Rynek powinien ożyć

Rynek powinien ożyć Fot. ZbyZiel

Z Józef Eliaszem, muzykiem i właścicielem klubu Eljazz, rozmawia Szymon Andrzejewski.


Jak słyszysz hasło „emocjonalne centrum miasta” to co ci przychodzi do głowy? Niekoniecznie w związku z Bydgoszczą.
No to raczej rynek, starówka, ważne punkty w mieście… Przede wszystkim tam gdzie się ludzie spotykają, gdzie coś się dzieje, gdzie są wydarzenia. Czy to sportowe czy kulturalne. Jakiekolwiek, bo tam gdzie są ludzie tam są i emocje. W moim odczuciu tak to można sprecyzować. Każde miasto ma swoje centra emocjonalne i my również.

A my gdzie je mamy?
W Bydgoszczy jest kilka takich miejsc. Przede wszystkim stare miasto z Wyspą Młyńską, aczkolwiek nie tylko, bo i Rynek i okoliczne uliczki, które pięknieją i na których powinno być więcej życia. To są dla mnie ważne elementy, plus emocjonalne centra sportowe i rekreacyjne. Czyli Myślęcinek oraz Łuczniczka z całą tą otoczką. Mnie jednak najbliższe są sfery i okolice kultury i tutaj wymieniłbym głównie stare miasto.

Jeśli chodzi o imprezy masowe to gdzie jest dla Ciebie najlepsze miejsce? Gdzie byś je robił?
To też zależy jakiego typu imprezy masowe. Bo są tak zwane masówki komercyjne i artystyczne.

Masówki komercyjne. Powiedzmy imprezy Radia Eska.
Robiłbym to raczej poza miastem… w Myślęcinku. Były organizowane też przy Hali Łuczniczki i też się sprawdziły. Tym bardziej, że nie trzeba tam dojeżdżać. Dla wielu ludzi jest to o tyle wygodne, że mogą dojść pieszo. Nie powiedziałem o płycie Starego Rynku ani o Wyspie Młyńskiej, bo tam nie do końca widzę taką komercję. Jakoś mi się to źle kojarzy. Tamte miejsca kojarzą mi się bardziej z jakąś taką wytworną formą przekazu kultury i dobrej rozrywki.

A myślisz, że Stary Rynek, z tym pomnikiem, który przez wielu ludzi nie jest już kojarzony z tym z czym powinien, ale mimo wszystko tam stoi, jest dobrym miejscem na rozrywkę w ogóle?
W ogóle tak. Nie będę owijał w bawełnę, że mi się nie podoba usytuowanie pomnika. Uważam, że godniejszym dla niego miejscem byłoby miejsce spokojniejsze. Chociażby przy cmentarzu na Wzgórzu Wolności… Znaczy są inne właściwsze miejsca, a Rynek powinien ożyć, bo jestem przekonany, że ludzie, którzy zginęli na Rynku, nie chcieliby, aby było to miejsce wiecznych wspomnień i żałoby. Oczywiście jest to historia, której nigdy nie zapomnimy, ale powinna być wyeksponowana w jakiejś innej formie.

Bardzo często pojawia się pytanie o Fordon. To jest jakby kulturalna pustynia. Jakie jest twoim zdaniem rozwiązanie?
Jest to ciężki temat i właściwie nierozwiązany do dzisiaj przez nikogo. Przede wszystkim, i tu nie będę odkrywczy, komunikacja. Bo rzeczywiście jeśli ktoś ma jechać prawie godzinę w jedną stronę i mieć problemy z powrotem do domu to jest to problem. W zasadzie nie mam pomysłu jak to rozwiązać. Wcale nie uważam, żeby tam budować wielkie centra kultury i rozrywki, bo miasto jest jedno i powinno mieć strategiczne miejsce, którym jest starówka. W każdym mieście starówka żyje i ludzie przyjeżdżają nawet spoza granic miasta do centrów jeśli odbywają się ciekawe wydarzenia. Domy kultury nie wystarczą. To są fajne miejsca dla dzieci i młodzieży, ale nie zastąpią wszystkich potrzeb społecznych.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Maj 2012 Rynek powinien ożyć