Teatr

Teatr od A do Z

 |  Dominika Kiss-Orska, Kuba Ignasiak

Aplauz – największy otrzymały spektakle Mickiewicz. Dziady. Performance Pawła Wodzińskiego i Szwoleżerowie Jana Klaty. Dziady na pewno zasłużenie. Szwoleżerowie wg Kuby również, gdyż technicznie był to kawał dobrego teatru. Wg Domy mniej zasłużenie, gdyż liczyła na większą uniwersalność tekstu Artura Pałygi.

Banał – dla Kuby dość banalna była Opera za trzy grosze, bo była zbyt dosłowna. Nie było tam miejsca na domysły. Jednak wiemy, że w tym tekście nie można zmieniać praktycznie niczego. Bydgoscy aktorzy wypadli dość banalnie jako wokaliści. Oprócz Magdy Łaski i Karoliny Adamczyk.

Wielki Gatsby to spektakl o zepsuciu i zblazowaniu. Bogatych Amerykanów z początku XX wieku, Polaków z początku XXI. O wielkich marzeniach o bogactwie, miłości, szacunku. Gatsby (Michał Czachor) pragnie zdobyć Daisy (Barbara Wysocka), swoją wielką miłość sprzed lat. Myśli, że to się uda, gdy wcześniej zgromadzi ogromny majątek. W jego wielkiej posiadłości bawi nowojorska śmietanka śmietanek, a on sponsoruje codzienne atrakcje. Swój dom sytuuje w sąsiedztwie Daisy i Toma (Mateusz Łasowski) Buchananów, w końcu udaje mu się sposobem doprowadzić do spotkania. Daisy jest pod wrażeniem bogactwa byłego kochanka. Gdy on zrzuca na nią dziesiątki swoich dobrej jakości, drogich, identycznych koszul, ona wtula się w nie, przykrywa nimi. I gdy przez głowę przelatuje myśl, „wow, jak romantycznie, jak ona pragnie jego bliskości, kocha go” Daisy natychmiast rozwiewa ją słowami: „zrobiło mi się smutno ponieważ nie widziałam jeszcze tak pięknych koszul”. Im bardziej Daisy oddaje się Gatsby’emu, tym on mocniej dochodzi do wniosku, że „jego marzenie było większe od niej”, „zielone światło (pochodzące z jej posiadłości) zrobiło się dla niego zwykłe”. Gra pozorów, w którą uwikłani są bohaterowie, prowadzi do tragedii. Niejednej.

Nie ma tu na szczęście żadnych odniesień czy podobieństw do słynnych amerykańskich ekranizacji „Wielkiego Gatsby’ego”. Autor pierwszej polskiej adaptacji powieści Francisa Scotta Fitzgeralda i reżyser przedstawienia, Michał Zadara opiera się bowiem wyłącznie na książce. I to nie na polskim tłumaczeniu, lecz angielskim oryginale, którego przekładu sam dokonał dla potrzeb tej inscenizacji. Dzięki temu język brzmi w roku 2011 bardzo autentycznie. Ze sceny padają nawet najmodniejsze przekleństwa. Ale proszę się nie obawiać, nie ma tu tego za wiele. Akurat tyle, ile w bardzo stresujących sytuacjach używa dziś pokolenie trzydziestolatków. Bohaterowie mówią i zachowują się jak współcześni ludzie. Ale nie do końca. Ich gra nie jest realistyczna. W najciekawszych momentach zanurza się w grotesce, pastiszu.

Strona 125 z 125

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy Teatr