Lanie wody w TPB, czyli „Przyrzecze”

Karolina Adamczyk Karolina Adamczyk fot. Marcin Wegner

W piątek, 27 kwietnia na deskach Teatru Polskiego odbędzie się bydgoska premiera Przyrzecza – niezwykłego monodramu Karoliny Adamczyk, który swoją premierę miał w marcu podczas XXXIII Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Jak twierdzą jego twórcy, Przyrzecze to nie do końca spektakl, a raczej sensualny projekt muzyczny inspirowany twórczością PJ Harvey, jednej z najciekawszych współczesnych artystek, która łączy poszukiwania stylistyczne w muzyce z osobistymi, poetyckimi tekstami i sugestywnymi kreacjami wizualnymi. Bazą przedsięwzięcia są teksty PJ Harvey oraz fragmenty dzienników Virginii Woolf śpiewane lub mówione na żywo przez Karolinę Adamczyk. Muzyka i śpiew aktorki mają być ramą dla zmysłowego spektaklu z mocnym akcentem ruchu.

- Interesuje nas zderzenie teatru z wydarzeniem muzycznym – mówiła podczas wtorkowej konferencji prasowej Agata Skwarczyńska odpowiadająca za scenografie i oprawę plastyczną Przyrzecza. - Zdecydowaliśmy, że motywem przewodnim będzie tu woda, która naszym zdaniem idealnie oddaje charakter twórczości PJ Harvey, która na każdym jego etapie jest nieprzewidywalna, zaskakująca. Taki też jest nasz projekt – zmienny, nie dający się zaszufladkować.

Historie opowiadane są w emocjonalnym porządku, który w trakcie przedstawienia rozpada się jak delikatna struktura kobiecego umysłu, przeradzając się w stan psychozy, która pali jak ogień, a ukojeniem może być tylko woda. Ciało aktorki traktowane jako instrument jest przekazem pewnego stanu, uczucia, doświadczeń związanych z żywiołem. Jest próbą zbadania tajemnicy miejsca (rzeki) i pewnego konkretnego zdarzenia w tym miejscu (zatonięcia kobiety).

- Woda jest dla nas naturalnym łącznikiem spajającym twórczość PJ Harvey z dziennikami Virginii Woolf – dodaje Karolina Adamczyk. - W przypadku tej drugiej wykorzystaliśmy monolog o zaćmieniu słońca, chyba najdłuższy w całym spektaklu. Postrzegamy go jako opowieść o kobiecym punkcie widzenia, o kobiecym umyśle, który w każdej chwili może się rozprysnąć, eksplodować. Dla mnie ten motyw wody w jej wspomnieniach jest takim elementem ukojenia, uspokojenia kobiecych emocji.

Twórcy spektaklu nie ukrywają jednak, że przede wszystkim inspirowali się twórczością PJ Harvey. Teksty śpiewanych utworów ułożone zostały w kobiece historie opowiadane nad brzegiem rzeki. Dominuje alegoryczny motyw topielicy Ofelii, kobiety, która zdecydowała się powierzyć swoje życie rzece.

- Trzeba jednak dodać, że nie jestem tu jedną postacią – wyjaśnia Karolina Adamczyk. - Opowiadam historie różnych kobiet, historie związane z wodą.

Jednak choć motyw wody będzie tu wszechobecny, to jednak nie był on jedyną inspiracją.

- Jesteśmy zainspirowani postacią PJ Harvey, jej muzyką, tekstami, ale i osobowością – dodaje bydgoska aktorka, zaznaczając jednak, że muzyka wykorzystana w spektaklu nie będzie muzyką oryginalną. - Szukając pewnego klucza, który spiąłby ten projekt w spójną całość doszliśmy do wniosku, że muzyka będzie nowa, stworzona przez Mikołaja Trzaskę. Wynika to z wielu aspektów, między innymi z tego, że nigdy nie chciałabym konkurować z PJ Harvey, dlatego – mając świadomość, że korzystamy z jej tekstów – chcieliśmy dodać coś od siebie.

Okazuje się, że kwestia tłumaczenia tekstów brytyjskiej wokalistki też nie była przysłowiową bułką z masłem.

- Tłumaczenie było bardzo trudne, bo raz, że nigdy specjalnie nie słuchałem PJ Harvey, a dwa, że jest to artystka, która dosłownie bawi się swoimi utworami – wyjaśnia Szymon Andrzejewski, odpowiedzialny za tłumaczenie tekstów piosenek. - Ona za każdym razem, na każdym koncercie śpiewa te utwory inaczej. Do tego należy wziąć również poprawkę na to, że jej teksty są bardzo surowe, często opierające się na pojedynczych wyrazach, czy wręcz sylabach. To moje tłumaczenie miało w sumie kilka różnych wersji. Ostatecznie postanowiliśmy znaleźć jakiś wspólny mianownik, którym w tym przypadku jest wspomniana woda.

Jak zgodnie twierdzą twórcy Przyrzecza najbardziej interesująca da widzów powinna być pewna czasowa niestabilność tego zdarzenia, brak ludzkich świadków, który oznacza brak bezpośredniego dostępu do znaczenia mitu miejsca, jakim jest rzeka. Mit ten jest bowiem w posiadaniu miejsca, a nie osoby. Opowiadane historie, które nie mają świadków, są jak zamrożone momenty, w których prawda miesza się z halucynacją. Momenty, w których zmysły ulegają stępieniu, ruchy ciała spowolnieniu, następuje symbioza świadomości i środowiska.

Czy symbioza ta nastąpi na deskach TPB – przekonamy się już w najbliższy piątek. Przyrzecze będziecie mieli okazję zobaczyć również w sobotę i niedzielę (28 / 29 kwietnia) a później w połowie czerwca br.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Kwiecień 2012 Lanie wody w TPB, czyli „Przyrzecze”