Na wszelki wypadek

Urszula Guźlecka – znana dotąd przede wszystkim jako osobowość telewizyjna – postanowiła przelewać swoje emocje nie tylko na ekran, ale także na papier. Najpierw były to bajeczki dla Juleczki (wnuczki), a teraz sentymentalny wizerunek Ireny Santor w Solec Kujawski wpisany. W bydgoskim ośrodku TVP pojawiają się pełne niepokoju pogłoski, że ambitna Ula tak się rozpisała, że tylko patrzeć, jak wyda pamiętniki. Co przezorniejsi zaczynają już mówić do Uli… Uleńka.

Czym dziś zajmuje się stolarz? Żeby się tego dowiedzieć, odwiedzam Turbo Workshop – warsztat, w którym z drewna może powstać niemal wszystko: od zabawek, przez dekoracje, aż po elementy pociągów metra.


Ulica Podolska, samo serce bydgoskiego Śródmieścia. Warsztat na parterze budynku z czerwonej cegły. Przeszklone drzwi i witryna, przysłonięte szarym papierem. W środku najbardziej rzucają się w oczy litery z precyzją wycięte z drewnianych płyt. – To dla mnie akt buntu wobec szyldów nadrukowanych na tworzywach sztucznych. Drewnianymi literami chcę udowodnić, że reklama może być naturalna i bliższa człowiekowi – mówi Dominik Syska, właściciel Turbo Workshop, czyli nowoczesnego warsztatu stolarskiego.

Bydgoszcz w Warsztacie, cz. 3

Browar Osowa Góra to kontynuator piwowarskich tradycji Bydgoszczy. Miasta, które przed wiekami słynęło z piwa w całym kraju, by potem całkowicie zniknąć z browarniczej mapy Polski. I wrócić na nią w wielkim stylu.

Dla piwowara domowego odbiorcy to przede wszystkim rodzina i przyjaciele. W pewnym momencie przychodzi ciekawość, jak na jego piwa zareagowałoby szersze grono. Na ciekawości zwykle się kończy, bo tylko nieliczni potrafią ze swojego hobby uczynić sposób na życie i marzenia o własnym rzemieślniczym browarze przekuć w rzeczywistość. Jednym z tych nielicznych jest pan Piotr Andres – właściciel Browaru Osowa Góra.

Bydgoszcz to kiszka. Znaczy – nie w sensie, że lipa, ale w sensie, że się ciągnie. Nie „nuży”, broń cię panie wszelkiego istnienia, tylko trwa geograficznie z dosadną rozciągłością. Z Osowej Góry do Fordonu to trwa przez bite 20 kilometrów. No, czasami bite, a czasami niebite, bo magistrat jeszcze nie wszędzie dostrzegł konieczność ubicia nawierzchniowego, które pozwala nie babrać się w błocie w czasie deszczu i nie zrywać zawieszenia w czasie każdym. Albo zauważył, ale musiałaby mu Republika wyśpiewać trochę eciepecie w celu inwestycji poprawiających nastrój narodu. Lokalnego narodu. Najważniejszego narodu. Bydgoszczan oraz tych, którzy nie stąd, ale już teraz tak, więc też ich ta nazwa obejmuje. Niezależnie, skąd są i na jak długo zagościli, zagoszczą, zostaną. Inwestycje to w ogóle sprawa dość śliska (żeby przy klimacie metafor pogodowych pozostać) i niekiedy włodarzy wyprowadza na manowce, z których potem trudno wrócić, bo by trzeba burzyć, a to jak wiadomo, choć prostsze niż budowanie, nikomu się (teoretycznie, oczywiście) nie podoba i z reguły nie służy. Inwestycje są różne, ale z reguły wiążą się z miejscami, a i o pierwszych, i o drugich jakoś ostatnio głośniej w kontekście wzrostu. Niechże o nim więc będzie w miesiącu, co nam życie upiększa.

Ważna wymiana

Jak nam donoszą, nowo powołany dyrektor Teatru Polskiego Łukasz Gajdzis zamierza nawiązać ścisłą współpracę z teatrem wrocławskim, by przy okazji wymiany co ciekawszych spektakli konsultować z dyr. Cezarym Morawskim co skuteczniejsze metody ujarzmiania niepokornych aktorów. Sądząc po panujących w bydgoskim zespole nastrojach – ta współpraca może potrwać kilka dobrych (?) lat.

Ważna wymiana

Jak nam donoszą, nowo powołany dyrektor Teatru Polskiego Łukasz Gajdzis zamierza nawiązać ścisłą współpracę z teatrem wrocławskim, by przy okazji wymiany co ciekawszych spektakli konsultować z dyr. Cezarym Morawskim co skuteczniejsze metody ujarzmiania niepokornych aktorów. Sądząc po panujących w bydgoskim zespole nastrojach – ta współpraca może potrwać kilka dobrych (?) lat.

Plac Weyssenhoffa, wraz z przylegającymi do niego alejami: Mickiewicza i Ossolińskich, to chyba jedyne miejsce w Bydgoszczy, gdzie naprawdę można poczuć klimat wielkiego miasta. Przepiękne, zabytkowe budynki Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, imponujące secesyjne kamienice oraz funkcjonalistyczne wille z lat 30. XX wieku znajdują się tutaj zaledwie kilka kroków od siebie. Zawsze podczas spaceru w tej okolicy z dumą czuję, że ten fragment miasta niczym nie ustępuje podobnym miejscom w Paryżu, Berlinie czy Warszawie. Przylegający do Alei Mickiewicza park im. Jana Kochanowskiego, znajdująca się nieopodal dzielnica muzyczna, bazylika pw. św. Wincentego à Paulo i oczywiście Teatr Polski sprawiają, że jest to zdecydowanie moja ulubiona część miasta.

By wszystkim żyło się lepiej

 |  Przemysław Nowakowski

Liderki Bydgoskiego Kongresu Uczniowskiego – Marta Janowska i Dominika Smoczyńska – w rozmowie Przemysława Nowakowskiego o wpływie młodzieży na kulturalną i społeczną tkankę miejską.


W jaki sposób młodzi uczestniczą w życiu kulturalnym i społecznym miasta?
Marta Janowska (MJ): Młodzież uczestniczy w życiu miasta, zarówno kulturalnym, jak i społecznym, poprzez uczestnictwo w zajęciach organizowanych na skalę miasta, branie udziału w eventach, a także włączanie się w samą organizację życia miasta, tj. tworzenie konkursów, festiwali itd.
Dominika Smoczyńska (DS): Młodzież w Bydgoszczy ma wiele możliwości działania. Liczne Domy Kultury oraz Pałac Młodzieży pozwalają na wybór zajęć odpowiadających zainteresowaniom młodzieży i na promowanie talentów podczas konkursów. Istnieje też bogata oferta imprez kulturalnych i naukowych, w których organizację sami możemy się angażować.

Potwierdzenie na scenie

Na czoło wyrównanego peletonu artystów nadających wysokie tempo i poziom Koncertów Noworocznych w Operze Nova wysunął się zdaniem wielu widzów i recenzentów tandem w składzie: Małgorzata i Janusz Ratajczakowie. Choć pozycję liderów ambitnie szturmował Maciej Stuhr, to wokalny duet dowiózł zwycięstwo do mety, potwierdzając skuteczność programu „Rodzina+”.

Odnotowano...

 |  Emilia Walczak, Michał Tabaczyński

Paszporty do wielkiego świata

Z nieskrywaną radością przyjęliśmy informację o Paszportach „Polityki” przyznanych 10 stycznia twórczyniom w pewien sposób powiązanym z Bydgoszczą. W kategorii teatr nagrodzona została w tym roku Anna Smolar, reżyserka m.in. zrealizowanego w TPB Dybuka, jak również pokazywanych u nas w 2015 roku na Festiwalu Prapremier świetnych Aktorów żydowskich. Smolar uhonorowana została „za teatr kameralny i empatyczny, z polotem i humorem podejmujący tematy zepchnięte na margines. Za konsekwentne poszerzanie teatralnego pola oraz chęć i umiejętność dialogowania z każdym odbiorcą”. Warto wspomnieć również o Natalii Fiedorczuk-Cieślak. Chociaż tej Paszport całkiem niespodziewanie przyznano w kategorii literatura, to trzeba przypomnieć, że również we wspomnianego Dybuka miała ona swój wkład – jako autorka muzyki do tegoż spektaklu. Obu paniom serdecznie gratulujemy! (emi)

Strona 1 z 14

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale Bydgoszcz