Nie tak znowu dawno miałam okazję uczestniczyć w dyskusji towarzyszącej premierze pewnej antologii małych form prozatorskich. Debata miała miejsce w dostojnych, pozłacanych i niemal niebotycznie wysokich wnętrzach Centrum Kultury „Dwór Artusa” w Toruniu, a organizowało je akademickie pismo internetowe „Inter-”. Akademickie – całość zanosiła się więc na wielce napuszoną i z tego też powodu trochę nawet drżałam z obaw stojąc bezradnie pośród ciżby ludzkiej stłoczonej jak zwykle na toruńskim Rynku Staromiejskim, patrząc jak to ciele na artusowe wrota: „Wejść, nie wejść?”. No ale wreszcie jednak przestąpiłam neorenesansowy próg i, koniec końców, cała dyskusja przebiegła w bardzo zabawowej i luźnej atmosferze. Co szczególnie budujące – przy żywym udziale dość licznie zgromadzonej publiczności. Tyle o aurze otulającej całe zajście. Co do przebiegu panelu, muszę przyznać, że gdy potem wracałam do Bydgoszczy pociągiem, w głowie wciąż jeszcze pobrzmiewał mi jeden z poruszonych wtedy tematów. Temat ów związany był z ostatnim pytaniem, jakie wypadło z ust prowadzących spotkanie –poetów Tomasza Dalasińskiego i Rafała Różewicza – i z tego też powodu, niestety, nie wystarczyło już czasu, aby dostatecznie i w sposób zadowalający wszystkich wyczerpać to zajmujące zagadnienie, które dotyczyło… Które dotyczyło rzekomej wyższości tradycyjnych wydawnictw papierowych nad wydawnictwami zaklętymi w formę e-booków. Podczas panelu zdążyłam powiedzieć, że w dużej mierze jest to po prostu kwestia osobistych preferencji – że część ludzi wciąż jeszcze woli obcować z formą tradycyjnej książki, nierzadko też z lubością oddając się czynnościom fetyszyzującym, jak na przykład wąchanie papieru drukarskiego i tak dalej. Później wspomniałam jeszcze o zagrożeniach – bo uważam to właśnie za zagrożenie dla, już i tak wystarczająco zdezorientowanego zbyt wielką ilością wydawanych w Polsce książek, czytelnika – a więc o zagrożeniach czyhających na niego w Internecie pod postacią e-bookowego self-publishingu. 

Sonia Draga - prezes Wydawnictwa Sonia Draga. Spotkaniu towarzyszyć będzie otwarcie wystawy fotograficznej „Świat w obiektywie Sonii Dragi”


 

Prowadzenie: Adam Wierzbanowski
Oprawa muzyczna: Jędrzej Kubiak


Sonia Draga – właścicielka katowickiego wydawnictwa książkowego jest jednym z najbardziej kreatywnych wydawców w Polsce. Wydała m.in. Jonathana Franzena, Hillary Mantel, Elenę Ferrante, stanowiących oczywistą extra ligę światowej literatury beletrystycznej. To ona opublikowała w Polsce książki Dana Browna, m.in. słynny „Kod Leonardo da Vinci”, który rozszedł się setkach tysięcy egzemplarzy. Kolejnym hitem okazała się seria 50 twarzy Greya.

Jest absolwentką katowickiej Akademii Ekonomicznej. Wydawnictwo prowadzi od 2000 r., wcześniej zajmowała się dystrybucją samochodowego sprzętu audio. Przewodniczy Sekcji Beletrystyki Polskiej Izby Książki. Jest również wiceprezesem Regionalnej Izby Gospodarczej. W 2015 roku została uhonorowana Orderem Narodowym Zasługi Republiki Francji za promocję francuskiej literatury. Zaangażowana w liczne działania mające na celu ochronę książki i promocję czytelnictwa.
Jest pasjonatką podróży i fotografowania oraz autorką albumów ze zdjęciami, m.in. z Meksyku czy RPA. Na wystawie zaprezentuje wybór zaledwie kilkudziesięciu spośród wielu tysięcy zgromadzonych zdjęć z podróży do Peru, Boliwii, Chin, USA, RPA i innych państw.


Wystawa będzie prezentowana do 30 września br.


 

Czytam biografię Ireneusza Iredyńskiego Gra w butelkę Małgorzaty Raduchy. Krótko mówiąc: powikłane jest to życie. Zaczęło się ono w 1939 roku w Stanisławowie. Powszechnie wiadomo, że urodzić się w tamtym czasie na Kresach nie wróżyło człowiekowi niczego dobrego. Jego matka wyszła z domu w 1941 roku i zaginęła, najpewniej zamordowana przez Niemców bądź ukraińskich nacjonalistów podczas sławetnej rzezi wołyńskiej. Ojciec był w armii, małego Irka wychowywały babcia i ciotki. Po wojnie repatriacja, rodzina przenosi się do Bochni. W roku 1948 pojawia się ojciec i wtedy rozpoczyna się prawdziwy dramat dziewięciolatka. Chłopak regularnie jest przez niego bity. Już po tych kilku zdaniach wprowadzających chyba nie wydaje się dziwne, że to właśnie przemoc była lejtmotywem jego twórczości.

Odnotowano...

 |  Emilia Walczak

Pożegnanie: Helena Raszka (1930–2016)

W maju pożegnaliśmy urodzoną w 1930 roku w Bydgoszczy poetkę Helenę Raszkę.

Helena Raszka studiowała filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim. W 1951 roku zamieszkała w Szczecinie. Jako poetka zadebiutowała w roku 1956 na łamach tygodnika „Ziemia i Morze”. W latach 1959–1970 wydała tomy: Okruchy bursztynu (1959), Inny kraj (PIW, 1962), Bliżej dna (Czytelnik, 1965), Portret zdziwiony sobą  (PIW, 1966), Liczba pojedyncza (Czytelnik, 1970). Po strajkach stoczniowców w styczniu 1971 roku, w których brał udział jej mąż, wiersze Raszki zostały objęte częściowym zakazem publikacji. Sama też, ze względu na ingerencję cenzury, przez długie lata nie zgadzała się na publikację swoich tomów poetyckich. W latach 1981–2011 ukazały się kolejne zbiory: Miłość (1981), Liczba mnoga (PIW, 1982), Biała muzyka (1994), Wybrane wiersze (1996), Na poboczu (2000), Korzeń i skała (2000), Głosy w przestrzeni (2011), Imię własne (2011).

W 2010 roku Helena Raszka została uhonorowana Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Od 2015 roku jej imieniem nazwana jest Szkoła Podstawowa nr 7 na szczecińskim Warszewie.

Znalazłem się na płaskim terenie, a był to starannie strzyżony trawnik. Przypominał pole golfowe, ale bez zawijasów, wzgórków i dołków. Nie widziało się tam nikogo, nie czuło zapachu ekskluzywnych wód, tytoniu fajeczek, oddechów przesączonych kawiorem, czy beknięć po homarach, tylko zapach niedawno skoszonej trawy. Nieco dalej wypatrzyłem kształty przypominające białawy transatlantyk: coś się tam piętrzyło, wystawało, czerniały jakieś kropki, a wszystko było podświetlone od dołu światłem odbitym, migotliwym, jakby od wody. Odrzuciwszy absurdalne skojarzenie z transatlantykiem, przystałem na inne, że to rezydencja. Po chwili, że raczej – market nieszczęśliwie usytuowany w szczerym polu. Ale potem zjawiły się wieżyczki, czubki, szybki… Wróciłem do koncepcji rezydencji, lecz im byłem bliżej, tym mniej to wszystko przypominało dom, a raczej… no nie, nie chciałbym popadać w przesadę, że znowu… ale cóż! powiedzieć trzeba, że rzeźbione anioły, smętne płaczki, muzy siedzące bezradnie jednoznacznie potwierdzały domysł, że znowu trafiłem na cmentarz…

Gościem będzie Paullina Simons – pisarka amerykańska pochodzenia rosyjskiego. W latach 70. razem z rodzicami wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Zanim zaczęła zajmować się zawodowo pisarstwem, studiowała politologię, pracowała jako tłumaczka i dziennikarka specjalizująca się w tematach ekonomicznych. Mieszka w Nowym Jorku. Jest autorką powieści: „Dziewczyna na Times Square”, „Tully”, „Czerwone liście”, „Jedenaście godzin”. Powieść „Jeździec miedziany”, a następnie jej kontynuacja: „Tatiana i Aleksander” i „Ogród Letni”, przyniosły autorce światowy sukces. Świat Książki sprzedał ponad pół miliona jej książek. W dniu 17 maja będzie miała miejsce premiera jej najnowszej książki „Samotna gwiazda”, zainspirowanej podróżami pociągiem po Polsce.

Piosenkarzem, kompozytorem, poetą, aktorem, dziennikarzem radiowym i prezenterem telewizyjnym. Z wykształcenia Janowski to lekarz weterynarii. Absolwent szkoły muzycznej I stopnia w klasie fortepianu. Występował w kilkunastu zespołach rockowych. Ogromną popularność przyniosła mu główna rola męska w musicalu Metro Janusza Józefowicza. Od 1997 prowadzi teleturniej Jaka to melodia? w TVP1, a od września 2012 audycję Muzyka mojego życia w Radiu Złote Przeboje. Ma na swoim koncie płyty, m.in.: Co mogę dać, Powietrze, Nieważkość, Song.pl. W 2012 r. ukazał się tomik wierszy i prozy Janowskiego pt. Anioły z ilustracjami Ewy Stiasny. Na dołączonej do książki płycie znalazły się też przygotowane specjalnie i nigdy wcześniej niepublikowane wersje wybranych przez autora piosenek. Spotkanie połączone będzie z promocją książki Muzyka mojego życia.


 

Wstęp za okazaniem wejściówek (do odbioru od 10.05.2016, godz. 16.00 w Wypożyczalni Biblioteki Głównej, Stary Rynek 24 – pierwszeństwo mają członkowie Dyskusyjnych Klubów Książki).


 

Godzinami o książkach – Dyskusyjne Kluby Książki w WiMBP.

14 Dyskusyjnych Klubów Książki działa w filiach Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej. Szczegóły dotyczące ich działalności publikowane są na stronie: dkk.wimbp.man.bydgoszcz.pl. Realizowany przez WiMBP przy wsparciu finansowym Instytutu Książki program DKK obejmuje także spotkania autorskie.


wilki

14.05.2016, godz. 16.00, Biblioteka Główna WiMBP
Spotkanie z Adamem Wajrakiem

– dziennikarzem związanym z „Gazetą Wyborczą”, autorem artykułów i książek o tematyce przyrodniczej. Współpracownikiem programów telewizyjnych emitowanych w Programie 2 TVP: 1990–1999 Animals, od 1999 Arka Noego, od 2009 Wajrak na tropie. Członkiem wielu naukowych instytucji, m.in. Instytutu Oceanograficznego. Pracownikiem Polskiej Akademii Nauk. Laureatem nagród i wyróżnień. Od 1997 Wajrak mieszka w Puszczy Białowieskiej. Często angażuje się w akcje mające na celu ochronę przyrody. Bydgoskie spotkanie połączone będzie z promocją książki Wilki, która miała swoją premierę 22 października 2015.


 

Wstęp za okazaniem wejściówek (do odbioru od 6.05.2016, godz. 16.00 w Wypożyczalni Biblioteki Głównej, Stary Rynek 24 – pierwszeństwo mają członkowie Dyskusyjnych Klubów Książki).


 

Od czasów PRL w Polsce wydawanych jest coraz więcej książek – liczba zwiększyła się trzykrotnie i wynosi średnio aż 30 tysięcy tytułów rocznie. Myślę, że nie tylko w branży wydawniczej zalewa się rynek średniej jakości produktem, mając nadzieję na określoną wysokość sprzedaży. Z drugiej strony, obiegowa opinia mówi, że książki są drogie, a czytelnictwo w naszym kraju mocno podupadło. Zachodzi tu wyraźny dysonans, skoro wydawnictwa uparcie obstają przy tym, żeby nie bankrutować – prawa kapitalizmu są przecież nieugięte.

Pytanie jednak brzmi: czy warto sięgać po nowe tytuły spośród tych 30 tysięcy? Jeżeli tak, to jaki ich procent jest wart naszego czasu? Tutaj również nasuwa się refleksja (bardzo brutalna): przyjęło się bowiem, że każdy z nas – czytelników zabierając się za nowy tekst, musi wpierw (na wszelki wypadek) uzbroić się w odporność na wysoką dawkę ignorancji (żeby nie użyć dosadniejszego zwrotu).

Powoli zapada wczesny jesienny zmrok. Leżę przywiązany do noszy i czekam na swój los. Jestem bezbronny! Karetka pędzi szosą przez las, ale wiem, że już niedługo się zatrzyma. Dwaj potężni faceci, ubrani w białe fartuchy, wyciągną mnie z samochodu i zaciągną w gęstwinę. A później poczuję już tylko chłód lufy na karku…

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale książka