Fabryka tajemnic, ciekawostek i sensacji, czyli co znajdziemy w dawnych zakładach DAG?

Zdjęcie lotnicze DAG Bromberg z czasów wojny pokazuje, jak wielki obiekt strategiczny funkcjonował w bezpośrednim sąsiedztwie Bydgoszczy; stał się on ważną częścią naszej wojennej i późniejszej historii. Zdjęcie lotnicze DAG Bromberg z czasów wojny pokazuje, jak wielki obiekt strategiczny funkcjonował w bezpośrednim sąsiedztwie Bydgoszczy; stał się on ważną częścią naszej wojennej i późniejszej historii. Fot. Łukasz Matulewski

Muzeum niezwykłe, do którego wybierałem się – przyznaję otwarcie – ze sporą dawką sceptycyzmu. Głównie za sprawą internetowo-plotkarskiej dyskusji na temat, czy zamiana “surowego” terenu dawnej wytworni nitrogliceryny DAG Bromberg w nowoczesne Exploseum była w pełni udana, a nawet w ogóle potrzebna! Odwiedzając swego czasu zarówno “historyczne ruiny” jak i obecny oddział bydgoskiego Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego, daruje sobie porównania czy werdykty, a jedynie – w ramach zaproszenia do interesującej placówki – wymienię, cóż mnie samego w DAG/Exploseum zainteresowało czy zelektryzowało wręcz.

Mamy obiekt ciekawy – to nie ulega wątpliwości. Od 1939 roku fabryka owiana była mgławicą tajemnicy, która rzecz można dopiero od niedawna się rozwiewa. Podobnych obiektów ni znajdziemy wiele.

Maciej Czechorowski z Muzeum Okręgowego przypomina i zachwala: – Na Zachodzie dawne zakłady niemieckiego przemysłu zbrojeniowego przeszły po wojnie przez aliancką denazifikację i demilitaryzację, która oznaczała po prostu ich wyburzenia, zrównanie z ziemią. Architektura przemysłowa podobna do naszej znajduje się w jeszcze jednym miejscu w Polsce, ale stanowi część jednostki wojskowej, zatem jest raczej niedostępna. Z kolei muzea poświęcone historii i produkcji materiałów wybuchowych znajdują się tylko w Indiach oraz Republice Południowej Afryki… – usłyszałem podczas realizacji ostatniego wydania Archiwum B. (fotorelacja w artykule powyżej).

Czy sława Exploseum jest równie wielka jak jego unikatowość? Wciąż chyba jeszcze nie. Nawet stosunkowo niewielu znanych mi bydgoszczan się tam wybrało. Mamy potencjał, skarb, historyczny i muzealny produkt. Jak go jednak najlepiej rozreklamować i sprzedać?

Od „ognia greckiego” do bomby A

Pomysł bydgoskich muzealników był taki, aby nie skupiać sie tylko na dziejach i pamiątkach po linii produkcyjnej DAG i infrastruktrze zakładu, ale zaprosić wszystkich do podróży w czasie, w którym ludzie zawsze wykazywali wielką pomysłowość w dziedzinie czynienia sobie wzajemnej krzywdy, wojowania. W Exploseum wspomina się zatem zarówno „ogień grecki” jak i fosgen, balistę obok bomby wodorowej, prezentuje hiszpański rapier niedaleko carskiego Mosina rodem z Tuły. Niektórzy właśnie ową szeroką panoramą byli zniesmaczeni; mi, po kilkukrotnym już pobycie w Exploseum, zamysł się podoba. Przypomniałem sobie bowiem kilka faktów, które pewnie i innych zwiedzających mogą porazić. Czy pamiętamy bowiem, że podboje mongolskie kosztowały życie ponad 40 milionów ludzi?! Dopiero II Wojna Światowa, dodając 10 milionów istnień, przyćmiła ów bilans. Trudno nie pokiwać głową z zadumą oraz z niedowierzania wobec własnej niewiedzy, niepamięci… Krwawy bilans światowych wojen to jeden z pozornie najprostszych, a jednak najwymowniejszych „explnoatów”. Przeraża.

Bydgoszcz prosi o bomby

Warto też zatrzymać się nad losem przymusowych robotników III Rzeszy, która w rozwoju niewolnictwa potrafiła w XX wieku zakasować starożytne imperia i satrapie. Niewolników koncernu DAG liczono w dziesiątkach tysięcy osób! Ich gehenna, oczywista dla starszego pokolenia, dziś z wolna się zaciera. Nie jednak w Exploseum. Dla bydgoszczan ważne jest szczególnie przywołanie pamięci „kanarków”; tak zwano nad Brdą robotnice, które pracując w oparach chemikaliów służących do wyrobu nitrogliceryny, w krótkim czasie chorowały na schorzenia objawiające się żółknięciem skóry. Te kobiety weszły do wojennej legendy Bydgoszczy. Podobnie jak wyczyny konspiratorów sabotujących bieżącą produkcję na rzecz niemieckiego przemysłu, a także raportujących do Londynu, apelujących o zbombardowanie nitroglicerynowego molocha. W eksponowanych kopiach radiowej korespondencji widać, z jakim sceptycyzmem alianci podeszli do roboty naszych konspiratorów. Na zakłady wysłano jedynie misję zwiadowczą. Lotnicze zdjęcie daje wyobrażenie o wielkości kompleksu ukrytego w przylegających do miasta lasach.

Noblowskie dylematy

Koncern DAG swoje rynkowe prosperity zawdzięcza „wybuchowym” patentom i odkryciom samego Alfreda Bernharda Nobla. Specjalna sala poświęcona Noblowi i historii powstania jego Fundacji, Komitetu Noblowskiego, otwiera ekspozycję. Czy przykładowo wiedzieli Państwo, iż w 1864 roku nitrogliceryna, zwana wówczas „olejem wybuchowym”, zdemolowała fabryczkę Noblów w Sztokholmie?! W ekspolozji zginął młodszy brat Alfreda, Emil, a nestor rodu przemysłowców został sparaliżowany. Może wtedy zaczęły się u Alfreda Nobla rodzić owe wahania i wątpliwości, które doprowadziły w końcu do ufundowania Nagrody dla uczonych, literatów, ale przede wszystkim tych, którzy wprowadzają pokój? W Exploseum możemy się nad tym zastanowić…

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Maj 2012 Fabryka tajemnic, ciekawostek i sensacji, czyli co znajdziemy w dawnych zakładach DAG?