Marzec 2017
Bartłomiej Siwiec

Co jest dla twórcy źródłem, z którego nieustannie korzysta? Codzienność? Filozofia? Religia? Myślę, że w nowym wyborze wierszy Wojtka Banacha Modlitwy przerywane. Wiersze teistyczne 1976–2016 sprawa jest prosta. Banach od samego tytułu wykłada karty na stół. I jest to może dość dziwne, ale twórca ten, z 40-letnim już przeszło bagażem poetyckich doświadczeń, wcześniej był bardziej rozpoznawalny jako zwolennik Nowej Fali, czyli formacji pokoleniowej, w której prym wiedli tacy poeci jak Julian Kornhauser, Ryszard Krynicki i Stanisław Barańczak. Twórczość nowofalowców wyrastała z buntu przeciwko niegodziwości władzy w marcu ’68 roku i raczej była odpowiedzią na bieżące zapotrzebowanie, mocno przy tym umocowana w codzienności, operująca często zapożyczonym językiem jakiegoś z oficjalnych kanałów, np. pisma urzędowego, komunistycznej gazety itp. Myślę, że Banach przez lata szedł tą właśnie ścieżką, pozostał jednym z ostatnich wiernych uczniów tamtej formacji. Tym większe zaskoczenie, gdy okazuje się, że przez te cztery dekady szufladka, do której artystę wrzucono, okazała się niepojemna. Ale to chyba dobrze świadczy o jego pisarstwie, o jego różnorodności, a także o tym, że poeta ten jest obecnie rozpoznany niewystarczająco.

Emilia Walczak

Ostatnio natknęłam się na dwa wydawnictwa o iście kuriozalnych okładkach. Nie ukrywam – ja się trochę w kiczu lubuję, więc zamiast snobistycznie od razu odwrócić od nich z pogardą swój wzrok i absolutnie po nie nie sięgać, postąpiłam zupełnie odwrotnie, z łapami wręcz rzucając się na nie z przeciągłym okrzykiem „oooch!”. Pierwszym z nich była debiutancka książka totalnie zapomnianej już dziś pisarki, Irmgard Keun, zatytułowana Lili – jedna z nas z 1931 roku. (Okładka lilaróż z panią rodem z magazynu „Naj” A.D. 1993). Warto zaznaczyć, że Lili ukazała się, gdy Keun była bardzo młoda (miała wówczas dopiero 21 lat) i w zaledwie dwa lata po tym, jak za namową Alfreda Döblina na poważnie wzięła się za pisanie, porzucając raz na zawsze karierę stenotypistki. Co szczególnie uderza podczas lektury, to, po pierwsze, wyrazisty styl – rzecz jakże rzadka w przypadku miałkich najczęściej i asekuranckich debiutów kobiecych tamtych lat, a po drugie – trzeźwość spostrzeżeń i zdecydowany, cierpki, światopogląd tak młodej przecież dziewczyny. Keun zdaje się absolutnie wyzbyta złudzeń co do otaczającej ją rzeczywistości, swoimi gorzkimi obserwacjami obdarzając powieściową Lili – swe niewątpliwe porte-parole (zresztą, autorka wielokrotnie mówiła potem o Lili jako o autobiografii). Przytoczę kilka cytatów, dokumentujących proces dojrzewania głównej bohaterki i tracenia przez nią klapek na oczach: „Coś się w Lili załamało tej nocy – Ach, dobrze jest mieć kogoś, dobrze kogoś kochać. Ale być zakochanym, tak prawdziwie, to udręka. Powinno istnieć na to jakieś lekarstwo. Człowiek jest jakby wydrążony wewnątrz, odgrodzony od ludzi i rzeczy, ślepy i głuchy na otaczającą go rzeczywistość – wszystko staje się obojętne”; „I mała Lili obejmuje przyjaciółkę, całuje jej twarz, szyję, ma tak gorące usta. – Mała głuptasko – mówi Olga i lubi Lili, jak wszyscy ludzie tęskniący za słońcem kochają taką smutną żarliwość”; „Lepszy ostry ból niż ta pełzająca tęsknota”; „Być człowiekiem to znaczy być samotnym. Trzeba nauczyć się być człowiekiem, trzeba wiedzieć, że ceną każdego uśmiechu są tysiące wylanych łez, trzeba wiedzieć, że za jedną godzinę szczęścia płaci się tysiącami godzin bólu…”; „Jestem strasznie niemoralna, Pit. Brak mi zrozumienia. Tam, gdzie inni mają moralność, u mnie jest pusta dziura”.

Działy:
Justyna Gongała

Gra lub zabawa w wojnę – to określenie wśród wielu osób nie budzi szczególnych kontrowersji. Na pewno nie wśród kolekcjonerów militarnych modeli czy miniaturowych armii. Kto z nas nie grał z resztą w tę najpopularniejszą chyba grę w karty czy strategiczne planszówki? Z kolei komputerowe gry bitewne należą do najpopularniejszych, najprężniej rozwijających się typów. Cyfrowe symulacje wojen są coraz doskonalsze. Coraz mniej różnią się od tej realnej, śmiercionośnej „zabawy dorosłych chłopców”, która w dzisiejszych czasach zdaje się bliżej, niż myślimy.

Działy:
Michał Tabaczyński

Słowa na marzec? Marzec, niestety, nie skłania do mówienia, a tym bardziej już do wymyślania słów. Marzec to jest miesiąc zmęczenia, miesiąc milczenia, miesiąc, który odbiera mowę. Przedłużająca się zima, która już dawno nie jest zimą, ale przecież nie jest też wiosną w żadnym razie, odbiera ochotę. Do czego? Do niemal wszystkiego. (Nie, nie jest to przypadek, że w marcu są dwa duże festiwale: Ethniesy – muzyki ludowej i Przeczytani – literatury; nie jest to przypadek, to jest akcja świadoma i ściśle ratunkowa). 

Hanna Strychalska

Malarz Kazimierz Drejas w 2017 roku obchodzi jubileusz 50-lecia twórczości artystycznej. Czas liczy od pierwszej wystawy indywidualnej, która odbyła się w 1966 roku w Małym Salonie Sztuki w Bydgoszczy. Sam mówi, że nie lubi jubileuszy. W środowisku artystycznym znany jest ze swoich niezwykłych obrazów, dyscypliny pracy oraz uczestnictwa w ogólnopolskich i międzynarodowych wystawach plastycznych. W grudniu minionego roku zdobył II nagrodę na V Międzynarodowym Biennale Obrazu „Quadro-Art” Łódź 2016. Ponad 300 jego prac znajduje się w zbiorach wielu muzeów, galerii, a także w kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Marzec 2017