Niedawno spostrzegłam, że mało rzeczy daję do naprawy. Nieczęsto jakiś przedmiot wydaje mi się godny oddania w ręce specjalisty i tym samym uzyskania drugiego żywota. Zawsze pojawia się myśl: po co tracić czas, prościej kupić… Mam poczucie, że dookoła jest coraz mniej wartościowych przedmiotów, brak im jakości, bo nie wykonał ich prawdziwy rzemieślnik. Pamiętam stare skórzane buty mojego dziadka. To były buty! Dziadek przechodził w nich niejedną zimę i zawsze powtarza, że rzeczy wyprodukowane dawniej mają znacznie dłuższy termin użytkowania. Idąc tropem tęsknoty za tym, co dobrej jakości i treści, z potrzeby bycia tu i teraz, najsolidniej i najrealniej, zrodził się niniejszy tekst…

W galerii prezentowane będą prace bydgoskich artystów: obrazy Miłosza Matwijewicza, Stanisława Stasiulewicza, Grzegorza Pleszyńskiego, Katarzyny Rymarz, ZbyZiela, Piotra Matuszka; rzeźby Aleksandra Dętkosia; prace fotograficzne Marty Bindek, Jerzego Riegla, Wojtka Woźniaka. Będą to pejzaże, kompozycje metaforyczne, abstrakcyjne, martwe natury. To wystawa na lato, różnorodna, komercyjna w charakterze.

Niecodzienny „Dziennik”

Mimo że cywilizacja papieru jest w odwrocie i tradycyjne gazety w piętkę gonią – ambitny redaktor i prezes TMMB Jerzy Derenda powołał do życia nowy organ prasowy, czyli razporazwychodnik „Dziennik Bydgoszczy”. Noworodek prezentuje się obiecująco i tak pod względem merytorycznym, jak i poligraficznym jest, jak to się dziś określa, wypasiony. Oby mu tylko nie zabrakło treściwego pokarmu i samozaparcia, by na nogi stanąć i skrzydła rozwinąć.

Trzecia, ostatnia edycja gry miejskiej poświęconej Marianowi Rejewskiemu. Na uczestników czekać będą nowe zadania i nowe stacje. Pomocą w wykonaniu zadań będą informacje przekazane przez Mariana Rejewskiego. Koniec gry planowany jest na godz. 13.00. Organizatorami gry są Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy oraz studenci Gamedec UKW w Bydgoszczy.


 

Udział jest bezpłatny, zapisy do gry trwają do 12 czerwca do godz. 12.00 pod numerem tel. 525 859 983 lub adresem e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Gra jest organizowana w ramach obchodów Roku Mariana Rejewskiego w Bydgoszczy.


 

Górne rejestry

Muzyczną maestrią i plastyczną spontanicznością zachwyciła nadbrdzianą publiczność Barbara Marcinkowska. Tak w swoich obrazach, jak i w grze na wiolonczeli artystka zaprezentowała wysoki poziom. Nie miała zresztą innego wyjścia, zważywszy iż wszystko działo się nie dość że na Wzgórzu Dąbrowskiego, to jeszcze na najwyższej kondy­gnacji Wieży Ciśnień.

Frontem do folkloru

Działająca przy K-PCK Galeria Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej otworzyła swoje podwoje pod nowym adresem przy pl. Kościeleckich 6. Było regionalne jadło, skoczne przyśpiewki i okolicznościowe oracje i – co najbardziej godne podkreślenia – nadspodziewanie wysoka frekwencja. Cieszy fakt, że do matecznika sztuki nieprofesjonalnej przybyli tacy wytrawni profesjonaliści, jak Ignacy Bulla i Aleksander Dętkoś. Czy należy oczekiwać, iż w twórczości wyżej wymienionych pojawią się jakieś ludowe nuty i odcienie?

Szkockie reperkusje

Wyprawa do Szkocji i autorska ekspozycja w Polskim Centrum Kultury w Edynburgu tak podziałała na Jana Kaję i Jacka Solińskiego, że pierwszy z nich przyrzekł pić wyłącznie i dozgonnie whisky, a drugi zobowiązał się zakładać okazjonalnie spódniczkę w kratkę. Towarzyszący galernikom aktor i podróżnik Mieczysław Franaszek, mimo że Szkoci nie szczędzili mu oklasków zapowiedział, że będzie bardziej oszczędzał i zamiast do Amazońskiej Dżungli wybierze się w Bory Tucholskie.

Mówi się (a może: mówiło się?), że Bydgoszcz muzyką stoi. Nigdy nie miałem wątpliwości. Nie brakuje u nas muzyków, twórców, artystów, zespołów. Ta wyliczanka wszystkich „-ów” nie ma na celu zwiększenia liczby znaków w tym podsumowaniu, a jedynie ukazanie muzycznej różnorodności bydgoszczan. Początek roku to dobry moment, żeby przyjrzeć się ich twórczości i aktywności w roku minionym. W tym, bardzo subiektywnym – przyznaję, podsumowaniu, ze względów czysto praktycznych, postanowiłem przyjąć klucz alfabetyczny. Lecimy więc…

Międzynarodowy Festiwal Filmowy CAMERIMAGE niewątpliwie wielkim wydarzeniem jest. Ja jednak mam do niego stosunek ambiwalentny. Trochę jak do kotów – z jednej strony mam na niego alergię, z drugiej go uwielbiam. Już wyjaśniam dlaczego.

Alergia

Nigdy nie ukrywałem, że jestem fanem lokalnych inicjatyw. Tak, wiem, to bardzo popularna postawa – nie przeszkadza mi to. Przeszkadza mi natomiast fakt, że Camerimage z lokalnością nie ma nic wspólnego, o czym z pewnością przekonują się włodarze kolejnych miast (Toruń, Łódź, a teraz Bydgoszcz). Tak, jest to jeden z największych festiwali filmowych w Polsce i Europie, i z pewnością największy (bo chyba jedyny), który gloryfikuje nie aktorów czy reżyserów, a operatorów filmowych – ludzi, o których zazwyczaj nie myślimy oglądając film, ludzi, których nazwisk w czołówce często nie dostrzegamy. I za to chwała Markowi Żydowiczowi – dyrektorowi festiwalu – bo znalazł niszę i w modelowy wręcz sposób ją wykorzystuje. Nie zmienia to faktu, że poza wspomnianymi operatorami wykorzystuje ją głównie we własnym celu, pod przykrywką promowania marki (jaką niewątpliwie Camerimage jest) niezwykle skutecznie promuje samego siebie. Co więcej, mając świadomość swojej pozycji i pozycji marki, jaką stworzył, bez kozery wykorzystuje ją przenosząc swój festiwal tam, gdzie dadzą więcej. I tu pojawia się we mnie ów odczyn alergiczny.

Społeczna inicjatywa Jedzenie Zamiast Bomb (Food Not Bombs) od lat funkcjonuje w niezliczonych grupach, aktywnych w wielu miastach Stanów Zjednoczonych i Europy. Od niedawna również gorzej sytuowani mieszkańcy Bydgoszczy mogą liczyć na darmowy ciepły posiłek. Z Edytą Orzędowską, jedną z osób odpowiedzialnych za działania pod szyldem Food Not Bombs w Bydgoszczy, rozmawia Marcin Szymczak.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale Bydgoszcz