposób znaczący zabytkami ze zbiorów Muzeum. Wystawę uatrakcyjnią nagrane wspomnienia mieszkańców miasta nad Brdą odnoszące się do kontaktów z tą instytucją oraz wypowiedzi na temat różnych form jej działalności.

Na ekspozycji pojawią się przede wszystkim fotografie i dokumenty ilustrujące 90-letnią historię Muzeum – zapoznające zwiedzających z początkami instytucji, następnie z jego działalnością i rozwojem oraz tworzeniem i rozbudowywaniem kolekcji w ramach poszczególnych działów. Zasygnalizowane zostaną m.in. kwestie związane z działalnością wystawienniczą, badawczą i edukacyjną oraz podkreślające rolę społeczną Muzeum w ciągu minionych 90 lat. Zgodnie z tytułem wystawy równolegle z historią Muzeum pokazana zostanie historia bydgoszczan, małe wycinki ich życia na przestrzeni wielu dekad, których związków z instytucjami kultury, takimi jak Muzeum nie można pominąć. Przeplatać się będą wątki związane z Muzeum, miastem, jego zmieniającą się zabudową, ulicami oraz ludźmi, dawnymi i obecnymi mieszkańcami Bydgoszczy, czasami przybyłymi z odległych stron, którzy odcisnęli trwały ślad na wizerunku miasta i przyczynili się do jego rozwoju. Przekazane na wystawę materiały przybliżą Bydgoszcz i jej mieszkańców poprzez prezentację starych, wyjętych z szuflad fotografii i wybranych dokumentów rodzinnych oraz w mniejszej skali przedmiotów kultury materialnej, przypominających bardziej lub mniej odległe czasy.

Wizerunek Witolda Lutosławskiego jako kompozytora światowego formatu już za jego życia jawił się jako monolit bez skazy na wyrazistym obliczu. Nikt, kto otarł się o jego dzieło nie miał wątpliwości, iż stoi przed wybitnym twórcą muzyki symfonicznej, w mniejszym stopniu wokalnej i kameralnej, latami z morderczą konsekwencją budującym swój system kompozytorski, doskonalącym warsztat, wkraczającym w kolejne etapy jednej, wyraźnie wytyczonej drogi twórczej. Obraz największego po Chopinie i Szymanowskim polskiego twórcy nie zostawił praktycznie miejsca na wątki pomniejsze czy też mniej poważne w życiorysie. Pozostaje żałować, iż spowodowało to, że o innej niż główny nurt twórczości czerpiemy wiadomości mniej niż skąpe, sprowadzone przeważnie do lakonicznej informacji o piosenkach dla dzieci, żołnierskich, masowych, nurcie folklorystycznym, kawiarnianym okresie wojennym czy muzyce filmowej i rozrywkowej. Najmniej dotąd poznana dziedzina to właśnie owa muzyka rozrywkowa, skrzętnie pomijana w biografiach, jak i za życia przez samego kompozytora. Mimo takiego parawanu – wstydu? niezręczności? – utwory te, po pięćdziesięciu latach od powstania wciąż żyją własnym życiem, znajdując uznanie wśród takich wykonawców, jak Hanna Banaszak, Lora Szafran czy Mieczysław Szcześniak.

Zugzwang (5): 1984

 |  Bartłomiej Siwiec

14 maja 1983 roku na Komisariacie MO w Warszawie został w bestialski sposób zamordowany niespełna 19-letni wówczas Grzegorz Przemyk. Od tamtego wydarzenia minęło 30 lat. Wiadomo również, że nigdy nie będzie już prowadzona sprawa przeciwko jego zabójcom. W lipcu 2010 roku Sąd Najwyższy ostatecznie uznał, że sprawa uległa przedawnieniu. Milicjanci i ich mocodawcy mogą spać spokojnie.

Bydgoszczanka Marta Fortowska od co najmniej dwóch lat interesuje się teatrem. Mimo młodego wieku udało jej się już zadebiutować. Otóż w marcu br. na deskach MCK wystawiono jej pierwszą sztukę, przygotowaną przez amatorską trupę, Mięso. Jeszcze bardziej jednak interesuje ją Przemyk. Często też myśli o tamtej tragicznej sprawie. Nie może zrozumieć, że kiedyś można było tak po prostu – jakby nigdy nic – ciosami pałki, pozbawić kogoś życia. Pół roku temu zapisała się do Szkoły Pisania zorganizowanej w bydgoskim Teatrze Polskim przez znanego dramatopisarza, Artura Pałygę. Od tamtej pory jeszcze bardziej zgłębia historię zamordowanego nastolatka – wchodzi w sam środek dramatu. Rysuje postać Grzesia z chlebakiem, który odziedziczył po Edwardzie Stachurze. Szkicuje milicjanta, zabójcę chłopca, który wprowadza się wraz z żoną do nowego mieszkania. Przypomina, że gdy chowano ciało do trumny, nad nią stała zbolała matka, poetka, Barbara Sadowska, podtrzymywana przez księdza Jerzego Popiełuszkę.

Z racji, iż Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy obchodzi w tym roku jubileusz 90-lecia swojego istnienia, atrakcje przygotowane w ramach tegorocznej Nocy Muzeów będą skupiać się na przypomnieniu ostatnich kilkudziesięciu lat naszej lokalnej – bydgoskiej (ale i nie tylko) historii.

W programie:

Zbiory Archeologiczne, ul. Mennica 2

  • 17.00 - 20.00: „Nie zawsze jak Indiana Jones” – prezentacja zabytków archeologicznych połączona z opowieścią o pracy archeologa
  • 18.00: „Ubytek – retusz – rekonstrukcja” – warsztaty malarsko-konserwatorskie 
  • 18.00 - 22.00: Prezentacja rynsztunku Ludowego Wojska Polskiego (Stowarzyszenie Miłośników Historii i Oręża w Bydgoszczy) 

Europejskie Centrum Pieniądza, ul. Mennica 4

  • Od 17.00: „Monet ci u nas dostatek!” – samodzielne wybijanie żetonu pamiątkowego
  • 18.00: „Pieniądz PRL-u” – oprowadzanie po wystawie połączone z prezentacją kompletu wzorów banknotów Banku Polskiego na emigracji, których zakup został dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
  • 18.00 - 21.00: „A to ciągle działa…” – wystawa elektroniki PRL-u

W Muzeum będzie można zobaczyć wybór, z prezentowanych w 2007 roku, w Domu Kultury „Modraczek”, sprzętów elektronicznych wyprodukowanych i popularnych w czasach Polski Ludowej.

Galeria Sztuki Nowoczesnej, Mennica 8

  • 17.00: „Malowanie na wodzie” – warsztaty tureckiej sztuki Ebru
  • 18.00 - 20.00: „Sztuka ciszy” – interaktywne działania pantomimiczne w wykonaniu Teatru Pantomimy Dar

Teatr Pantomimy Dar powstał w 1999 r. Choć głównym obszarem aktywności „offowego” teatru jest pantomima, to nie zamyka się on również na pracę z wykorzystaniem słowa, ruchu oraz tańcem. Teatr realizuje małe i duże formy teatralne, spektakle sceniczne i uliczne, wykorzystując sztukę pantomimy, aktorstwa dramatycznego, tańca, clowningu, szczudlarstwa oraz kuglarstwa.

Dom Leona Wyczółkowskiego, Mennica 7

  • 17.00 - 19.00: „Być jak Leon” – warsztaty plastyczne dla młodzieży i dorosłych
  • 19.00: „Twórczość Leona Wyczółkowskiego (1852-1936)” – oprowadzanie po wystawie 
  • 19.00 - 22.00: „Kapelusz głowę Ci ozdobi” – atelier fotograficzne, w którym będzie można zrobić sobie zdjęcie w nietypowym nakryciu głowy (Muzeum Fotografii w Bydgoszczy)

Spichrze nas Brdą, ul. Grodzka 7-11

  • 18.00: „Bydgoska architektura okresu dwudziestolecia międzywojennego” – spotkanie z dr Agnieszką Wysocką, w ramach projektu Towarzystwa Przyjaciół Muzeum pt. „Nasza historia – nasza tożsamość” dofinansowanego z Urzędu Miasta w Bydgoszczy
  • 19.00 - 20.00: „Wieczorynka” – projekcja filmów animowanych z czasów PRL-u (Reksio, Bolek i Lolek oraz Koziołek Matołek)
  • 20.30: „Franciszek Starowieyski. Teatr Rysowania W oczekiwaniu Ocaliciela” – prezentacja wystawy
  • 21.00: „Piosenki PRL-u 1” – spektakl teatralny (Teatr Afisz z Torunia) 

Lekka, nieco frywolna, pełna humoru kabaretowa interpretacja znanych i popularnych piosenek z epoki PRL-u. Można powiedzieć „montaż słowno-muzyczny”. Spektakl w trzech aktach, z których każdy stanowi odrębny okres.

Exploseum – Centrum techniki wojennej DAG Fabrik Bromberg

  • 16.00 - 19.00: „Poligon Exploseum” – udostępnienie na co dzień zamkniętej dla zwiedzających strefy magazynowej linii produkcji nitrogliceryny połączone ze strzelnicą Air Soft Gun przygotowanej przez firmę IPRON EVENTS


Podczas trwania Nocy Muzeów nasz „Latający reporter” będzie nagrywał wypowiedzi muzealnych gości na temat bydgoskiego muzeum i jego już 90-letniej historii. Zebrany materiał zostanie zaprezentowany na wystawie jubileuszowej realizowanej w ramach projektu „Historia bydgoszczan – historia Muzeum”.


Na wszystkie atrakcje przygotowane w ramach Nocy Muzeów WSTĘP JEST BEZPŁATNY.

Z kustoszem Muzeum Fotografii w Bydgoszczy Arkadiuszem Blachowskim, rozmawia Łukasz Jędrzejczak.


Muzeum Fotografii wpisuje się w swoisty trend, polegający na tworzeniu miejsc, zajmujących się ochroną i promocją dziedzictwa narodowego, a dokładnie przedmiotów związanych z historią różnych sfer życia codziennego. Przykładem może być Muzeum Mydła i Historii Brudu czy niedawno otwarte Muzeum Wodociągów. Czy mieszkańcy Bydgoszczy są zainteresowani taką „historią napisaną przez codzienność”?
Skoro pojawiają się takie muzea, to znaczy, że musi być na nie zapotrzebowanie. Nierzadko zdarza się, że ludzie, przynosząc do nas znaleziony w piwnicy lub na strychu sprzęt, zwykle po dziadku czy ojcu, mówią „jak wy nie weźmiecie, to my to wyrzucimy na śmietnik, bo nie wiemy co z tym zrobić”. Choć nie można powiedzieć, że fotografia stała się swoistą wizytówką Bydgoszczy, tak jak wizerunkiem Torunia jest Kopernik, czy pierniki, to jednak zaznaczyła się ona dość mocno w jej przeszłości. Najpierw była przedwojenna fabryka Alfa, potem Foton. Prężnie działało także Towarzystwo Fotograficzne. Do dzisiaj uczy się fotografii w Zespole Szkół Chemicznych. Liceum Plastyczne też ma specjalność fotograficzną. W tym kontekście powstanie w naszym mieście muzeum, zajmującego się gromadzeniem, dokumentowaniem oraz prezentowaniem pamiątek fotograficznych regionu, wydaje się być czymś zgoła uzasadnionym.

Tadeusz Nowakowski jest jedną z tych postaci, której szczególnie w Bydgoszczy nie trzeba nikomu przedstawiać. W marcu mija 17 lat, od czasu kiedy Taddy nas opuścił i udał się w swoją ostatnią podróż. A podróż w jego barwnym życiu była czymś bardzo naturalnym. Oto stoi przed nami szczupły młodzian, urodzony w Olsztynie, wychowany w Bydgoszczy. Studia polonistyczne rozpoczęte w Warszawie przerwała mu wojna. Na początku okupacji znalazł się wraz z matką we Włocławku. Tu go aresztowało Gestapo. Potem był w obozach w Inowrocławiu, Bautzen i Zwickau. Cudem wywinął się śmierci. Wiosną 1945 roku został uwolniony przez aliantów i przez ponad rok przebywał w obozie dipisów w Haaren an der Ems, by ostatecznie przez Włochy wyjechać do Wielkiej Brytanii. W 1952 roku ponownie wylądował w Niemczech, tym razem w Monachium. Wraz z Janem Nowakiem Jeziorańskim położył podwaliny pod Rozgłośnię Polską Radia Wolna Europa.

Dyrektorzy

 |  Opracowała: Danuta Sójkowska

Z okazji jubileuszu 90-lecia Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy warto przypomnieć sylwetki byłych dyrektorów i niektórych długoletnich pracowników tej instytucji. Prezentację rozpocząć należy od dwóch nader zasłużonych dla muzeum postaci, których działalność odcisnęła piętno na rozwoju tej placówki.

Pierwszą z nich był bydgoszczanin Konrad Kothe (1882-1954), który odbył studia na dwóch uznanych uczelniach niemieckich: Uniwersytecie Fryderyka Wilhelma w Berlinie i Fryderycjańskim Uniwersytecie w Halle. Studiował nauki przyrodnicze, ponadto zgłębiał wiedzę w dziedzinie prehistorii, historii i etnografii; zdobył tytuł doktora filozofii. Zatrzymał się na dłużej w Berlinie, znalazł zatrudnienie na tamtejszym uniwersytecie, a później w Królewskim Muzeum Zoologicznym. Następnie przeniósł się do rodzinnego miasta, gdzie otrzymał propozycję zaopiekowania się zbiorami Niemieckiego Towarzystwa Sztuki i Nauki (Deutsche Gesellschaft für Kunst und Wissenschaft zu Bromberg), którego także był członkiem.

Zorganizowana przez Marszałka Województwa Wielkopolskiego, a prezentowana w Muzeum Okręgowym w Bydgoszczy, wystawa poświęcona jest osiągnięciom polskich matematyków w łamaniu szyfrów Enigmy. Celem wystawy jest ukazanie historii losów tych, których umiejętności i niezwykła wiedza doprowadziły do jednego z bardziej spektakularnych sukcesów w dziedzinie światowej kryptologii, co stało się punktem zwrotnym II wojny światowej.

Pierwsze niemieckie szyfry wojskowe, kodowane słynną maszyną Enigma, zostały złamane w Polsce, jeszcze przed wojną. Najzdolniejsi matematycy z Uniwersytetu Poznańskiego m.in. Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski weszli w skład stworzonej w 1930 roku poznańskiej fili Biura Szyfrów Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Już 1932 roku pochodzący z Bydgoszczy Marian Rejewski wraz ze swoimi wybitnymi kolegami złamał pierwszą depeszę zaszyfrowaną przez Niemców Enigmą. Tuż przed II Wojną Światową, polski wywiad zdecydował się podzielić tymi osiągnięciami ze swoimi sojusznikami co zdaniem historyków było największym wkładem Polski w zwycięstwo aliantów nad nazistowskimi Niemcami podczas II Wojny Światowej.

Czas jest otchłanny. Otchłanna jest ilość zdarzeń, jakie w nim utonęły. Wielki przestwór czasu otwiera się przed nami, jest ogromna jak płachta „Gazety Pomorskiej”. Ta akurat jest z lutego 1977 roku. Tak, zgadza się, równo lat temu trzydzieści i pięć. Działy się wtedy rzeczy epokowe? Miały miejsce przełomy? Historia drżała? Jeśli już to tylko z zimna. 

Luty 1977 roku zaczął się atakiem mrozu i kryzysem energetycznym. W Polsce? Ależ gdzieżby tam – w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Gazeta donosi o tym na pierwszej stronie (właściwie – na wielu pierwszych stronach wielu lutowych wydań). Są też zdjęcia – choćby taki samochód zasypany po same lusterka. A u nas? U nas było normalnie: minus pięć, opady śniegu stopniowo zanikające, wiatry silne i porywiste powodujące zamiecie i zawieje śnieżne. Czyli w Stanach kryzys i klęska, a u nas – piękna, sielska zima. Czerwone od chłodu policzki, uśmiechy rozbawionych dzieci, szczypie mróz, ale jak miło szczypie! Podobnie jak teraz, śniegi i mróz przyszły z Zachodu i Północnego Zachodu.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale historia