Zdzisław Pruss

Ważna wymiana

Jak nam donoszą, nowo powołany dyrektor Teatru Polskiego Łukasz Gajdzis zamierza nawiązać ścisłą współpracę z teatrem wrocławskim, by przy okazji wymiany co ciekawszych spektakli konsultować z dyr. Cezarym Morawskim co skuteczniejsze metody ujarzmiania niepokornych aktorów. Sądząc po panujących w bydgoskim zespole nastrojach – ta współpraca może potrwać kilka dobrych (?) lat.

Bartłomiej Siwiec

Jest czerwiec roku 1934. W Bydgoszczy zaczynają wychodzić „Ogniwa”, pismo międzyszkolne. Wśród osób najbardziej zaangażowanych w wydawanie pisma wypada podać co najmniej dwa nazwiska: Tadeusza Nowakowskiego i Witolda Deglera. Ten drugi jest uczniem Państwowego Gimnazjum im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Obecnie w tym samym budynku mieści się I LO. Już w tamtym czasie Degler dał się poznać jako twórca dowcipny, pisał głównie fraszki i utwory satyryczne. Ponoć podczas czytania jego utworów publika wprost skręcała się ze śmiechu. Dzięki temu pismu można dziś uchwycić stan umysłu młodzieży, zwłaszcza tej zaciekawionej literaturą. Na jego łamach młodzi ludzie podejmowali pierwsze próby literackie, chcieli też być obecni w debacie, próbując komentować rzeczywistość. Każdy oczywiście na swój sposób. Degler zawsze robił to z humorem. Nie ma wątpliwości, że należał, w tym mocno już wyselekcjonowanym gronie, do prymusów. Nie ma też wątpliwości, że jego kontakty z Nowakowskim, choć ciepłe, to jednak była w nich – jak to u poetów bywa – chęć rywalizacji. 

Działy:
Emilia Walczak, Szymon Idczak

Pisaliśmy o kinie incydentalnie, zresztą – wyłącznie o bydgoskich produkcjach, niekiedy – o lokalnych wydarzeniach. Czas to zmienić. Co miesiąc będziemy przedstawiać w BIK-u recenzje dwóch zapowiadanych w kinie Orzeł premier. Taki nasz własny, mały DKF, który to skrót rozwijać chciałbym jako „Duet Filmowych Freaków”. W ich rolach dwoje kinomanów: Emilia Walczak i Szymon Idczak. Zauważyli Państwo, że rymują się ich nazwiska? Jak tego nie wykorzystać do stworzenia filmowego działu. Mam nadzieję, że Państwu przypadnie do gustu ten krytyczny duet (to taka dobra tradycja w krytyce filmowej). I przyciągnie do Orła? Rozmiłuje w filmie? Oby! (MT)

Działy:
Szymon Andrzejewski

Bydgoszcz to kiszka. Znaczy – nie w sensie, że lipa, ale w sensie, że się ciągnie. Nie „nuży”, broń cię panie wszelkiego istnienia, tylko trwa geograficznie z dosadną rozciągłością. Z Osowej Góry do Fordonu to trwa przez bite 20 kilometrów. No, czasami bite, a czasami niebite, bo magistrat jeszcze nie wszędzie dostrzegł konieczność ubicia nawierzchniowego, które pozwala nie babrać się w błocie w czasie deszczu i nie zrywać zawieszenia w czasie każdym. Albo zauważył, ale musiałaby mu Republika wyśpiewać trochę eciepecie w celu inwestycji poprawiających nastrój narodu. Lokalnego narodu. Najważniejszego narodu. Bydgoszczan oraz tych, którzy nie stąd, ale już teraz tak, więc też ich ta nazwa obejmuje. Niezależnie, skąd są i na jak długo zagościli, zagoszczą, zostaną. Inwestycje to w ogóle sprawa dość śliska (żeby przy klimacie metafor pogodowych pozostać) i niekiedy włodarzy wyprowadza na manowce, z których potem trudno wrócić, bo by trzeba burzyć, a to jak wiadomo, choć prostsze niż budowanie, nikomu się (teoretycznie, oczywiście) nie podoba i z reguły nie służy. Inwestycje są różne, ale z reguły wiążą się z miejscami, a i o pierwszych, i o drugich jakoś ostatnio głośniej w kontekście wzrostu. Niechże o nim więc będzie w miesiącu, co nam życie upiększa.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Maj 2017