Podświadomie czujemy, że zdradziliśmy pewną ważną przestrzeń

Podświadomie czujemy, że zdradziliśmy pewną ważną przestrzeń Fot. ZbyZiel

Ze Sławomirem Marcysiakiem, Miejskim Konserwatorem Zabytków, rozmawia Monika Grabarek.


Co to jest centrum miasta?
Centrum to środek. W socjologii mówi się o środku i będącej w opozycji do niego – przestrzeni poza nim. Człowiek w dwojaki sposób konfrontuje się z otaczającym go światem, przestrzeń wokół nas jest oswojona, poddana prawom i przewidywalna, a poza nią – pociągająca niewiadoma. Te dwie kategorie warunkują działanie człowieka. Centrum – to najpełniej zdefiniowane miejsce. W średniowieczu lokowanie miasta rozpoczynano od topograficznego wyznaczenia rynku, później przestrzeń do życia rozrastała się, ale zawsze było wiadomo gdzie zlokalizowany jest środek miejskiego życia.

W Bydgoszczy centrum, środkiem miasta niewątpliwie jest Stary Rynek. To trudna przestrzeń naznaczona dużymi emocjami, historią.
Historia Bydgoszczy skomplikowała losy tego miejsca. Środek miasta zawsze miał charakter ludyczny, związany z zabawą, festynami. Miał oczywiście charakter merkantylny i admnistracyjny – tu odbywały się przecież targi i tu mieścił się ratusz. I były to trzy niekolidujące ze sobą sfery życia. My mieliśmy to nieszczęście, że historia bardzo naznaczyła to miejsce i nadała mu kolejny wymiar – martyrologiczny. Z tego powodu bardzo się skomplikowała relacja pomiędzy ludycznym charakterem rynku a koniecznością odpowiedniego uszanowania tego miejsca. Wydaje się, że właśnie dlatego podświadomie przenosimy imprezy rozrywkowe na sąsiednią Wyspę Młyńską.

Stary Rynek poprzez historię to emocjonalne centrum miasta, a ta rozrywkowa jego część przesunęła się właśnie na Wyspę Młyńska.
Oczywiście, tak właśnie jest. Rynek naznaczony jest ogromnymi emocjami. Wszyscy wiemy, ile emocji i dyskusji wywołują próby przeniesienia pomnika czy nawet przesunięcie go o parę metrów. Dlatego znakomicie się stało, że tuż obok rynku odzyskaliśmy atrakcyjne miejsce, Wyspę Młyńską, która przejęła rozrywkową funkcję rynku. Wyspa Młyńska stała się wypoczynkowym, festynowym centrum miasta. Bydgoszczanie szybko oswoili i polubili przestrzeń wyspy.

Chyba można powiedzieć, że Wyspa Młyńska stała się nowym sercem miasta?
Bydgoszczanie odwiedzają wyspę tłumnie, pokochali ją z pewnością. Ale niestety serce miasta przeniosło się gdzie indziej, do galerii handlowych… To znak czasów. Nasz bydgoski rynek przez to, że jest tak naznaczony przez historię, musi stawić czoła rozwojowi cywilizacyjnemu. Nie jest to proste i dlatego strefa staromiejska zaczyna podupadać.

To bardzo niepokojące zjawisko.
Tak ewoluował handel – od małych sklepów do ogromnych galerii. Ten proces odciągnął ludzi z historycznych centrów miast. Na to oczywiście składa się bardzo wiele czynników. Duża różnorodność i bogactwo oferty, a przede wszystkim skupienie w jednym miejscu odpowiedzi na potrzeby wielu różnych konsumentów – to przyciąga. To wszystko działa na niekorzyść centrów miast. Jednak obecnym trendem w rozwiniętych krajach europejskich jest powrót klientów galerii na ekologiczne targowiska i do wyspecjalizowanych butików, które odpowiadają na bardziej zindywidualizowe potrzeby klienta.
Miejmy nadzieję, że tendencja ta wkrótce pojawi się u nas. Ludzie nasycą się atrakcjami i wrócą na starówkę. Podświadomie czujemy, że zdradziliśmy pewną ważną przestrzeń. To musi wywołać refleksję nie tylko władz miasta, ale i właścicieli kamienic, restauratorów, kupców. Ich oferta powinna konkurować z ofertą galerii handlowych, ale też musi znacząco się od nich różnić. Bardzo ważny jest również powrót mieszkańców na starówkę. Bez nich będziemy skazani na teatralną scenografię, a nie tętniące życiem Stare Miasto. Będzie tylko tłem do eventów. To mieszkańcy utrzymują przestrzeń przy życiu, nadają jej charakter.

Bardzo często można usłyszeć, jak mieszkańcy osiedli oddalonych od ścisłego centrum, od śródmieścia, mówią: jadę do miasta, spotkajmy się w mieście…
To bardzo charakterystyczne. Ludzie podświadomie czują, że to jest centrum miasta. Rynek, miejsce od którego zaczęło się miasto, posiada symboliczny wymiar. Dzielnice, które powstawały później tworzyły również swoje centra, ale Stare Miasto jest wyjątkowe. To bardzo interesujące, jak w świadomości pokoleń funkcjonuje tych kilka ulic, jak silna jest symbolika miejskiej przestrzeni.

A jak wygląda kulturalne centrum Bydgoszczy? Gdzie ono jest?
Historyczne centrum Bydgoszczy terytorialnie jest stosunkowo małe. Ważne instytucje kultury – teatr, opera czy filharmonia zlokalizowano w pewnej odległości od niego. Obecnie Wyspa Młyńska stała się poniekąd wyspą muzealną. Jednak życie kulturalne nie powinno podlegać centralizacji. Marzy się nam centrum kultury w Fordonie, żeby mieszkańcy tej dzielnicy po kulturalną ofertę nie musieli wyprawiać się do śródmieścia, żeby mieli ją na wyciągnięcie ręki. To zwiększy popyt na kulturę. W Bydgoszczy obserwuje się zjawisko „wyjścia” kultury w przestrzenie nieoczywiste, powstają nowe galerie, ośrodki, to bardzo cieszy. Ze ścisłego centrum wyniosło się Miejskie Centrum Kultury i z pewnością wynikną z tego faktu pozytywne interakcje. Poszerza się terytorialna przestrzeń oddziaływania kultury.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Maj 2012 Podświadomie czujemy, że zdradziliśmy pewną ważną przestrzeń