Hanna Strychalska

Pejzaże rzeczne, morskie, nadmorskie, jeziorne. Swoje obrazy Liliana Kużdowicz komponuje z tych samych składników natury: wzniesień pokrytych zielenią, albo narosłych z gęstej masy roślinności oraz nieba i wody. Woda staje się dla nieba lustrem, w którym odbity obraz barwnej płaszczyzny, z powietrza i światła, dopełniony zostaje o jej własną, wodną – bliską w zmienności i nieokreśloności – a jednak zupełnie inną materię, tak więc i barwę. Niebo od wody oddziela pas ziemi wraz z roślinnością, który tworzy formalnie zwartą i barwną „jedność”. Wzniesienia terenu na styku z niebem rozjaśniają się, lub przeciwnie, nasączają wilgotną mgłą, a granicząc z wodą, uzupełniają jej fantasmagorie o swój obraz, poruszany wiatrem.

Działy:
Monika Grabarek

Ze ZbyZielem (Zbigniewem Zielińskim) rozmawia Monika Grabarek


Od jakiegoś czasu możemy oglądać twoją wystawę w Galerii Kantorek…
Bardzo mnie cieszy ta wystawa. Może nie jest odwiedzana przez tłumy, ale te osoby, które ją oglądają wydają się zadowolone. Obecna wystawa jest dla mnie szczególna, bo to moja pierwsza indywidualna prezentacja u Eli, a znamy się i współpracujemy ponad dwadzieścia lat i to swoisty ewenement, ale tak to czasem w życiu bywa. Jest to wystawa intencjonalna z konkretnym pomysłem na to, co miało się tam znaleźć. Można powiedzieć, że jest to ekspozycja zadaniowa i to zadanie (w moich rozliczeniach) zostało wykonane. Jestem zadowolony
z siebie.

Działy:
Michał Tabaczyński

Najbardziej zwodnicza jest ta zima, która udaje, że jej wcale nie ma. Najbardziej męczące są te zimy, które udają, że ich wcale nie ma. Senne są. Sprzyjają, jak obserwuję, zapadaniu w zimowy sen. Sen zwodniczy.

Zdarza się i mnie przysypiać i wtedy śnię. Śnię sen o tym, że nic się nie dzieje, że kultura z nastaniem niedawnego zamieszania zamarła i skarlała, śnię sen o tym, że Bydgoszcz – zawsze będąca kulturalną potęgą na mapie Polski – teraz spadła do roli prowincji, że wleczemy się w ogonie, że wspominamy wielką kulturę lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, i nawet lat kolejnych, że jesteśmy epigonami Wybitnych Twórców Kultury, że jesteśmy cieniem cieni ich wiernych następców, śnię koszmar, że zaprzepaszczamy trud pokoleń i z niebiańskich wyżyn kultury wysokiej staczamy się w nicość.

Dominika Kiss-Orska

Marzec. 21. nadejdzie upragniona przez większość wiosna. Zakwitną drzewa, zaśpiewają ptaki, będziemy „czuli ją w powietrzu”. Aż mam dreszcze, jak to piszę (robię to bowiem w drugim tygodniu lutego).

A w marcu, jak w garncu. Biorąc pod uwagę rosnącą w ostatnim czasie popularność „sucharów” (to jest żartów typu: – Co robi traktor u fryzjera? – Warkocze), sparafrazuję to powiedzenie na „w Pianoli, jak w garncu” również.

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Marzec 2012