Październik 2011
Alicja Dużyk

Kiedy zapytano Paderewskiego, gdzie tkwi tajemnica jego powodzenia, miał ponoć odpowiedzieć, że powodzenie zawdzięcza w 1% talentowi, w 9% szczęściu, a w 90% pracy. – Praca, praca i jeszcze raz praca: oto największa tajemnica sukcesu – powtarzał wirtuoz, który potrafił ćwiczyć po dwanaście godzin dziennie. Ignacy Jan Paderewski (1860–1941), człowiek niezwykły, polityk, kompozytor i pianista nazywany największym ze wszystkich, czarodziejem klawiatury doczekał się w Bydgoszczy, z którą był związany m.in. poprzez przyrodniego brata Józefa, wybitnych inicjatyw upamiętniających jego osobę.

Działy:
Marcin Szymczak

Bydgoszcz to bez wątpienia miasto kojarzące się z muzyką. Przede wszystkim z klasyką i jazzem, również tym awangardowym, którego kolebką jest klub Mózg.
Rafał Blechacz, Paweł Wakaracy i Michał Szymanowski, trzej niezwykle utalentowani pianiści młodego pokolenia, swoje umiejętności zdobywali pod okiem prof. Katarzyny Popowej-Zydroń, w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Tutaj żył i grał genialny trębacz Andrzej Przybielski. Stąd pochodzi Krzysztof Herdzin, doskonały orkiestrator, aranżer i pianista, znany ze współpracy z Janem A.P. Kaczmarkiem. Nad Brdą rodziła się scena yassowa, która była niczym zastrzyk świeżej krwi dla, tkwiącego w stagnacji i samozadowoleniu, środowiska jazzowego początku lat dziewięćdziesiątych. Warto jednak wiedzieć, że bydgoska muzyka rozbrzmiewa również poza dostojnymi gmachami Filharmonii Pomorskiej, Opery Nova i Akademii Muzycznej. Jest się czym chwalić również na polu szeroko rozumianej muzyki alternatywnej czy wręcz undergroundowej. Na kogo, w Bydgoszczy i okolicach, warto zwrócić uwagę? Czego koniecznie posłuchać? Odpowiedź znajdziecie poniżej.

Działy:
Marcin Szymczak

Było kilka minut po godzinie szesnastej gdy wysiadłem z tramwaju i skierowałem swoje kroki w kierunku Parku Ludowego im. Wincentego Witosa. Po drodze mijałem kolejne, wyjątkowo liczne tego dnia, osoby odziane w koszulki opatrzone nazwami najróżniejszych kapel rockowych. Pojedynczo, parami i w nieco liczniejszych grupach, wszyscy zmierzali w tym samym kierunku. Była pierwsza sobota września, a na scenie muszli koncertowej już od kilku chwil grał zespół Nihil Quest.

Działy:
Monika Grabarek

W ostatni poniedziałek sierpnia br. przy ulicy Pomorskiej 11 w Bydgoszczy wydarzyło się coś, co największym krytykantom i malkontentom się nie śniło, nie mówiąc już o bydgoskiej rezygnacji. Ta zwykła ulica w Śródmieściu nagle zaczęła wyglądać zupełnie inaczej. Zapadający zmierzch rozpraszało światło z dużych okien, przed wejściem stali ludzie z kieliszkami wina, wszędzie poprzypinane stylowe rowery. To wszystko za sprawą wernisażu i wystawy, którą zorganizowała Fundacja Nowa Sztuka Wet Music, inaugurując tym samym swoją działalność.
Na pierwszy rzut oka – remont na całego: betoniarka, taczki, piasek, zapach mokrego betonu. Zaraz potem – niezwykłe zdjęcia. W tak niecodzienny sposób Fundacja zaaranżowała swoją pierwszą wystawę. Autorem prac, które przedstawiają niszczejącą warszawską Fabrykę Norblina jest nie tylko artysta, ale również laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii z 1980 rok, Wally Gilbert. Wystawa przypłynęła do Bydgoszczy barką w ramach projektu SESILUS, eksperymentalnej wyprawy artystów Wisłą z Warszawy do naszego miasta.
To, co się dzieje i będzie się działo w kamienicy przy ulicy Pomorskiej 11 świadczy o tym, że prowincja to nie położenie geograficzne, a stan umysłu i mentalność. Ludzie wszędzie mają podobne potrzeby i aspiracje. Wystarczy tylko je rozpoznać i wykrzesać z siebie energię do ich realizacji. I wtedy okazuje się, że w Bydgoszczy może powstać miejsce takie jak w Lizbonie, Berlinie, czy Londynie. Po prostu, od czegoś trzeba zacząć.

Z Danką Milewską i Arturem Maćkowiakiem rozmawia Monika Grabarek

Działy:
Michał Tabaczyński

Miasto ze słów, czyli śmiałość

Wiesław Trzeciakowski w swoim najnowszym tomie wierszy jawi się jako poeta wielkiej śmiałości. Jest to śmiałość granicząca z bezwstydem, śmiałość, która ujawnia się – co dodatkowo wzmacnia to wrażenie – w wierszach niezwykle osobistych, wierszach, które podejmują najbardziej palące problemy Wiesława Trzeciakowskiego-człowieka, jego najważniejsze duchowe rozterki, wszystkie dylematy jego egzystencji (celowo mówię o tym w rejestrze, który odpowiada temu, którego używa poeta). Nie wiem, czy to dobrze, naprawdę, nie wiem – wiem jednak z doświadczenia, że im więcej szczerości w poezji, im więcej nieujarzmionego tonu zwierzenia, im więcej nierównoważonej ironią i dystansem konfesji, tym zwykle gorzej dla poetyckiego warsztatu.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Październik 2011