Rusałka na Moście Gdańskim

Kristina Wuss Kristina Wuss fot. Gunars Binde

Opera Antonina Dvořáka zainauguruje 28 kwietnia 2012 roku XIX Bydgoski Festiwal Operowy. Będzie to pierwsza realizacja tego dzieła czeskiego kompozytora na bydgoskiej scenie. Z jednej strony nie ma w tym nic dziwnego, albowiem słynny utwór autora Diabła i Kasi pojawi się w powojennej Polsce dopiero po raz trzeci, z drugiej zastanawiać musi fakt, dlaczego ta najbardziej znana opera Dvořáka, wystawiana z powodzeniem na całym świecie, cieszy się tak małym zainteresowaniem naszych rodzimych inscenizatorów. Maciej Figas, kierownik muzyczny przedsięwzięcia, reżyserię spektaklu powierzył Kristinie Wuss, która w 1999 roku podczas VI BFO zachwyciła publiczność inscenizacją Alciny Händla, w wykonaniu Łotewskiej Opery Narodowej. Pierwsze pytanie jakie chciałoby się zadać realizatorom spektaklu dotyczy przede wszystkim tego, czy dzisiaj taka baśniowa historia o nimfie, która chce się przemienić w człowieka i porzucić dla miłości swój wodny świat, może jeszcze zainteresować współczesnego widza. Doświadczona niemiecka reżyserka odpowiada krótko: Tak, albowiem potrzebujemy całego życia, by stawać się człowiekiem.


Bydgoska inscenizacja będzie sięgała czasów Hansa Christiana Andersena, autora Małej Syrenki, której elementy, obok baśni Erbena i Němcovej, zostały wykorzystane w operowym libretcie. Zarówno scenografia jak i kostiumy będą nawiązywały do roku 1830 i do czasów kiedy powstawała muzyka Dvořáka, czyli do przełomu wieku XIX i XX.

- Chciałabym zaznaczyć, że realizuję Rusałkę jako baśń liryczną, co jest dla mnie szalenie w tej inscenizacji istotne. Być może jestem jedynym reżyserem na terenie Niemiec, który myśli o tej operze w ten sposób. Pragnęłabym stworzyć dzieło dla widzów od roku ósmego do osiemdziesiątego. Najważniejsze jest to, że w każdej mojej pracy staram się dostosować reżyserowaną sztukę do miasta, w którym ta realizacja powstaje. I tutaj w Bydgoszczy znaleźliśmy znakomite pole do urzeczywistnienia takiej właśnie koncepcji. W mieście, które ma swoją przepiękną Wenecję, śluzy, liczne cieki i drogi wodne, przy tym bogatą architekturę, możemy bez problemu odnaleźć bardzo świeże ślady XIX wieku, czyli tego okresu, kiedy powstawało libretto opery Dvořaka. Dlatego uważam, że nie sposób byłoby tej paraleli nie wykorzystać w inscenizacji Opery Nova. Stąd nasza Rusałka i jej historia będzie się toczyła na tle tych obiektów Bydgoszczy, które wspomniałam. Całe przedstawienie opierać się ma na trzech kategoriach: miasto, miłość i woda – mówi Kristina Wuss, mająca w swoim dorobku realizacje m.in. takich oper jak Apollo i Dafne Händla czy Orfeusz Monteverdiego.

Mariusz Napierała, odpowiedzialny za scenografię i kostiumy, dopowiada: Na miejsce akcji wybraliśmy terytorium naprawdę magiczne, do tego metafizyczne i metaforyczne. Będzie to most, który jest skrzyżowaniem nie tylko dróg lądowo-wodnych, ale daje możliwość połączenia świata wody ze światem człowieka. Oprócz tego mamy dwa brzegi, z których jeden jest bliższy naturze, bo jest wciąż nieuregulowany, a drugi jakby już zindustrializowany. Wszystko to, co wymyślamy wynika z tego, że chcemy opowiedzieć baśń w realiach historycznych epoki Andersena. I pod tym względem staramy się być wierni, również w kostiumach, ich krojach, fasonach i rekwizytach, tamtym czasom. Zależy nam bowiem bardzo na prawdzie historycznej, albowiem koloryt tamtych czasów doskonale oddaje charakter tego, co chcemy opowiedzieć na scenie. Zatem nasza przestrzeń będzie miała powiew wolności, gdzie będzie miejsce na nabranie oddechu i zaczerpnięcie wody; na to, by spojrzeć w niebo i zapatrzyć się w księżyc w pięknym otoczeniu. Chcemy nawiązać w naszej realizacji do konkretnego obiektu, dawniej zwanego Mostem Gdańskim, obecnie Jerzego Sulimy-Kamińskiego. I to miejsce, jego wygląd i otoczenie, było dla nas szalenie inspirujące. Robiliśmy dokumentację topograficzną tego magicznego na mapie miasta punktu, kręciliśmy filmy, odbyliśmy nieskończoną ilość spacerów, w poszukiwaniu jak najciekawszych rozwiązań kompozycyjno-przestrzennych. Niektóre z tych miejskich motywów będą użyte niekiedy w sposób zagadkowy i mogą być dla widza sporą niespodzianką. Myślę jednak, że każdy w tych elementach będzie mógł znaleźć rzeczy tylko sobie znajome. Wszystko o czym mówię będzie oczywiście przefiltrowane przez świat baśniowy, w którym wiele może się wydarzać również w sensie estetycznym. Z jednej strony pokazujemy rzeczywistość piękną, ale z drugiej i niepozbawioną grozy i napięć bardziej mrocznych.

Koncepcja inscenizacyjna przyjęta przez bydgoskich realizatorów nie będzie na siłę próbowała uwspółcześniać romantycznej historii o niemożliwej do spełnienia miłości; nie grozi nam zatem wędrówka po zakamarkach szpitala psychiatrycznego symbolizującego pustkę naszej egzystencji, gdzie działo się przedstawienie Rusałki przygotowane w 2010 roku przez Tomasza Cyza w Teatrze Wielkim w Łodzi. W Operze Nova zobaczymy, zamiast dodatkowych i wieloznacznych symboli oraz znaków, prawdziwe i czyste uczucie, bo jak mówi Kristina Wuss gdyby nie miłość, Rusałka w ogóle nie miałaby potrzeby stania się człowiekiem. Nie mniej jednak pokazanie siły miłości wcale nie będzie takie proste, bo nie jest to aż tak oczywiste. To jest niezwykle delikatna sfera i bardzo trudna do pokazania w teatrze. Ale bardzo chcielibyśmy, by nam się udało dowieść jak wielką wartością egzystencjalną jest w naszym życiu miłość. Poza tym na scenie królować będzie muzyka, która dla reżyserki spektaklu jest zawsze najważniejsza, dlatego uznawana za wielką osobowość sceniczną Wuss nie ukrywa, że w przypadku Rusałki mamy do czynienia z kompozycją niezwykle inspirującą i niemalże symfoniczną. To ona daje mi impulsy, to z nich moje serce czerpie pomysły na realizację reżyserską tej opery. Koncepcja spektaklu powstaje nie tylko w moim mózgu, ale ma ścisły związek z tym, co słyszymy w muzyce; szukamy takiej interpretacji i takiego przełożenia świata przedstawionego, który będzie uniwersalny i przez to czytelny dla każdego widza. Chcemy aby Rusałka, będąca bajką dla dorosłych, stała się również dostępna i czytelna dla publiczności dziecięcej - dodaje realizatorka Adriany Lecouvreur w Neubrandeburgu.

Najtrudniejsza w spektaklach Rusałki jest zawsze konieczność pokazania przenikania się świata realnego z magicznym, jawy ze snem. Dla Kristiny Wuss sygnałem łączenia tych dwu rzeczywistości jest już sama uwertura. Natomiast w inscenizacji będzie to obecne w różnym traktowaniu przedmiotów. Ujawnianie się elementów rzeczywistości magicznej, niedostępnej dla człowieka, następuje bardzo szybko i nagle. Powoduje to nagłe zwroty akcji. Dlatego w przedstawieniu czeka widzów wiele niespodzianek, których nie możemy zdradzać. Ważne jest również to, że Rusałka w swoich pragnieniach stoi na progu przejścia do dojrzałości. Pewne rzeczy przy tej metamorfozie osobowości i wnętrza bohaterki chciałabym bardzo wyraźnie ukazać. Ale też pozostawić sferę niedopowiedzenia. Bo można powiedzieć wiele, ale niektóre rzeczy należałoby zachować w tajemnicy. Na scenie obok momentów lirycznych emocjonalnie, bardzo dużo się będzie działo w sensie dramaturgicznym – dodaje nie chcąc odsłaniać już więcej inscenizacyjnych sekretów reżyserka bydgoskiego przedstawienia.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Kwiecień 2012 Rusałka na Moście Gdańskim