Wrzesień 2016
Piotr Biskupski

Dziesiąta edycja Festiwalu Sztuki Perkusyjnej DRUMS FUSION już za nami. Okrągła rocznica przedsięwzięcia nasuwała przypuszczenie, że będzie to wydarzenie wyjątkowe. Tak też się stało.

Jak to drzewiej bywało…

Zacznijmy od tego, co było przed laty. Festiwal – wtedy jeszcze pod nazwą Drums Fuzje – zawsze stanowił pewnego typu arenę do popisów – czy raczej prezentacji – bydgoskich perkusistów. Imprezie od zawsze patronowało miasto, reprezentowane przez miejskie instytucje kulturalne po jednej stronie, po drugiej stronie – energią kipiące po dziś dzień środowisko bydgoskich perkusistów. Do pewnego momentu formuła sprawdzała się, ale olbrzymie zainteresowanie słuchaczy i kolejne projekty artystyczne wykraczające poza granice naszego kraju sprawiały, że charakter festiwalu jawił się coraz bardziej w życiu kulturalnym miasta jako impreza o randze międzynarodowej. Bynajmniej nie tylko z powodów rosnących ambicji i apetytu organizatorów na więcej i lepiej.

Działy:
Natalia Nazaruk

„Nie zliczę, ile to razy musiałam objaśniać moim gościom, że aby do mnie dojechać, nie trzeba wcale wybierać się w daleką podróż z torbami pełnymi prowiantu i ciepłą herbatą w termosie” – o fenomenie bydgoskich Jachcic pisze Natalia Nazaruk.

 

Jachcice to niewątpliwie jedna z najmniej rozpoznawalnych dzielnic Bydgoszczy, nad czym ubolewam zarówno jako miłośniczka naszego miasta, jak i osoba, która spędziła tutaj trzydzieści lat swojego życia. Opowiadając o Jachcicach, wielokrotnie musiałam tłumaczyć rozmówcom i poprawiać ich, że nie mieszkam w Jaksicach – małej miejscowości gdzieś pod Inowrocławiem – a jestem rodowitą bydgoszczanką, pochodząca z jednej z najmniejszych, ale i bardzo ciekawych dzielnic miasta. Nie zliczę, ile to razy musiałam objaśniać moim gościom, że aby do mnie dojechać, nie trzeba wcale wybierać się w daleką podróż z torbami pełnymi prowiantu i ciepłą herbatą w termosie. Dogodny dojazd na Jachcice zapewnia od kilkudziesięciu już lat komunikacja miejska, a podróż z Dworca Głównego trwa od kilku do kilkunastu minut.

Emilia Walczak

Zaraza Jerzego Ambroziewicza to książka, którą mianowałam na pierwszą towarzyszkę moich tegorocznych kanikularnych wojaży. – Zaraza? Bardzo wakacyjna lektura – zwrócono mi uwagę, z lekką drwiną na ustach odnośnie do moich katastroficznych literackich gustów i zapędów. – A ty co teraz czytasz? – zapytałam. – Ja? Zestaw do śmierci Susan Sontag! No, wesołe towarzystwo, nie ma co…

Tak czy owak Zaraza to fabularyzowany reportaż sprzed lat (wznowiony w tym roku przez Dowody na Istnienie), opowiadający o nagłej i przez nikogo niespodziewanej epidemii ospy, jaka dotknęła swą plamistą ręką miasto Wrocław pewnego skwarnego lipca. „Był początek lipca 1963 roku, tak upalny, jak zdarzało się to wówczas, gdy stary porządek panował również wśród pór roku. Żar wypalał stare mury wrocławskich kamienic i suszył tynki nowych bloków. W barach mlecznych brzęczały uwięzione na lepach muchy, stojące na chodnikach wózki z wodą sodową pod parasolami były niczym oazy dla pustynnych karawan, a sprzedawcy nie mieli czasu starannie płukać szklanek” – zaczyna swą opowieść Ambroziewicz. Ładnie napisane, prawda? Ja w każdym razie lekturę Zarazy polecam wszystkim smakoszom tego typu literackich kąsków. Dla leniwców jest też film z 1971 roku, pod tym samym tytułem, ale kto widział inne dzieła Romana Załuskiego, ma prawo podejrzewać, że ta adaptacja nie może być raczej zbyt fortunna…

Działy:
Michał Tabaczyński

Zapowiedź tegorocznej edycji Festiwalu Prapremier na trzy głosy

PAWEŁ WODZIŃSKI: Formuła festiwalu jest rozwinięciem ubiegłorocznej. Podobnie jak w zeszłym roku program składa się ze spektakli polskich i zagranicznych; w tym roku to równe liczby: sześć spektakli polskich i sześć zagranicznych. Siedem koncertów. Debata i wykład – w zasadzie: dokończenie cyklu wykładów Obrazy uchodźcze rozpoczętego podczas ubiegłorocznego festiwalu.

Z PROGRAMU FESTIWALU: Tegoroczna edycja Festiwalu Prapremier poświęcona jest Europie…

BARTEK FRĄCKOWIAK: W zeszłym roku mówiliśmy o dramaturgiach konfliktów i wojen, a w tym roku koncentrujemy się na dramaturgiach kryzysu.

Działy:
Emilia Walczak, Michał Tabaczyński

Pożegnanie: Damian Borowicz

8 sierpnia w wypadku na Orlej Perci w Tatrach zginął tragicznie prodziekan Wydziału Wokalno-Aktorskiego bydgoskiej Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego Damian Borowicz.
Doktor Borowicz wykładał na AM od 2005 roku. Był założycielem, kierownikiem artystycznym i dyrygentem Zespołu Muzyki Dawnej „Illo Tempore”. Powołał do życia Bydgoską Orkiestrę Kameralną. W ubiegłym roku otrzymał stypendia artystyczne MKiDN oraz prezydenta miasta Bydgoszczy. Był też organistą w kościele garnizonowym oraz dyrygentem regularnie współpracującym z Filharmonią Pomorską. Został pochowany na Cmentarzu Nowofarnym przy ulicy Artyleryjskiej w Bydgoszczy.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Wrzesień 2016