Wrzesień 2014
Monika Grabarek

Lato w tym roku było dla nas bardzo szczodre. Kiedy w bardzo chłodny, czerwcowy dzień pojechałam na zamkniętą stację kolejową Pruszcz–Bagienica, nie przypuszczałam, że lipcowe upały, śmiechy dzieci, zaangażowanie okolicznych mieszkańców tak bardzo odmienią to miejsce. Chociaż na chwilę... Od lat niedziałająca stacja niczym się chyba nie różni od miejsc, z którymi nowe czasy nie obeszły się łaskawie. Tu też zostały tylko wspomnienia, o dawnych, wspaniałych czasach i tęsknota za nim. Zostało też coś jeszcze… Ogromna miłość do pociągów, do rytmu dnia, który był wyznaczany przez przyjazdy i odjazdy, do ukochanej pracy.

Działy:
Marcin Szymczak

Zdarzało się tego lata, że zgłaszałem (moim zdaniem uzasadnione) zastrzeżenia dotyczące nieludzkich wręcz upałów i deklarowałem tęsknotę za zdecydowanie rozsądniejszą, jesienną aurą. Sugerowano mi wówczas, że jestem jednym z tych, którzy narzekanie na pogodę mają we krwi i wkrótce będę marudził jak bardzo mi zimno. Otóż nie. Być może zostałem wykonany na skandynawskich podzespołach, ale gdy termometr pokazuje dwadzieścia stopni poniżej zera, czuję się jak Szwed w Ikei. Natomiast temperatury i wilgotność rodem z tropików skutecznie zmieniają mnie w bezużyteczny i nieestetyczny wór materii pochodzenia organicznego. To dlatego niezmiernie cieszy mnie koniec wakacji. Słupek rtęci zwykł opadać wówczas do poziomu, pozwalającego mi na sprawne funkcjonowanie. Doceniam również fakt, że młodzież na powrót zasiedla szkolne ławy, zamiast masowo obsiadać niezliczone miejsca użyteczności publicznej niczym gołębie lub inne ptactwo. Nierzadko zresztą robiąc więcej hałasu oraz szkody, o każdej porze dnia i niestety nocy.

Działy:
Kuba Ignasiak

Słucham tej płyty już chyba po raz setny. I nasłuchać się nie mogę. Naprawdę. Jest tak świeża, tak inna od wszystkich, które ostatnio grają mi w głowie, a przecież łącząca je wszystkie, łącząca w sobie wszystko to, co w muzyce kocham najbardziej. I co z tego, że przy jej opisywaniu tak często pojawia się przedrostek „post”? Post punk, post hardcore, post rock, post trans, post psychodelia… Aż korci, żeby dodać post office. To wszystko nie ważne. Dharavi jest świeża, choć brudna; głośna, choć nie brakuje na niej momentów bardzo spokojnych; tak dobrze brzmiąca, choć polska i po polsku...

Działy:
Stefan Pastuszewski

Rzeźba plenerowa spleciona z fontanną (nie nazywajmy tego pomnikiem, bo pomniki coś lub kogoś upamiętniają; nawet Łuczniczka jest tylko statuą), typowa dla kultury XIX-wiecznych pruskich miast ozdoba i atrakcja (nie było przed I wojną światową przewodnika turystycznego, który by nie polecał przybyszom wędrówki pod Potop), a zarazem trwały przyczynek do zadumy nad ludzką kondycją, ustawiczne memento mori. Także swoistego rodzaju Biblia pauperum prezentująca maluczkim, rzeczywistym czy tylko funkcjonalnym analfabetom, starotestamentalną przypowieść, oraz głosząca teologię Bożej Sprawiedliwości.

Działy:
Michał Tabaczyński

Po nas choćby potop? Tak, ale nie tyle „przyjdzie”, co raczej „zostanie”. Zostanie po tych wakacjach, podczas których fontannę odsłonięto (uroczyste osłonięcie miało miejsce 26 czerwca), nie tylko to wspomnienie, ale i pomnik wysiłku, starań, wizji wielu ludzi. Pozostanie materialny symbol. Słusznie pisze Stefan Pastuszewski, że to nie pomnik, ale rzeźba-fontanna. W sensie ścisłym, oczywiście tak; jeśli jednak nazywałbym Potop pomnikiem, to właśnie z tego powodu: odrestaurowana rzeźba upamiętnia bowiem swój własny los (czy może: los swojego pierwowzoru? los swojego poprzedniego wcielenia?) spleciony z losem miasta.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Wrzesień 2014