Hanna Strychalska

Trzy monumentalne płótna, namalowane z rozmachem, swobodą i ekspresją, tworzące formalną i tematyczną całość. Tryptyk przedstawia starożytne miasto Aleppo w Syrii. Nie jest to ujęcie realistyczne. Wręcz przeciwnie. Patrzymy na malarską wizję, ukazującą bezwzględne zniszczenie miasta symbolu.

Górzyste Aleppo to początki cywilizacji, której wspaniałym przejawem było wielonarodowe imperium Mezopotamii. To jedno z najstarszych i najbogatszych miast Syrii. To rzymska prowincja, na obszarze której zdobywcy budują okazałe świątynie i amfiteatry, dając znać całemu oikumene – światu zamieszkałemu i cywilizowanemu – do kogo należy ta ziemia. Aleppo to również legendarna postać królowej Zenobii, ambitnej, mądrej i pięknej, która rzuca wyzwanie rzymskiemu poddaństwu i wszczyna szaleńczą walkę o wolność i władzę, przekraczającą granice Syrii. Aleppo – miasto, w którym przez wieki chrześcijańskie świątynie sąsiadowały z muzułmańskimi minaretami, co było konsekwencją burzliwej historii oraz żywą metaforą współistnienia dwóch różnych cywilizacji, także przejawem wzajemnej fascynacji i inspirującego przenikania kultur, począwszy od wczesnego średniowiecza. Aleppo nieraz jest niszczone i podnosi się z ruin na podobieństwo ognistego Feniksa, który odradza się z popiołów. Wydaje się, że tylko ta kultura, pełna okrucieństwa, mistyki, siły i przepychu, mogła go stworzyć.

Działy:
Natalia Nazaruk

Wakacyjny sezon rowerowy od kilku już lat tradycyjnie inauguruję wycieczką z Bydgoszczy do Solca Kujawskiego. Ta przyjemna, malownicza trasa, licząca niespełna 20 kilometrów, wiedzie przez ulicę Toruńską (gdzie po drodze podziwiać możemy m.in. tor regatowy oraz zabytkowy jaz walcowy Czersko Polskie) oraz przez niewielką wieś Otorowo. Nie wszyscy wiedzą – tak jak i ja nie wiedziałam jeszcze kilka lat temu – że ta z pozoru niczym niewyróżniająca się podmiejska wieś może pochwalić się jednym z ciekawszych w okolicy zabytków pomenonickich. Tym razem zabiorę więc moich czytelników na krótką wycieczkę poza Bydgoszcz. Uważam bowiem, że historia menonitów, zwanych także olędrami, nie jest jeszcze szeroko znana mieszkańcom regionu, z pewnością jednak warto ją zgłębić.

Bartłomiej Siwiec

Warto wybrać się do zoo w Myślęcinku. Pośród lemurów, wydr i surykatek wypatrzyłem też najbardziej BIK-owe zwierzę, czyli żBIKa. Niestety, na widok ptasznika (popularnie, choć błędnie u nas nazywanego tarantulą) stwierdzam u siebie początki arachnofobii. I powiem to rymem prostym: „Przyjaciele BIK-a, nie polecam Wam ptasznika”. Nawet te robale, co chodzą obok, karaczany, one są obrzydliwe, ale nic nie przebije tego włochatego stwora.

Wycieczki są miłe, ale długi zimny weekend bardziej skłania do czytania. Oto na rynku ukazała się książka Maren Rögen Wojenne związki, opatrzona podtytułem: Polki i Niemcy podczas okupacji. Autorka wchodzi w dość ciekawą niszę. Otóż o czasach okupacyjnych napisano już dużo, o eksterminacji, volksliście, partyzantce, o polskim państwie podziemnym. Te tematy są wałkowane od lat. Czasami już nawet trudno napisać coś odkrywczego. Ale o życiu codziennym Polaków i Niemców już znacznie mniej, a o życiu intymnym bardzo mało. Takie tematy się z reguły omija, one są śliskie. Potocznie rzecz ujmując, można się na nich wyłożyć. Autorka sama wyznaje, że aspekt relacji seksualnych pomiędzy Niemcami i Polkami stanowi wciąż tabu i do dziś budzi znaczne kontrowersje. Powie również, że im bardziej ją polscy i niemieccy historycy przed tym tematem ostrzegali, tym bardziej nabrała wiary, że trzeba o tym napisać. Przekorność, która w tym wypadku zaowocowała wartościową lekturą. 

Działy:
Emilia Walczak

Piątego maja na ekrany polskich kin wszedł film Pożegnanie z Europą w reż. Marii Schrader. Aktorka – znana z filmów takich jak m.in. popularny onegdaj na kanale Europa Europa Meschugge (fatalne tłumaczenie na polski, jako Żyrafa) Daniego Levy’ego, W ciemności Agnieszki Holland (autorki naszej polskiej, nie holenderskiej, jak mogłoby sugerować to podejrzane nazwisko), lecz przede wszystkim z pamiętnego obrazu Aimée i Jaguar Maxa Färberböcka opartego na bestsellerowej książce Eriki Fischer – po drugiej stronie kamery stanęła po raz drugi. Wcześniej, w 2007, wyreżyserowała obraz zatytułowany Liebesleben, zrealizowany na podstawie prozy popularnej u nas, w Polsce, izraelskiej pisarki Zerui Shalev. Niestety, adaptacja ta szerokim łukiem ominęła polskie ekrany zarówno kinowe, jak i telewizyjne. Dlaczego? Któż to wie… Niezbadane są wszak wyroki polskich dystrybutorów. Bo dlaczego np. biograficzny Az Emigráns Dárdayego i Szalaiego – o emigracji Sándora Máraiego do USA – w Polsce pozostał całkowicie niezauważony, a ten o wojennym uchodźstwie do Brazylii w wykonaniu Stefana Zweiga trafił na polskie srebrne ekrany? Doprawdy nie wiadomo.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Czerwiec 2017