– Puk, puk. Tu Kultura

– Puk, puk. Tu Kultura Źródło: Stock.XCHNG

Od wielu lat bydgoskich studentów oskarża się o współudział w zbrodni nikłego uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych, szczególnie tych ambitnych, wymagających skupienia i wyższych kompetencji kulturowych. Często też zwraca się uwagę na uwiąd życia studenckiego. Kultura studencka na świecie jest niezwykle ważnym elementem życia kulturalnego w ogóle, a kampusy uniwersyteckie były wylęgarnią wspaniałych trendów w kulturze alternatywnej. Tymczasem w Bydgoszczy, która – gdy idzie o ilość szkół wyższych i ilość studentów – jest dużym ośrodkiem akademickim, niewiele się dzieje. Dlaczego? Próbowały to dla nas sprawdzić dwie studentki polonistyki. Przeprowadziły wśród swoich kolegów z roku ankietę, której podsumowanie prezentujemy. Pamiętajmy, że pisały to studentki o studentach na podstawie rozmów, które przeprowadziły. Tekst dzięki temu ma walor szczerej wstępnej diagnozy problemu.

Kultura, kultura, kultura – o co cały ten szum? Dla jednych uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych może ograniczać się do ziewania podczas spektaklu i traktowania fotela jako niezłego miejsca na ucięcie sobie życiodajnej drzemki. Dla innych, na szczęście, to czynne uczestnictwo w eventach kulturalnych, przeżycie ich, doświadczenie oraz dogłębne zrozumienie. Dla jeszcze innych, niestety, życie kulturalne to nadal temat tabu.
Jeśli chodzi o kwestię kultury w życiu akademickim, czy wśród studentów w ogóle istnieje takie pojęcie? Czy młodzi dorośli chętnie angażują się w wydarzenia kulturalne, czy raczej większą uciechę sprawia im polowanie na wszelkiego rodzaju „promocje studenckie”?

Nie generalizujmy, nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka, jak wszędzie są ci kulturalni i mniej kulturalni. Bydgoszcz jako miasto, daje szanse na to, by studenci mogli uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych i pseudokulturalnych. Problem tkwi w tym, że młodzi ludzie zwyczajnie nie korzystają z tych okazji, tłumacząc się brakiem pieniędzy, czasu oraz ochoty. Apokalipsa! To wcale nie musi tak wyglądać, warto zastanowić się nad tym, co należałoby zrobić, by przekonać studentów do tego, że eventy, które oferuje miasto mogą być znacznie ciekawsze, niż pospolite piwko w plenerze.

Rzecz tkwi w tym, by pomóc tym „abstynentom” i zachęcić do liźnięcia kultury, jest naprawdę smaczna! Należy zmienić ich podejście, tak by przestali myśleć, że życie kulturalne ogranicza się jedynie do nudnych pogaduszek o nudnych autorach nudnych książek.

Oczywiście, by sprawdzić jak przedstawia się życie kulturalne wśród grup studenckich, konieczne było małe rozeznanie tematu. Jako „króliki doświadczalne” posłużyli nam studenci filologii polskiej oraz kulturoznawstwa Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. Szczerze przyznali się do tego, co odpowiada im w ofercie Bydgoszczy, a co zwyczajnie omijają szerokim łukiem. Powiedzieli jak najchętniej realizują się kulturalnie i co robią, by owa kultura była im nadal bliska. Oto, czego się dowiedziałyśmy.

Do słowa „student”, w języku polskim, powinien być zanotowany wyraz bliskoznaczny – „impreza”. No właśnie, i jak to tutaj wygląda? Niestety okazuje się, że młodzi, chyba nadal nie wyrośli z licealnych nawyków. Do klubów chadzają nagminnie, kilka razy w tygodniu, by zapić, zapalić, pobełkotać i wydać ostatnie pieniądze na najdroższe piwo w galaktyce! Wśród klubów króluje (królował - dop. red.) Moralist, który z kulturą ma tyle wspólnego, co Paris Hilton z Nagrodą Nobla. Egoist, zajmujący zaszczytne drugie miejsce, choć za ścianą Empiku, książek na oczy nigdy nie widział. Kredens, raczący studentów przeróżnymi promocjami i Trip, który zawsze już chyba będzie kojarzony, jako „kulturalna melina”. Nie można również zapomnieć o zacnym Kubryku, choć nieco obrzydliwy, to i tak przyciąga całą masę niezbyt zamożnych klientów. W miarę wysoko plasuje się także Estrada, która oferuje nie najgorszy program i w jakiś sposób przyczynia się do rozwoju kultury, czyli jest jeszcze jakieś światełko w tunelu! Szkoda, że nasze nadzieje pokładane w Mózgu ostatecznie zostały rozwiane, jak pył na wietrze. Przykre, że tylko nieliczna grupa studentów podała to miejsce, jako jedne ze swoich ulubionych. I jak tu się nie martwić?

Gdyby brać studencka była jedyną grupą, która korzysta z instytucji teatru, filharmonii, opery czy muzeum, to niestety, ale właściciele mogliby załamać ręce, pójść z torbami i zamknąć interesy na cztery spusty. Okazuje się, że czysta kultura wcale się nie sprzedaje. Młodzi odwiedzają te miejsca niezwykle rzadko, albo wręcz omijają je szerokim łukiem. Studenci wypierają ze świadomości fakt, że takie placówki w ogóle istnieją. To smutne, gdy studiującym kulturoznawstwo jeży się włos na głowie, na sam dźwięk słowa „opera”.

Literatura, na szczęście sieje ziarnko nadziei. Okazuje się, że młodzież studencka czyta, i to dużo. Prym wiodą książki, nie tylko te ze spisu lektur. Mało tego, studenci chętniej czytają dla siebie, niż na zajęcia. Warto tutaj wyjaśnić od razu pewną kwestię: są czytelnicy i „czytelnicy”. Pierwsi faktycznie potrafią docenić moc słowa. Ci drudzy nadal wierzą w romansidła i pomniejsze „dziełka”. Jak wiadomo, o tych drugich mówić nie będziemy. Istnieje szeroka gama upodobań - od fantastyki naukowej po beletrystykę. Jednak największym zainteresowaniem cieszy się twórczość współczesnych pisarzy polskich, szczególnie laureatów nagrody Nike. Nadzwyczaj popularni są Masłowska, Tokarczuk czy Myśliwski. Studenci chętnie korzystają z bibliotek, bo jak wiadomo ceny książek do najniższych nie należą, alternatywą są też audiobooki, jednak nie są one aż tak popularne. Nic nie zastąpi dobrej książki w klasycznej formie. Dla biedniejszych studentów fajną opcją jest również bookcrossing, za darmo można wyhaczyć niezłą literaturę.

Muzyka jednak (nadal w największym stopniu) cieszy się szczególnym zainteresowaniem wśród młodych. Znajduje się na piedestale i wiedzie prym. Studenci cieszą swoje uszy muzyką niemal wyłącznie zaczerpnięta z internetu. W tym przypadku pieniądze są czynnikiem determinującym, nie kupują – bo ich nie stać! Jeśli chodzi o rodzaj, w większości jest to muzyka alternatywna, czyli kawał tego, co dobre. Chętnie wracają też do dorobku kultowych muzyków: Queen, Led Zeppelin, Guns’N Roses, The Cure, Sex Pistols, Oasis, Pink Floyd, The Doors, czy The Beatles. Koncerty sprawdzają się, ale najczęściej plenerowe. Zdaje się, że studenci to nadal fani świeżego powietrza. Może ze względu na to, że takie koncerty zazwyczaj są bezpłatne…

Podsumowując, oferta kulturalna jest naprawdę dość szeroka, szkoda tylko, że nie wszyscy z niej korzystają. Warto zastanowić się, dlaczego tak się dzieje. Według większości zasadniczym problemem są pieniądze. Studenci nie są w stanie realizować się kulturalnie, gdyż oferty, które proponuje miasto nie są darmowe. Ale z drugiej strony, jest to zwyczajnie nierealne. W tym kraju nie ma nic za darmo. Kolejnym argumentem przeciwko uczestnictwu w kulturze jest również brak czasu na realizowanie zachcianek kulturalnych, jednak nie ukrywajmy, że jest to chyba najgłupsze wytłumaczenie, jakie ktokolwiek słyszał.

Trudno powiedzieć, co należałoby zrobić, by życie kulturalne wśród studentów w końcu rozkwitło. Sami zainteresowani też nie są do końca pewni. Więc skąd czerpać informacje? Jest kilka wskazówek, które z miejsca są najtrafniejszymi odpowiedziami.

Co gwarantuje sukces? Dobra reklama. Właściwy przepływ informacji może spowodować pojawieniem się większego zainteresowania ze strony studentów. Dzięki odpowiednim afiszom przychylniej spojrzą na wydarzenia kulturalne i przestaną myśleć o nich, jak o spotkaniach dla nudziarzy.

Warto też przełamać stereotyp mówiący, że kultura to nadal obszar zarezerwowany tylko dla ludzi z „wyższych sfer”. Żyjemy w takich czasach, w których każdy, kto ma na to ochotę może po nią sięgnąć. Kto wyraża jakąkolwiek chęć obcowania z kulturą, ostatecznie będzie brał udział w jej współtworzeniu. W końcu drzwi do niej stoją otworem!

Działy:

Kino Orzeł - logo200p

Jesteś tutaj: Wydania Kwiecień 2012 – Puk, puk. Tu Kultura