Okazuje się, że strawestowane pamiętne powiedzonko inżyniera Mamonia z kultowego filmu Rejs o tym, że najbardziej podobają się nam melodie, które już raz słyszeliśmy, nie znajduje swojego przełożenia na świat literatury. I nie tylko. Od tygodni co i rusz, chcąc nie chcąc (bardziej chyba jednak nie chcąc), natrafiam w internecie na różnego autoramentu recenzje najnowszej powieści Joanny Bator Rok królika, brutalnie ją miażdżące. Ją – to jest zarówno książkę, jak i samą jej autorkę. Najgorsze są chyba jednak – jak to zwykle w sieci bywa – komentarze internautów. Kim są ci wszyscy ludzie emotikonowymi pięściami próbujący zagnać Joannę Bator z powrotem na Piaskową Górę? Ci wszyscy wygrażający jej wirtualnym palcem, że jeśli nie napisze kolejnej Chmurdalii, to przestaną kupować jej książki? I ci, co to bez mrugnięcia okiem ferują taki oto drakoński wyrok: „Bator skończyła się wraz z Ciemno, prawie noc – kropka”? Uznanymi pisarzami? Rutynowanymi krytykami? A może zwykłymi hejterami, od jakich roi się na forach, którzy to nawet po Rok królika nie sięgnęli, co wcale nie przeszkadza im w zabieraniu głosu w tej publicznej debacie pt. „Co z tą naszą Bator kochaną”?

Czytanie tekstów – Mieczysław Franaszek

Bartłomiej Siwiec (ur. w 1975 r. w Bydgoszczy) – prozaik, dramatopisarz, publicysta. Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Ukończył politologię ze specjalizacją dziennikarską na WSP w Bydgoszczy i studia podyplomowe z zakresu archiwistyki na UMK w Toruniu. Autor trzech powieści Zbrodnia, miłość, przeznaczenie, Autodestrukcja, Przypadek Pana Paradoksa, zbioru opowiadań Wszyscy byli umoczeni i kilku dramatów 64 pozycje z życia szachisty, Wyszła z domu, Skóry, Anyżek oraz tomu wierszy Instrukcja zabicia ptaka. Jego dramaty były nagradzane i wyróżniane przez Dom Literatury w Łodzi, Teatr Powszechny w Łodzi i jury XII Ogólnopolskiego Konkursu im. Stanisława Grochowiaka w Lesznie; znalazły się też trzykrotnie w półfinale Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej, a miniatura Wpuszczony w maliny została wyróżniona w konkursie pamięci Jana Himilsbacha w Mińsku Mazowieckim. Od 2013 r. felietonista Bydgoskiego Informatora Kulturalnego.


Obok sali turniejowej stały specjalne szachy, które można by nazwać szachami pokazowymi. Na betonie wymalowano szachownicę, a na niej ustawiono 32 białe i czarne figury oraz piony. Pan Paradoks patrzył z boku, jak sześcioletnia dziewczynka przestawia plastikową damkę jej wielkości, jak taszczy ją za sobą i mówi w kierunku ojca: „Ale te szachy są ciężkie”. Wtedy też Nasz Bohater pomyślał, że człowiek, który żywi się pasją, jest niczym Syzyf i jego kamień. Kamień go zawsze przytłoczy, bo kamień jest cięższy. I myśl ta tak go pochłonęła, że siedział tam prawie cały dzień. Obserwował, jak dziewczynka się męczy, jak jej podekscytowany ojciec komenderuje, jak ją poucza i jak się tym wszystkim przejmuje.

Potem Pan Paradoks poszedł się przespać, wypijając przed snem ze dwa czy trzy piwa. Spał jednak niespokojnie. Śniło mu się, że kupował gazetę w kiosku RUCH-u, ale na półkach nie było ani „Gazety Wyborczej”, ani „Rzeczpospolitej”, „Faktu” i „Wprost”. Nie było również żadnych kobiecych pism, kryminałów, krzyżówek czy przepisów kulinarnych. W kiosku były wyłącznie periodyki szachowe. Na pierwszym planie wyeksponowane były polskie „Szachy”, dalej radzieckie „64” i „Szachmaty w CCCP”. Były gazety angielskie, wschodnioniemieckie, czechosłowackie, a nawet jugosłowiańskie. W najmniej widocznym miejscu Pan Paradoks dostrzegł periodyk szachowy wydawany w Bułgarii. Właściwie nie był to koszmar, jednak Pan Paradoks przestraszył się wówczas, że na tym świecie nie ma już żadnego wyboru, że wszyscy grają w szachy, że szachiści ustanowili szachokrację, a najwięksi konkurenci szachistów, czyli brydżyści, zostali już osadzeni w miejscach odosobnienia i poddano ich brutalnemu śledztwu. Pan Paradoks szybko wyjął pieniądze i kupił dwa pisma radzieckie – tak dla pewności, żeby w razie czego przekonać innych, że jest po właściwej stronie.

Bartłomiej Siwiec, Przypadek Pana Paradoksa, (fragment)

Godzinami o książkach – Dyskusyjne Kluby Książki w WiMBP

14 Dyskusyjnych Klubów Książki działa w filiach Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej. Szczegóły dotyczące ich działalności publikowane są na stronie: dkk.wimbp.man.bydgoszcz.pl. Realizowany przez WiMBP przy wsparciu finansowym Instytutu Książki program DKK obejmuje także spotkania autorskie.


 

Spotkanie z Andrzejem Mellerem – dziennikarzem, reporterem wojennym, podróżnikiem, prywatnie bratem dziennikarza i prezentera telewizyjnego Marcina Mellera. Od 17. roku życia stale w drodze. Poza Polską spędził ponad 10 lat. Trzy lata mieszkał z żoną w wietnamskiej wiosce rybackiej Mui Ne. Swoje wędrówki rozpoczął od Syberii i rosyjskiego Dalekiego Wschodu, potem przez lata pisał reportaże z Kaukazu, Indii, Iranu, Afganistanu, Sri Lanki, Azji Południowo-Wschodniej i arabskiej wiosny w Afryce Północnej. Na Focus TV był prowadził program „Prepersi – gotowi na wszystko” i właśnie o ludziach bojących się różnego rodzaju klęsk, wojen, kryzysów, pisze obecnie książkę. Autor książek reporterskich: Miraż. Trzy lata w Azji, Zenga Zenga, czyli jak szczury zjadły króla Afryki oraz najnowszej Czołem, nie ma hien. Wietnam jakiego nie znacie, z promocją której połączone będzie bydgoskie spotkanie.


 

Wstęp za okazaniem wejściówek (do odbioru od 16.01.2017, godz. 16.00, w Wypożyczalni Biblioteki Głównej, Stary Rynek 24 – pierwszeństwo mają członkowie Dyskusyjnych Klubów Książki).


 

W zeszłym roku, w najlepszym bodaj na całym świecie antykwariacie, schowanym za nieco może dla niektórych kontrowersyjnym szyldem „Book Się Rodzi”, a położonym przy samej ulicy Piotrkowskiej w Łodzi, zakupiłam w okazyjnej cenie ośmiu polskich złotych oprawną w marmurkowy karton książeczkę Josepha Rotha Nosiwoda Mendel. Radość moja była ogromna. Nie mniejsze było też moje zaciekawienie, płynnie przechodzące w zafrasowanie, pieczątką odbitą na książki stronie tytułowej. Treść stempla głosiła:

mgr Witold Kowalski
literat
93-248 Łódź
ul. Makuszyńskiego 5 m 47
tel. 643 33 47

Autostrada szumiała, pulsowała i wyła głosami niezliczonych opon i silników, połykając przestrzeń niczym ogromny, zawistny wąż. Kasandra Lea Czernicka zerknęła w lusterka, sprawdziła kąt martwy i zaczęła wyprzedzać. Stary, poczciwy opel astra był niezawodny i pomimo swojego wieku prowadził się jak marzenie. Zrównała się ze srebrnym seatem, delikatnie dozując nacisk na pedał gazu.

Paweł Majka, ur. 02.06.1972 w Krakowie. Chodził do szkoły podstawowej, w której wcześniej mieściła się pensja dla mieszczańskich dziewcząt i do liceum, pod którym gnieździł się schron przeciwatomowy. Pomiędzy jedną a drugą szkołą napisał opowiadanie fantastyczne na konkurs „Świata Młodych”. Zajął w nim trzecie miejsce, otrzymując dzięki temu swoją pierwszą wypłatę za opowiadanie. W 2014 roku debiutował powieścią Pokój światów w Wydawnictwie Genius Creations, w tym samym roku, nakładem wydawnictwa Insignis ukazała się powieść Dzielnica Obiecana, której akcja toczy się w świecie Metro 2033. W roku 2015 wydawnictwo Rebis wydało powieść Majki Niebiańskie pastwiska. Za opowiadanie Grewolucja opublikowane w „Nowej Fantastyce” 5/2013 został nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zajdla za rok 2013. W 2015 nominację w kategorii powieść otrzymał za Pokój światów. W 2015 za tę właśnie powieść otrzymał Nagrodę Literacką im. Jerzego Żuławskiego. W tym samym roku nakładem wydawnictwa Rebis ukazała się powieść Niebiańskie Pastwiska, która w roku 2016 otrzymała nominację do Nagrody im. Janusza A. Zajdla, oraz zdobyła Nagordę im. Jerzego Żuławskiego. W 2016 ukazała sie kontynuacja Dzielnicy ObiecanejCzłowiek obiecany.

 

Prowadzenie: dr Marta Kładź-Kocot

 

Michał Cetnarowski – pisarz, redaktor, tłumacz komisów, publicysta. W latach 2010–2012 szef działu z literaturą polską w rodzimej edycji magazynu „Fantasy & Science Fiction”, od 2013 r. w dziale prozy polskiej w miesięczniku „Nowa Fantastyka”. Współpracował redakcyjnie m.in. z Jackiem Dukajem, Łukaszem Orbitowskim, Witem Szostakiem, Jakubem Małeckim, Anną Kańtoch, Robertem M. Wegnerem, Pawłem Majką. Autor zbioru opowiadań Labirynty oraz powieści o szkolnej strzelaninie I dusza moja. Współtworzył trzy antologie z polską fantastyką – Nowe idzie, Głos Lema i Science Fiction. W ramach Legend Polskich wraz z Łukaszem Orbitowskim napisał słuchowisko Wywiad z Borutą.

 

Prowadzenie: dr Marcin Kowalczyk

Maciej Parowski, ur. 27 grudnia 1946 w Warszawie. Rocznik hippisowski. Jego kontestacyjna natura nakazała mu wyjść na ulice Warszawy w marcu 1968. Śladów od uderzeń milicyjnych pałek nigdy nie udało mu się usunąć na zawsze. Studiował wówczas na wydziale elektrycznym Politechniki Warszawskiej. Nikogo nie powinno dziwić zatem, że jego pierwsze opublikowane opowiadanie SF nosiło tytuł Bunt robotów (1973). Za właściwy debiut beletrystyczny Macieja Parowskiego uznano jednak powieść Twarzą ku ziemi (1981). Wpisała się ona na trwałe do nurtu polskiej fantastyki socjologicznej, obok tak ważnych dzieł jak Limes interior Janusza A. Zajdla, czy Wir pamięci Edmunda Wnuka- Lipińskiego. Za odważną, antykomunistyczną postawę, autor został doceniony również przez mainstreamowych krytyków kultury niezależnej. W fandomie był znany jednak głównie jako bardzo wymagający redaktor, uszczypliwy recenzent i wnikliwy krytyk. Nazwano go ojcem chrzestnym trzech generacji polskich fantastów. Współzałożyciel legendarnego miesięcznika literackiego „Fantastyka” (w latach 1992 – 2003 pełnił funkcję redaktora naczelnego), związany z tym pismem na swój przewrotny sposób do dziś. Obecnie bowiem szefuje jego o wiele bardziej ambitnej odmianie, jaką jest kwartalnik „Czas Fantastyki”. Znawca komiksu i kina. Współautor obrazkowych opowieści Funky Koval i Wiedźmin. Jego krytyczna publicystyka („Czas fantastyki”, „Małpy Pana Boga”) kształtowała i nieustannie kształtuje oblicze polskiej „literatury imaginacyjnej” (jak lubi Parowski nazywać fantastykę). W 2010 wykonuje autor beletrystyczny comeback w najlepszym z możliwych stylów. Powieść Burza. Ucieczka z Warszawy ‘40 w iście postmodernistycznej manierze zamyka epokę historii alternatywnych. Do tego dzieła nie można po prostu dopisać choćby najmniejszego postscriptum. Jego oddanie chrześcijańskim wartościom nigdy nie przeszkodziło mu w utrzymywaniu dobrych relacji z pisarzami o innych, nawet skrajnie odmiennych, poglądach (Jacek Dukaj, Witold Jabłoński). W zatargi, konflikty, a nawet długoletnie wojny wdawał się tylko wtedy, gdy sporną materią bywało słowo pisane. A że pióro tnie ostrzej niż miecz, o tym wie Parowski najlepiej.

 

Prowadzenie: Tadeusz Krajewski

 

Gapiostwo moje jest wielkie. Już kilka miesięcy temu przeczytałem książkę napisaną wspólnie przez dwóch autorów: historyka Sönke Neitzela i psychologa społecznego Haralda Welzera pt. Żołnierze. Protokoły walk, zabijania i umierania, wydaną u nas w 2014 roku przez wydawnictwo „Krytyki Politycznej”, lecz po urlopie całkowicie o niej zapomniałem. A rzecz to rzeczywiście niezwykle intrygująca. O wojnie wciąż można pisać ciekawe rzeczy, wręcz nowatorskie. Trzeba wyjść od tego, że jeńcy niemieccy, którzy znaleźli się w brytyjskiej niewoli, byli masowo podsłuchiwani. I właśnie stenogramy z podsłuchów stały się głównym materiałem źródłowym, na którym bazowali naukowcy. Brytyjczycy chyba nie byli pewni, jak zakończy się ich konflikt z III Rzeszą. Pewnie liczyli, że informacje z podsłuchów marynarzy, lotników i żołnierzy piechoty mogą im się jeszcze do czegoś przydać. Dla naukowców 150 tysięcy stron dokumentów okazało się prawdziwą żyłą złota. W końcu ludzie, którzy uczestniczyli w wojnie, a potem znaleźli się w niewoli, czyli de facto na bocznym torze, nie mieli zbyt dużo do roboty. Mogli za to spokojnie porozmawiać, odsłonić kulisy swojej często zbrodniczej działalności. Jest to zatem książka o potwornościach epoki, których dopuścił się człowiek, ale też świetnie pokazane są mechanizmy powstawania zła. Jak to się nagle stało, że młodzi ludzie z Bawarii, Meklemburgii czy Saksonii, wychowani w religijnych środowiskach, nagle w okupowanej Polsce, Francji czy ZSRR zaczynają stawać się ludźmi bez serca? A może właśnie jest tak – jak twierdzą autorzy – że bardzo ważna jest ta pierwsza decyzja, a potem człowiek idzie już dalej. Jeśli brałeś udział w masowym rozstrzeliwaniu, kolejne takie nie będzie robiło już na tobie większego wrażenia. Jeśli uratowałeś jednego Żyda, zaryzykujesz jeszcze raz. Wybór ścieżki, po której potem się idzie, wydaje się niezwykle ważny. 

Tego dnia kupił telefon z przenośną słuchawką. Nosił się z tym zamiarem już od dawna, od czasu, gdy pół roku temu zadzwoniła z Gdańska kobieta, którą znał jego ojciec. Kobieta o niskim, zmysłowym głosie, mówiąca do słuchawki tak, jakby jej gorący i wilgotny język dotykał jego ucha. Nazywała się Klara Welmut, tak się przedstawiła, potem jednak dodała, że ojciec znał ją jako Klarę Józefowicz. (…) Nie widzieli się czterdzieści lat z okładem, może to nie jest dobry pomysł, że dzwoni. Może najpierw powinna napisać list?

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Artykuły w dziale książka