Muzyka

Bydgoski festiwal bluesowy, od kilku lat nazwany „Blues & Folk Festival”, jest od początku swego istnienia (od 21 marca 2002 roku, kiedy odbył się pierwszy) imprezą, jak to określił jej twórca – bydgoski muzyk i animator kultury Jacek Herzberg – „wędrującą”. Przez dziesięć lat, koncerty odbywały się w różnych miejscach, dziś już wiele z nich nie istnieje lub prowadzi zupełnie inną działalność (Sanatorium, Dyrekcja, Lizard King, Villa Secesja). Festiwal, z założenia mający pokazywać bydgoskiej publiczności ciekawych wykonawców z kraju, zagranicy i przede wszystkim z regionu, stopniowo też zmieniał formułę, a zgodnie z ostatnią, przyjętą nazwą, skupił się na muzyce bliskiej folkowi i bluesowi ludowemu, wiejskiemu, zwanemu „country blues”. No i w dalszym ciągu wędrował, szukając nowych miejsc i nowej publiczności. W jubileuszowym roku, dziesiątym, wyszedł (a raczej „wyjechał”) poza Bydgoszcz, gdyż koncerty tegoroczne odbyły się również w Pakości i Nakle. Ponieważ występy w Nakle, w pubie Pod Lipami odbyły się równolegle z tymi w Bydgoszczy, skoncentrowałem się jedynie na obserwacji tego, co działo się w tym roku w stolicy regionu.

Przed laty dał się poznać jako wokalista hard core’owej grupy Sora. Później był głosem bydgosko-toruńskiego zespołu Tin Pan Alley, garściami czerpiącego inspiracje z amerykańskiej alternatywy lat dziewięćdziesiątych. Ostatnio wziął udział w sesji nagraniowej grupy George Dorn Screams, a owoce tej współpracy można usłyszeć na nowym wydawnictwie bydgoszczan.

O swojej muzycznej inicjacji, lokalnej scenie oraz planach na przyszłość opowiedział nam Łukasz „Twix” Jędrzejczak.

Z choreografem Karolem Urbańskim rozmawia Wiesław Kowalski

Przygotowywał Pan już choreografie do muzyki m.in. Bacha i Rossiniego. Tym razem zdecydował się Pan na Feliksa Mendelssohna i jego „Sen nocy letniej”. Skąd pomysł na zrealizowanie baletu do tej muzyki w Operze Nova w Bydgoszczy?

Muzyka klasyczna zawsze mnie niezwykle inspiruje, stąd tak chętnie po nią sięgam. A propozycja stworzenia inscenizacji baletowej opartej właśnie na komedii Wiliama Szekspira padła ze strony Dyrekcji Opery i szefa zespołu baletu Pani Ilony Madejskiej. A ponieważ muzyka sceniczna Mendelssohna jest kojarzona z komedią autora „Hamleta” postanowiłem z niej w mojej realizacji skorzystać. Materiał muzyczny dopełniłem innymi utworami kompozytora, tak by mogło powstać przedstawienie pełnowymiarowe.

Było kilka minut po godzinie szesnastej gdy wysiadłem z tramwaju i skierowałem swoje kroki w kierunku Parku Ludowego im. Wincentego Witosa. Po drodze mijałem kolejne, wyjątkowo liczne tego dnia, osoby odziane w koszulki opatrzone nazwami najróżniejszych kapel rockowych. Pojedynczo, parami i w nieco liczniejszych grupach, wszyscy zmierzali w tym samym kierunku. Była pierwsza sobota września, a na scenie muszli koncertowej już od kilku chwil grał zespół Nihil Quest.

Kiedy zapytano Paderewskiego, gdzie tkwi tajemnica jego powodzenia, miał ponoć odpowiedzieć, że powodzenie zawdzięcza w 1% talentowi, w 9% szczęściu, a w 90% pracy. – Praca, praca i jeszcze raz praca: oto największa tajemnica sukcesu – powtarzał wirtuoz, który potrafił ćwiczyć po dwanaście godzin dziennie. Ignacy Jan Paderewski (1860–1941), człowiek niezwykły, polityk, kompozytor i pianista nazywany największym ze wszystkich, czarodziejem klawiatury doczekał się w Bydgoszczy, z którą był związany m.in. poprzez przyrodniego brata Józefa, wybitnych inicjatyw upamiętniających jego osobę.

Bydgoszcz to bez wątpienia miasto kojarzące się z muzyką. Przede wszystkim z klasyką i jazzem, również tym awangardowym, którego kolebką jest klub Mózg.
Rafał Blechacz, Paweł Wakaracy i Michał Szymanowski, trzej niezwykle utalentowani pianiści młodego pokolenia, swoje umiejętności zdobywali pod okiem prof. Katarzyny Popowej-Zydroń, w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Tutaj żył i grał genialny trębacz Andrzej Przybielski. Stąd pochodzi Krzysztof Herdzin, doskonały orkiestrator, aranżer i pianista, znany ze współpracy z Janem A.P. Kaczmarkiem. Nad Brdą rodziła się scena yassowa, która była niczym zastrzyk świeżej krwi dla, tkwiącego w stagnacji i samozadowoleniu, środowiska jazzowego początku lat dziewięćdziesiątych. Warto jednak wiedzieć, że bydgoska muzyka rozbrzmiewa również poza dostojnymi gmachami Filharmonii Pomorskiej, Opery Nova i Akademii Muzycznej. Jest się czym chwalić również na polu szeroko rozumianej muzyki alternatywnej czy wręcz undergroundowej. Na kogo, w Bydgoszczy i okolicach, warto zwrócić uwagę? Czego koniecznie posłuchać? Odpowiedź znajdziecie poniżej.

Tryb organizacji bydgoskich festiwali budzi wiele wątpliwości. O wiele więcej niż ich jakość. I piszę to pamiętając o Bydgoszcz Hit Festivalu. Piszę to z całą odpowiedzialnością, bo każdy festiwal – nawet Hit – można zorganizować dobrze i źle, z pomysłem i bez pomysłu, fachowo i po amatorsku. Przy okazji – nawet w Bydgoszcz Hit Festivalu widziałem zawsze (oprócz lateksów i mało mnie interesującej muzyki) wielką szansę – jestem przeciwnikiem podziału kultury na wysoką i niską, dlatego wiem, że nawet taki festiwal bywa dla wielu osób przepustką do świata kultury, bywa zaproszeniem do zabawy, którą kultura zapewnia.

Strona 132 z 132

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Działy Muzyka