Dziewiętnastowieczna zabudowa śródmiejska

Dziewiętnastowieczna zabudowa śródmiejska Fot. ZbyZiel

Z Barbarą Liszkiewicz-Czyżewską, zastępcą dyrektora Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Bydgoszczy, rozmawia Szymon Andrzejewski.


Kiedy słyszy pani hasło „emocjonalne centrum miasta”, nie odnosząc tego do Bydgoszczy, to co przychodzi pani do głowy?
Przede wszystkim takie miejsce, które przywodzi skojarzenia, pozytywne lub negatywne, mieszkańcowi czy turyście, które wiążą się z jakimiś silnymi wspomnieniami i wrażeniami.

Jest pani bydgoszczanką?
Od 1974 roku.

A przedtem?
Mieszkałam we Wrocławiu i tam pracowałam.

To teraz pytanie do bydgoszczanki z 38-letnim stażem. Jest w tym mieście emocjonalne jego centrum czy go nie ma?
Jest. Myślę, że tak. Mówię to zarówno jako już bydgoszczanka, ale również przypominam sobie takie pierwsze wrażenie z tego, jak przyjechałam do Bydgoszczy – kiedy wysiadłam o siódmej rano z pociągu i zmierzałam do Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, do mojego pierwszego miejsca pracy, to wrażenie jednak robi śródmieście. Wtedy głównie zrobiła na mnie wrażenie ulica Gdańska. Negatywne, niestety, wrażenie zrobiła ulica Dworcowa. I dopiero po 38 latach zaczyna coś się zmieniać. Ale jeszcze jest dużo do zrobienia. Natomiast jeśli chodzi o emocje, to myślę, że bardzo wartościowe i ciekawe jest śródmieście. Łącznie ze Starym Miastem. Ale głównie dziewiętnastowieczna zabudowa śródmiejska. Chodzi tu o tereny z parkami, tę bogatą część śródmiejską gdzie jest teatr, filharmonia, Sielanka i piękne kamienice wzdłuż ulicy Gdańskiej oraz ulic przyległych. Jak również o zachowany dziewiętnastowieczny układ zabudowy po zachodniej stronie ulicy Gdańskiej. Jest to co prawda teraz taki trochę Trójkąt Bermudzki, ale myślę, że jest tam wiele pięknych kamienic, które należy wyremontować, wyszorować i wyeksponować. Uzupełnić te kwartały i to będzie prawie że równoważne, nie chcę tu przesadzać, ale prawie równoważne z walorami architektonicznymi jakie ma stare miasto w Toruniu – dzięki tej, tak rzadkiej w Polsce, zabudowie dziewiętnastowiecznej.

Pytanie do urbanistki: gdzie w Bydgoszczy powinny się odbywać imprezy masowe? Ten temat budzi wiele kontrowersji. Zwyczajowa odpowiedź na to pytanie to Stary Rynek.
Uważam, że Stary Rynek nie. Wyspa Młyńska jest idealnym miejscem dla takich imprez. Oczywiście zależy to od charakteru imprezy, ale jeśli chodzi o wielofunkcyjne miejsce spotkań kulturalnych, to jest to zdecydowanie Wyspa Młyńska. Z tą myślą ją projektowaliśmy. Jako teren wolny od zabudowy, przestrzeń ogólnodostępną, służącą wszystkim mieszkańcom i pięknie położoną.

Jeśli chodzi o imprezy masowe to jakie są główne związane z nimi problemy? Komunikacyjne? Informacyjne? Jak widzi to pani z perspektywy MPU?
Myślę, że głównie jednak informacyjne. Nie przesadzajmy z tym parkowaniem. Mieszkańcy, kupcy i wszyscy organizatorzy życia kulturalnego narzekają, że starówka pustoszeje ponieważ nie można podjechać samochodem. Nieprawda. Przykładem, który obserwuję prawie codziennie jest urządzony niedawno parking na terenie byłej zajezdni autobusowej, który świeci pustkami. Także nie jest to problem parkowania. Myślę, że jest to sprawa właśnie informacji, promocji, zachęty. Atrakcyjności i promowania tych imprez, które odbywają się w mieście.

Często wspomina pani o walorach zabudowy dziewiętnastowiecznej w Bydgoszczy. Czy na tamtym obszarze widziałaby pani emocjonalne centrum naszego miasta?
Tak. Największą zaletą tej zabudowy jest jej autentyczność. Jak wszyscy wiemy jest to teren bardzo zaniedbany – często wręcz niebezpieczny. Strach się tam zapuszczać. Mówię tutaj o rejonie ulicy Podolskiej, Zduny czy Kościuszki. Osławiona jest już okolica ulicy Cieszkowskiego. Chciałabym tu opisać pierwsze kroki, które jako urbaniści chcielibyśmy zrobić w kierunku rewitalizacji (nie rewaloryzacji) tego terenu. Różnica pomiędzy tymi dwoma procesami polega na tym, że rewitalizacja polega nie tylko na odnowieniu budynków, odświeżeniu wnętrz kwartałów czy urządzaniu tam części ogrodowych, ale również na uaktywnieniu społeczności tam zamieszkującej. Sposoby mogą być różne. Albo poprzez pewną wymianę mieszkańców. Mam na myśli propozycję Jeśli was nie stać na wprowadzenie się do wyremontowanych przez miasto czy deweloperów budynków, no to można stworzyć ofertę dla nowych mieszkańców. Chodzi o to, żeby zaktywizować kupców, starych mieszkańców oraz inwestorów do wprowadzenia na tamten teren klimatów kultury śródmiejskiej. Na przykład: oglądałam kiedyś z zazdrością w Mediolanie tego typu kwartały. Mediolan jest „strasznym” miejscem. Potoki, morze samochodów na ulicach. Zabudowa jest tam taką właśnie dziewiętnastowieczną zabudową opartą o duże kwartały. Trochę wyższą niż w Bydgoszczy. Ludzie parkują na skrzyżowaniach, dosłownie wszędzie. Wydawałoby się, że jest to koszmarne miejsce do mieszkania. Ale kiedy weszliśmy do środka kwartału to zobaczyliśmy zieleń, fontannę, usłyszeliśmy szum wody. Wspaniałe warunki, które jak się okazuje można stworzyć, ale musi być, oczywiście, wola wszystkich mieszkańców. Powinni może być w to włączeni menedżerowie, ludzie kultury, plastyk miejski, my, urbaniści, którzy by zachęcali do tego typu działalności. Kiedyś odbywały się konkursy na najpiękniejsze podwórka. Powinno to być kontynuowane. Sukcesywnie, kwartał po kwartale. Powinny być przedstawiane pomysły na rewitalizację tych terenów.

W pani rodzinnym Wrocławiu ta przebudowa ma charakter kompleksowy. Nie robi się tam tego „kawałek po kawałku”. Czy tego typu podejście jest możliwe w Bydgoszczy?
Hm… Myślę, iż jest to możliwe. Podstawową jednak różnicą pomiędzy Bydgoszczą a Wrocławiem jest to, że tutaj dominuje własność prywatna i nie mamy tak zamożnych mieszkańców jak Wrocław. Tam jest jednak więcej biznesu. Więcej deweloperów, którzy chętnie wykupują całe kwartały. I jest tam duży udział budynków miejskich, budynków komunalnych. Przez to miasto może po prostu remontować te budynki. W styczniu rada miasta pod przewodnictwem prezydenta Bruskiego podjęła uchwałę Kierunki działań służące rewitalizacji przestrzeni publicznych starego miasta. Jest to swego rodzaju pierwsza jaskółka w zakresie rewitalizacji przestrzeni ogólnodostępnych. Pewnego rodzaju propozycja pomocy dla prywatnych właścicieli kamienic obejmująca zwolnienia od podatku, rozłożenia płatności związanych z modernizacją na raty itd. Jednak głównie chodzi tu o to, że ilość budynków komunalnych we Wrocławiu daje miastu narzędzia do zajmowania się nimi.

Mieszka pani na…?
Wzgórzu Wolności. Czyli blisko śródmieścia. Chodzę pieszo do pracy.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Maj 2012 Dziewiętnastowieczna zabudowa śródmiejska