Dynamiczna i kolorowa

Pod koniec marca na półki sklepów muzycznych trafiło najnowsze wydawnictwo bydgoszczanina, Adama Płotnickiego byłego wokalisty formacji Crystal Lake. Tym razem Plotnicky, bo taki pseudonim artystyczny przyjął Adam, popłynął w klimaty art rockowe mocno wspierane i inspirowane elektroniką. Od tych inspiracji chciałbym właśnie zacząć. Tak się złożyło, że płytka Devotion wpadła w moje ręce na kilkanaście dni przed jej oficjalną premierą (od razu wyjaśniam, że to Adam mi ją dostarczył, nie torrenty), miałem więc sporo czasu, żeby się z nią zapoznać. I – co ciekawe – choć nie jestem jakimś wielkim fanem tego typu dźwięków, to muszę przyznać, że nie był to czas stracony. Przeciwnie – ta płyta brzmi znakomicie. Z tekstami jest ciut gorzej, ale o tym za chwilę...

Najpierw chciałbym się skupić na brzmieniu właśnie, bo widać, że Plotnicky spędził wiele godzin na jego dopracowaniu. W efekcie dostaliśmy krążek, który niejako przenosi nas w cudowne dla muzyki czasy, czyli do przełomu lat 80. i 90. ubiegłego stulecia. Po odpaleniu pierwszego, tytułowego zresztą numeru poczułem się, jakbym słuchał formacji KoЯn u szczytu swych możliwości. Oczywiście nie jest tak szybko i hard core’owo jak u Jonathana Davisa i spółki, ale gdzieś tam pobrzmiewa wyraźna inspiracja ich charakterystycznym stylem. Co równie ciekawe, na tym inspiracje się nie kończą. Widać bowiem, że Adamowi nie obca jest twórczość takich formacji jak Depeche Mode, Kraftwerk czy Massive Attack. W jednym z numerów – nie powiem Wam, w którym, by nie odbierać Wam zabawy – przysiągłbym, że słyszę Marilyn Manson, ale być może tylko mi się zdawało(?). Tak czy owak, pod względem muzyki krążek Devotion jest wręcz modelowym przykładem crossoveru, dzięki czemu jest płytą dynamiczną, „kolorową” i taką, która ma wielkie szanse na to, by na dłużej zagościć w Waszych odtwarzaczach, a nie wylądować na przykurzonej półce po dwu-, trzykrotnym przesłuchaniu.

Niestety, jak wspominałem, nieco gorzej jest z tekstami. Pomijam już fakt, że Plotnicky śpiewa tu wyłącznie po angielsku, co niektórych ortodoksyjnych miłośników języka Anglosasów może miejscami irytować. Ci mniej ortodoksyjni pewnie nie zwrócą na to uwagi. Niestety, niektóre z tekstów Adama trochę zalatują banałem. Przynajmniej mnie nie przekonują jego rozważania, że jedynym ratunkiem dla nas jest, czy też być może wiara w Boga, albo miłość. Na szczęście nie wszystkie są takie i można też trafić na nieco mniej uniwersalne strofy, w których nasz bydgoski wokalista ma zdecydowanie więcej do powiedzenia.

Podsumowując – Devotion by Plotnicky nie jest dziełem wybitnym, ale też daleko mu do coraz bardziej powszechnej muzycznej miernoty. Płyty słucha się dobrze zarówno w domu, w pracy, jak i w samochodzie, co jest jej niewątpliwym atutem. Dźwięki nie atakują nas agresywnie, a raczej powoli i sugestywnie przeszywają nasze ciało pozwalając mu się odprężyć. No i ten duch elektroniki rodem z końca XX wieku… Już dla samych inspiracji i interpretacji artysty warto sięgnąć po ten krążek. Jest naprawdę OK.

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Kwiecień 2012 Dynamiczna i kolorowa