Są naszymi sąsiadami od dawna… Od bardzo dawna. Może chodziliśmy z nimi do szkoły podstawowej, na pewno mijamy ich na ulicach. Mieszkają w Polsce jakieś czterysta lat. Czterysta! To robi wrażenie, tym bardziej że naprawdę ich nie znamy, właściwie nic o nich nie wiemy. Chociaż nie, wiemy całkiem sporo, a na pewno natychmiast wydajemy sądy uruchomiane przez wdrukowane w nasze głowy stereotypy. Cyganie… Kolorowe spódnice, muzykanci, wróżenie z dłoni, tabory… Tylko koni żal… Właśnie, tylko tyle… Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma… Na pewno? Skąd niby mamy to wiedzieć, skoro prawie nie mamy kontaktu z ich kulturą, zwyczajami, o historii nie wspominając? Może kilkoro z nas poszło do kina na Papuszę, ktoś czytał Ficowskiego, może… Ale ostatnio coś się zaczęło zmieniać. Choćby na poziomie języka. Powoli uczymy się mówić „Romowie”.

Sztuka sztuce nierówna

Dwoje uznanych bydgoskich artystów świętowało swoje artystyczne urodziny. Plastyczce Annie Osińskiej stuknęła 40-tka a perkusiście Piotrowi Biskupskiemu – 30-tka. Jak było do przewidzenia jubileusz tego drugiego obchodzony był huczniej i odbił się szerszym echem, bo przecież bębny i pałeczki, tudzież czynele mają większą siłę rażenia, niż pędzel, płótno i paleta.

Trzydzieści pięć lat temu Jacek Soliński i Jan Kaja zainicjowali działalność Galerii Autorskiej. Mieli do dyspozycji kilka metrów kwadratowych przestrzeni wystawienniczej i bezmiar entuzjazmu. Pod tym względem niewiele się zmieniło. Po trzydziestu pięciu latach nadal dysponują kilkoma metrami przestrzeni i niewyczerpanym, młodzieńczym potencjałem energii, inwencji i wiary; dziś towarzyszy im jednak coś jeszcze: dojrzałe poczucie sensu, jakie towarzyszy tworzeniu wartości.

Sulimowa reaktywacja

Powieść jego pióra „Most Królowej Jadwigi” doczekała się piątego wydania, a most jego imienia – doczeka się niebawem drugiego wcielenia. Tak więc Jerzy Sulima-Kamiński przeżywa swoją reaktywację, by nie rzec – życie po życiu. Niektórzy jednak twierdzą, że przebywający w zaświatach pisarz dopiero wtedy byłby prawdziwie wniebowzięty, gdyby na Starym Rynku stanęła jego wymarzona zachodnia pierzeja.

Gra miejska „Wojenna Bydgoszcz” jest niesfabularyzowaną grą tematyczną, wykorzystującą wiedzę oraz orientację w terenie.
Dzięki nauce poprzez zabawę, gra ma na celu, promocję wystawy czasowej „W cieniu wojny. Bydgoszcz i jej mieszkańcy w czasie II wojny światowej” oraz historycznych miejsc Bydgoszczy, a także zainteresowanie bydgoszczan tematyką rodzinnego miasta w okresie II wojny światowej, rozbudzenie świadomości lokalnej oraz wzrost wiedzy historycznej uczestników.

Informacje o sposobie zgłoszenia, przebiegu gry oraz nagrodach znajdują się w Regulaminie Gry dostępnym na stronie internetowej muzeum www.muzeum.bydgoszcz.pl.

Organizatorami gry miejskiej są Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy oraz Hufiec Związku Harcerstwa Polskiego Bydgoszcz – Miasto (Namiestnictwo Starszoharcerskie).

Literacki Potop

 |  Stefan Pastuszewski

Rzeźba plenerowa spleciona z fontanną (nie nazywajmy tego pomnikiem, bo pomniki coś lub kogoś upamiętniają; nawet Łuczniczka jest tylko statuą), typowa dla kultury XIX-wiecznych pruskich miast ozdoba i atrakcja (nie było przed I wojną światową przewodnika turystycznego, który by nie polecał przybyszom wędrówki pod Potop), a zarazem trwały przyczynek do zadumy nad ludzką kondycją, ustawiczne memento mori. Także swoistego rodzaju Biblia pauperum prezentująca maluczkim, rzeczywistym czy tylko funkcjonalnym analfabetom, starotestamentalną przypowieść, oraz głosząca teologię Bożej Sprawiedliwości.

Zagrożone pogłowie

Potem jak Krzysztof Gruse i Dariusz T. Lebioda zostali trafieni tegoroczną, a prestiżową Strzałą Łuczniczki, niewiele by brakowało by kilku, co bardziej wrażliwych bydgoskich autorów trafił szlag. Podniosły się więc głosy, by w trosce o stan nadbrdziańskiego pogłowia literackiego owej stresogennej Strzały przez czas pewien z konkursowego kołczanu w ogóle nie wyjmować.

Przemoc W rodzinie (teatralnej)

Znana z wielu znakomitych ról na scenie Teatru Polskiego Małgorzata Witkowska przyznała się do jeszcze jednej, a mniej publicznie eksponowanej kreacji. Otóż z upływem lat coraz częściej wciela się w „wampirzycę wysysającą energię” z młodszych kolegów i koleżanek. Mówi się, że to właśnie dlatego dyrektor P. Łysak, bojąc się oskarżenia o tolero­wanie takiego horroru w bydgoskiej trupie, zdecydował się na uciecz­kę do Warszawy.

 

Teatralne tsunami

Wiadomość, iż dyr. P. Łysak odchodzi z Bydgoszczy do warszawskiego Teatru Powszechnego wywołała powszechną żałobę wśród wyznawców teatru awangardowego i niemniej powszechną radość wśród przeciwników znęcania się nad klasyką. Na razie gruchnęła w tzw. środowisku sensacyjna wieść, iż idąc śladem swej koleżanki po dziennikarskim i recenzenckim piórze – Jadwigi Oleradzkiej, która z takim powodzeniem prowadzi od lat teatr w Toruniu – o wolne miejsce po Łysaku skłonna jest zabiegać Anita Nowak.

Między kreacją a dyskwalifikacją

Występująca w „Historiach bydgoskich” Alicja Mozga pokazała aktorski lwi pazur i zdecydowanie pokonała swoich kolegów w trudnej konkurencji teatralnego monologu. Zazdrośnicy i złośliwcy twierdzą jednak, że zwyciężczyni powinna zostać zdyskwalifikowana, ponieważ ze swoimi rywalami zagrała nie fair. Nie dość, że w jednym monodramie wykreowała dwie postaci, to na dodatek (i bez żadnych skrupułów), by wyciągnąć wysokie „c”… wskoczyła na krzesło!

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale Bydgoszcz